Strachu najedli się piłkarze, kibice i działacze eksportowego polskiego klubu piłkarskiego, KKS Lech. „Górale” byli jedną nogą w niebie, lecz Semir Stilić i Artjoms Rudnevs w ciągu trzech minut sprowadzili bielszczan na ziemię. W finale Pucharu Polski zagra „Kolejorz”.
 
Podbeskidzie rozpoczęło mecz bez dwóch najgroźniejszych armat. Na ławce rezerwowych zasiedli Adam Cieśliński i Robert Demjan. Gospodarze już w 3. minucie zmusili do interwencji Krzysztofa Kotorowskiego, który przerwał w polu karnym groźną akcję „Górali”. W 12. minucie zakotłowało się w polu karnym pierwszoligowca. Jakub Wilk strzelił po długim słupku Zajaca, a ten w nieprawdopodobny sposób uratował swoją drużynę przed utratą gola.
 
Przez kolejne minuty „Kolejorz” dzielił i rządził na murawie, lecz bielszczanie skutecznie rozbijali ataki gości. W 25. minucie trybuny przy Rychlińskiego wprost eksplodowały. Maciej Rogalski pięknym podaniem obsłużył Tomasza Górkiewicza, który dograł do Damiana Chmiela, a ten z ośmiu metrów skierował piłkę do siatki poznaniaków. Lechici natychmiast ruszyli do odrabiania strat, lecz nadal czujnością wykazywali się defensorzy „Górali” oraz ich słowacki bramkarz. Podopieczni Jose Bakero mieli dużą przewagę w posiadaniu piłki, lecz niewiele z niej wynikało. Do przerwy prowadzili „Górale”, którzy w pierwszej odsłonie okazali się skuteczniejsi od mistrzów Polski.
 
Wprowadzony na boisko po wznowieniu gry Artjoms Rudnevs okazał się jokerem w talii hiszpańskiego szkoleniowca gości. Łotysz urwał się obrońcom Podbeskidzia i z bliska uderzył pod poprzeczkę bramki Zajaca, lecz ten znów popisał się znakomitą interwencją. Bielszczanie nie byli dłużni rywalom i w 54. minucie w znakomitej sytuacji znalazł się Krzysztof Zaremba, ale gol nie padł. Trzy minuty później na murawie pojawił się Piotr Malinowski, który uciekł Manuelowi Arboledzie i po raz kolejny doprowadził bielską publiczność do ekstazy. Bezradni Lechici z każdą minutą coraz mniej wierzyli w awans i rzadziej gościli w pobliżu pola karnego miejscowych.
 
W 73. minucie „Kolejorz” wyprowadził kontrę, którą zainicjował Siergiej Kriwiec. Białorusin znakomicie podał do Semira Stilicia, a ten nie miał kłopotów z pokonaniem Zajaca. Dwie minuty później rozpędzeni poznaniacy wyrównali. Zamieszanie w polu karnym po rzucie rożnym skrzętnie wykorzystał Rudnevs, dzięki czemu ekipa Bakero mogła poczuć się w finale Pucharu Polski. Dziesięć minut po tym trafieniu Rudnevs powinien po raz drugi wpisać się na listę strzelców, ale przegrał pojedynek „jeden na jednego” ze słowackim bramkarzem „Górali”. W ostatnich minutach spotkania arbiter wyraźnie sprzyjał gościom. Błędnych decyzji sędziego nie zniósł Adam Cieśliński, który za dyskusję z rozjemcą dzisiejszej potyczki otrzymał drugą żółtą kartkę i opuścił boisko. W doliczonym czasie gry Rudnevs dobił gospodarzy.
 
Podbeskidzie Bielsko-Biała było sensacją tegorocznych rozgrywek o Puchar Polski. Dzięki doskonałej postawie szczególnie w meczach z renomowanymi zespołami ekstraklasy sprawiło wiele radości kibicom z naszego regionu. Dziękujemy!
 
Więcej czytaj na Sportowych Beskidach.
 
Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-3 Lech Poznań
Damian Chmiel 25, Piotr Malinowski 58 - Semir Štilić 73, Artjoms Rudņevs 75, 90

Podbeskidzie: 1. Richard Zajac - 18. Sławomir Cienciała, 6. Jacek Broniewicz, 26. Bartłomiej Konieczny, 2. Tomasz Górkiewicz - 28. Dariusz Łatka, 21. Piotr Koman, 14. Damian Chmiel (79, 16. Adam Cieśliński), 20. Maciej Rogalski - 22. Krzysztof Zaremba (57, 8. Piotr Malinowski), 13. Sylwester Patejuk (64, 23. Róbert Demjan).

Lech: 27. Krzysztof Kotorowski - 23. Marcin Kikut (46, 14. Semir Štilić), 19. Bartosz Bosacki, 5. Manuel Arboleda, 25. Luis Henríquez - 28. Vojo Ubiparip (63, 8. Jacek Kiełb), 21. Dimitrije Injac, 11. Rafał Murawski, 10. Siergiej Kriwiec, 7. Jakub Wilk - 18. Bartosz Ślusarski (46, 16. Artjoms Rudņevs).

żółte kartki: Patejuk, Konieczny, Cienciała, Cieśliński - Arboleda, Kriwiec.
czerwona kartka: Adam Cieśliński (90. minuta, Podbeskidzie, za drugą żółtą).

sędziował: Włodzimierz Bartos (Łódź).

Finał Pucharu Polski odbędzie się 3 maja w Bydgoszczy.

Fotoreportaż z meczu: "Jedną nogą byliśmy w niebie".
 
pH