Ponad czterdzieści minut trwała rozmowa oficera dyżurnego policji z bielszczaninem, który zadzwonił na telefon alarmowy, aby powiadomić, że chce popełnić samobójstwo. Sprawna akcja pozwoliła uratować mężczyznę.

Wczoraj wieczorem dyżurny bielskiej KMP odebrał telefon od bielszczanina. Rozmówca skarżył się, że jego życie straciło sens i dlatego chce popełnić samobojstwo. Twierdził, że zażył dużą ilość środków przeciwbólowych. Dyżurny przez 40 minut próbował podtrzymać rozmowę z mężczyzną, a w międzyczasie ustalono miejsce, z którego dzwoni i wysłano pomoc.

 - Dyżurny prowadził rozmowę w taki sposób, aby mężczyzna nie zdążył się rozłączyć. Dzięki temu namierzono mieszkanie, w którym przebywał - wyjaśnia Elwira Jurasz, oficer prasowy bielskiej policji. - Mundurowi wraz z policyjnym negocjatorem natychmiast udali się na miejsce. Wezwano także pogotowie ratunkowe i straż pożarną. Jak się okazało, ratunek przyszedł w samą porę. Przytomnego jeszcze 54-letniego mężczyznę przewieziono do szpitala.

mad