Przy pogorzelisku po wielkim pożarze starej hali magazynowej przy dworcu PKP w Bielsku-Białej nieprzerwanie dyżurują strażacy. Badane są przyczyny pożaru. Niewykluczone, że było to podpalenie.

Bielscy strażacy spędzili kolejną dobę na ul. Okrzei, dozorując i przelewając pogorzelisko po sobotnim pożarze. Prace w tym miejscu trwają od trzech dni. W celu uprzątnięcia terenu do środka hali wjechały koparki. Trzeba było przerzucić szmaty, folie i inne materiały, które znajdowały się wewnątrz obiektu. Zabezpieczono także ściany magazynu, które groziły zawaleniem.

Elwira Jurasz z bielskiej KMP poinformowała nas, że na razie przyczyny pożaru nie są znane. Badają je specjaliści ds. pożarnictwa. Niektórzy strażacy uczestniczący w sobotniej akcji gaśniczej sugerują, że mogło dojść do podpalenia. Na potwierdzenie swoich domysłów wskazują, że ogień nie pojawił się w jednym miejscu. 

W oparciu o dziś dostępne źródła odtworzyliśmy przebieg dramatu, do jakiego doszło w Wielką Sobotę w opuszczonym budynku magazynowym przy ul. Okrzei. Wiadomo, że zgłoszenie pożaru śmieci i szmat wpłynęło do Stanowiska Kierowania PSP w Bielsku-Białej o godz.16:39. Na miejsce wysłano pierwsze zastępy gaśnicze.

 - Gdy przyjechali na miejsce zdarzenia, pożar nagle rozprzestrzenił się na zewnątrz obiektu. Podano dwa prądy wody w natarciu i wezwano dodatkowe siły i środki - opowiada przebieg zdarzenia Radosław Radkowski z PSP w Bielsku-Białej. - Ogień szybko ogarnął cały budynek. Kolejne przybywające zastępy straży pożarnej sukcesywnie włączano do działań.

Poprzez Wojewódzkie Stanowisko Koordynacji Ratownictwa w Katowicach zadysponowano wsparcie w postaci ciężkich wozów gaśniczych z Pszczyny, Żywca i Tychów. Celem koordynacji działań teren akcji podzielono na odcinki bojowe. Ogółem podano 14 prądów gaśniczych wody oraz sześć prądów piany. W trakcie akcji z jednego z pomieszczeń udało się wyprowadzić pojazd dostawczy oraz wózek widłowy.

Ok. godz.18:00 pożar został opanowany. Przystąpiono do dogaszania, przeszukiwania pomieszczeń oraz niezbędnej rozbiórki grożących zawaleniem elementów konstrukcyjnych hali.

 - W obiekcie była duża ilość śmieci i materiałów włókienniczych, co utrudniało przeszukiwanie pogorzeliska i znacznie wydłużyło czas dogaszania pożaru - tłumaczy Radkowski. - Około godz. 20:30 rozpoczęto sukcesywne odsyłanie części zastępów straży pożarnej do jednostek. W wyniku pożaru spaleniu uległy w całości drewniane elementy konstrukcji stropu i  dachu pokrytego papą oraz ścian. Na szczęście, nikt nie został poszkodowany.

W działaniach gaśniczych uczestniczyły 22 zastępy gaśnicze z jednostek PSP i OSP z miasta i powiatu bielskiego, a także zastępy z terenu województwa śląskiego. Na miejsce zdarzenia przybył komendant miejski PSP w Bielsku-Białej oraz śląski komendant wojewódzki PSP.

mad