Wojewoda apeluje o rozsądek
Od początku roku bielscy strażacy gasili już 150 pożarów traw i zarośli. Większość z nich spowodowana była umyślnym zaprószeniem ognia. Podpalacze powinni wiedzieć, że grozi im grzywna w wysokości 5 tys. zł lub nawet kara pozbawienia wolności.
W związku z nagminnym wypalaniem traw apel do mieszkańców województwa wystosował wojewoda śląski: "W okresie wiosenno letnim, jak co roku, odnotowuje się wzrost liczby interwencji straży pożarnej związany z wypalaniem trwa na łąkach, nieużytkach, poboczach dróg, nasypach kolejowych i innych terenach zielonych. Wypalanie traw i zarośli to brutalny sposób niszczenia zieleni. Wbrew obiegowym opiniom, nie przynosi żadnych korzyści, a wręcz przeciwnie - jedynie szkody".
W płomieniach ginie wiele zwierząt. Niszczone są miejsca lęgowe ptaków gnieżdżących się w ziemi. Pogarsza się również stan i tak już nadmiernie zanieczyszczonego powietrza. Wypalanie traw niesie za sobą także inne zagrożenia. Gęsty dym może utrudnić poruszanie się po drogach: ogranicza widoczność, w wyniku czego - podobnie jak we mgle - może dochodzić do kolizji i wypadków skutkujących nierzadko poważnymi obrażeniami, a nawet śmiercią uczestników ruchu.
Ale wypalanie traw oprócz tego, że jest szkodliwe i niebezpieczne, jest zabronione i karalne. W myśl obowiązujących przepisów, działanie takie jest wykroczeniem zagrożonym karą grzywny do 5 tys. zł, aresztu lub ograniczenia wolności. W przypadku spowodowania przez dym lub ogień z palących się traw zagrożenia dla życia, zdrowia ludzkiego lub mienia, wypalanie może stanowić przestępstwo, za które grozi kara nawet ośmiu lat pozbawienia wolności. Podpalacz ponosi również koszty akcji ratowniczej straży pożarnej oraz może zostać pociągnięty do odpowiedzialności cywilno-prawnej za wyrządzone szkody.
mad
Tylko w tym roku bielscy strażacy interweniowali łącznie 150 razy. W tej liczbie było osiem pożarów, które zaliczono jako średnie, czyli takie, gdy spaleniu uległ ponad jeden ha powierzchni. Dwa z tych zdarzeń miały miejsce w Bielsku-Białej. Ogółem w naszym mieście odnotowano 38 pożarów traw i zarośli. Pozostałe pożary wybuchły w poszczególnych gminach powiatu bielskiego, m.in. w Bestwinie, Buczkowicach (najwięcej - 28), Czechowicach-Dziedzicach, Jaworzu i Wilkowicach.
W związku z nagminnym wypalaniem traw apel do mieszkańców województwa wystosował wojewoda śląski: "W okresie wiosenno letnim, jak co roku, odnotowuje się wzrost liczby interwencji straży pożarnej związany z wypalaniem trwa na łąkach, nieużytkach, poboczach dróg, nasypach kolejowych i innych terenach zielonych. Wypalanie traw i zarośli to brutalny sposób niszczenia zieleni. Wbrew obiegowym opiniom, nie przynosi żadnych korzyści, a wręcz przeciwnie - jedynie szkody".
W płomieniach ginie wiele zwierząt. Niszczone są miejsca lęgowe ptaków gnieżdżących się w ziemi. Pogarsza się również stan i tak już nadmiernie zanieczyszczonego powietrza. Wypalanie traw niesie za sobą także inne zagrożenia. Gęsty dym może utrudnić poruszanie się po drogach: ogranicza widoczność, w wyniku czego - podobnie jak we mgle - może dochodzić do kolizji i wypadków skutkujących nierzadko poważnymi obrażeniami, a nawet śmiercią uczestników ruchu.
Ale wypalanie traw oprócz tego, że jest szkodliwe i niebezpieczne, jest zabronione i karalne. W myśl obowiązujących przepisów, działanie takie jest wykroczeniem zagrożonym karą grzywny do 5 tys. zł, aresztu lub ograniczenia wolności. W przypadku spowodowania przez dym lub ogień z palących się traw zagrożenia dla życia, zdrowia ludzkiego lub mienia, wypalanie może stanowić przestępstwo, za które grozi kara nawet ośmiu lat pozbawienia wolności. Podpalacz ponosi również koszty akcji ratowniczej straży pożarnej oraz może zostać pociągnięty do odpowiedzialności cywilno-prawnej za wyrządzone szkody.
mad
Artykuł wyświetlono 1226 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›