Jutro na boisku przy Rychlińskiego bielskie Podbeskidzie zmierzy się z Bogdanką Łęczna. O zwycięstwo w tym meczu nie będzie łatwo, lecz dobry wynik znacznie przybliży „Górali” do awansu do ekstraklasy piłkarskiej.
 
Na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu ekipa z Lubelszczyzny zajmuje dziesiąte miejsce w pierwszoligowej stawce. W 29 potyczkach podopieczni Mirosława Jabłońskiego zgromadzili 38 punktów i mają osiem „oczek” przewagi nad znajdującym się na pierwszej pozycji spadkowej KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Bogdanka na wyjazdach spisuje się kiepsko. W 14 dotychczas rozegranych meczach na obcych stadionach łęcznianie tylko dwukrotnie pokonali rywala, pięć razy podzielili się z nim punktami i siedmiokrotnie przegrali.
 
Skład, którym dysponuje trener Jabłoński mógłby z powodzeniem walczyć o awans do ekstraklasy. Mimo sporych możliwości organizacyjnych i kadrowych, zespół z Łęcznej plasuje się jedynie w środkowej strefie zaplecza elity. W drużynie występuje wielu doświadczonych zawodników. Bramki Bogdanki strzegą zamiennie Sergiusz Prusak oraz Jakub Wierzchowski, który w przeszłości grywał w reprezentacji Polski oraz niemieckim Werderze Brema. W linii obrony pierwsze skrzypce gra Paweł Magdoń, były gracz Pogoni Szczecin i GKS Bełchatów, który w ekstraklasie rozegrał łącznie 90 spotkań.
 
Podstawowymi ogniwami formacji pomocy są bardzo doświadczeni zawodnicy. Wystarczy wspomnieć Pawła Kaczmarka, Sławomira Nazaruka czy Pawła Sasina, który zimą zasilił Bogdankę kosztem ekstraklasowej Cracovii Kraków. Bardzo ważne role pełnią także tacy gracze jak: Brazylijczyk Ricardinho, Mariusz Zasada ( 40 spotkań w ekstraklasie w barwach Polonii Warszawa), Radosław Bartoszewicz (14 występów w barwach ekstraklasowej Arki Gdynia) czy Tomasz Nowak, który zimą był przymierzany do składu Podbeskidzia. Najskuteczniejszym graczem Bogdanki jest Macedończyk Dejan Miloseski, który sześciokrotnie zmuszał pierwszoligowych bramkarzy do kapitulacji. W linii ataku najczęściej występuje Czech Tomas Pesir (niegdyś m.in. Slavia Praga) w duecie z byłym snajperem Legii Warszawa, Adrianem Paluchowskim.
 
Drużyna z Lubelszczyzny jest dla „Górali” wyjątkowo niewygodnym rywalem. W siedmiu pojedynkach z tym zespołem bielszczanie nie wygrali ani razu. Złej passy nie udało się im przełamać także jesienią, gdy podopieczni Roberta Kasperczyka ulegli przeciwnikowi 0:1. Szansa na zmianę niekorzystnego bilansu nastąpi już w sobotę. „Górale” znajdują się jednak w przeciętnej dyspozycji, bowiem w trzech ostatnich potyczkach nie potrafili zdobyć kompletu punktów. W kolejnej potyczce „Górale” będą musieli sobie radzić bez swojego charyzmatycznego kapitana, Sławomira Cienciały.
 
Meczami z Bogdanką Łęczna i Sandecją Nowy Sącz (25 maja, godz.19) bielszczanie zakończą pierwszoligowe występy przed własną publicznością. Do końca rozgrywek pozostało pięć kolejek. Wygrane na boisku przy Rychlińskiego w sposób znaczny przybliżą ekipę Kasperczyka do awansu na salony. Do tego bilansu doliczyć trzeba komplet punktów za spotkanie z GKP Gorzów Wielkopolski, które wycofało się z rozgrywek.
 
Sobotni mecz Podbeskidzie-Bogdanka rozpocznie się o godz.19.
 
Więcej czytaj na Sportowych Beskidach.
 
pH