Kierowca nie przeżył rajdu
Tragicznie zakończył się 39. Rajd Świdnicki-Krause. Jedna z załóg wjechała w drzewo, a jej kierowca nie przeżył tego zderzenia. Bielski rajdowiec Wojtek Chuchała ponownie spisał się dobrze.
Załoga LOTOS - Subaru Poland Rally Team, której kierowcą jest pochodzący z Bielska-Białej Wojtek Chuchała dobrze rozpoczęła zmagania w 39. Rajdzie Świdnickim-Krause. Na kultowym oesie Rościszów-Walim Wojtek i jego pilot Kamil Heller zanotowali ósmy czas, a na kolejnej próbie (Świerki-Włodowice) „wykręcili” siódmy wynik. Dzięki temu awansowali na wysokie, szóste miejsce. Niestety, na odcinku Miłków-Kamionki prowadzone przez Siemanka Subaru wypadło z trasy. Minęły dwie minuty zanim naszemu zawodnikowi udało się wykopać i wrócić do gry.
Załoga narzuciła dobre tempo także podczas drugiego dnia 39. Rajdu Świdnickiego-Krause, dzięki czemu zajęła siódme miejsce na kultowej „Michałkowej”. Na mecie oesu Wolibórz-Jodłownik Wojtek Chuchała i Kamil Heller zameldowali się z dziesiątym czasem, nadal utrzymując siódme miejsce w klasyfikacji drugiego etapu. Pzygoda na ostatniej w pętli próbie Kamionki-Miłków kosztowała jednak zawodników L-SPRT dużo cennego czasu. Ale wyniki zeszły na zdecydowanie dalszy plan, gdy park serwisowy obiegła informacja o śmiertelnym wypadku na trasie. Zawody natychmiast przerwano.
- Mocno wstrząsnęła nami informacja o tragicznym wypadku. Trzeba pamiętać, że sport motorowy jest bardzo ryzykowny i w wielu miejscach trzeba po prostu uważać. Zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo trudne, gdy walczy się o jak najlepszy czas - powiedział Wojtek Chuchała.
Załoga LOTOS - Subaru Poland Rally Team, której kierowcą jest pochodzący z Bielska-Białej Wojtek Chuchała dobrze rozpoczęła zmagania w 39. Rajdzie Świdnickim-Krause. Na kultowym oesie Rościszów-Walim Wojtek i jego pilot Kamil Heller zanotowali ósmy czas, a na kolejnej próbie (Świerki-Włodowice) „wykręcili” siódmy wynik. Dzięki temu awansowali na wysokie, szóste miejsce. Niestety, na odcinku Miłków-Kamionki prowadzone przez Siemanka Subaru wypadło z trasy. Minęły dwie minuty zanim naszemu zawodnikowi udało się wykopać i wrócić do gry.
Załoga narzuciła dobre tempo także podczas drugiego dnia 39. Rajdu Świdnickiego-Krause, dzięki czemu zajęła siódme miejsce na kultowej „Michałkowej”. Na mecie oesu Wolibórz-Jodłownik Wojtek Chuchała i Kamil Heller zameldowali się z dziesiątym czasem, nadal utrzymując siódme miejsce w klasyfikacji drugiego etapu. Pzygoda na ostatniej w pętli próbie Kamionki-Miłków kosztowała jednak zawodników L-SPRT dużo cennego czasu. Ale wyniki zeszły na zdecydowanie dalszy plan, gdy park serwisowy obiegła informacja o śmiertelnym wypadku na trasie. Zawody natychmiast przerwano.
- Mocno wstrząsnęła nami informacja o tragicznym wypadku. Trzeba pamiętać, że sport motorowy jest bardzo ryzykowny i w wielu miejscach trzeba po prostu uważać. Zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo trudne, gdy walczy się o jak najlepszy czas - powiedział Wojtek Chuchała.
mad
Artykuł wyświetlono 1632 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›