Jutro piłkarze Podbeskidzia rozegrają pierwszy mecz półfinału Pucharu Polski z Lechem Poznań. Na stadionie mistrza Polski rewelacyjni pierwszoligowcy będą wspierani przez liczną grupę bielskich kibiców.
 
Drużyny Lecha Poznań przedstawiać chyba nie trzeba. Jesienią ub. roku cała Polska emocjonowała się pojedynkami „Kolejorza” z takimi piłkarskimi potęgami, jak Manchester City i Juventus Turyn. Przygoda poznaniaków z Ligą Europejską zakończyła się na etapie 1/16 rozgrywek, gdy podopieczni Jose Marii Bakero przegrali w dwumeczu z portugalskim Sportingiem Braga.
 
Po udanej przygodzie w europejskich pucharach, Lech powrócił do ligowej rzeczywistości, w której radzi sobie coraz lepiej. Wiosnę Lechici rozpoczęli obiecująco, bo od zwycięstw nad Widzewem Łódź (2:1) i Arką Gdynia (3:0). Dobre humory przy Bułgarskiej zepsuła porażka z ostatnią w tabeli ekstraklasy Cracovią (0:1). W kolejnym spotkaniu poznaniacy odprawili z kwitkiem Jagiellonię Białystok (2:0), a w miniony piątek zremisowali na swoim obiekcie ze Śląskiem Wrocław (2:2). Mimo przyzwoitych wyników, szansa na obronę tytułu wydaje się nikła, ponieważ strata do przewodzącej stawce Wisły Kraków wynosi już jedenaście punktów. Lech walczy nadal o miejsce w tabeli pozwalające na występy w kolejnej edycji europejskich pucharów. Do zajmującej drugą lokatę Jagiellonii zespół Hiszpana Bakero traci zaledwie trzy punkty.
 
Droga do występów na europejskich boiskach wiedzie także przez Puchar Polski. Aby dotrzeć do półfinału, „Kolejorz” musiał uporać się kolejno z: GKS Tychy (1:0), Cracovią Kraków (1:4) i Polonią Warszawa (0:1 i 2:1). Teraz los przydzielił mistrzowi Polski rewelacyjnego pierwszoligowca, który w ćwierćfinale pokonał aktualnego lidera ekstraklasy, Wisłę Kraków.
 
„Górale” z każdym wiosennym meczem coraz śmielej pukają do bram ekstraklasy. Po sobotnim zwycięstwie nad GKS Katowice, przewaga nad trzecim w pierwszoligowej stawce Piastem Gliwice wzrosła do ośmiu punktów. Do pucharowego starcia z Lechem bielszczanie przystępują jako wicelider I ligi i drużyna, która nie ma zbyt wiele do stracenia w pojedynku z mistrzem Polski.
 
W obozie „Górali” panują bojowe nastroje, lecz nikt nie zapomina o klasie przeciwnika. - Jedziemy do Poznania żeby wygrać - nie ukrywa prezes klubu, Janusz Okrzesik. - Czujemy, że kolejny sukces jest na wyciągniecie ręki, bo skoro doszliśmy do półfinału, to mamy prawo tak myśleć. Jedziemy na Bułgarską pełni respektu dla przeciwnika, ale z pewnością nie będziemy sparaliżowani stawką meczu i klasą rywala. Znamy swoje miejsce w szeregu i chcemy to miejsce zmienić. Jedziemy nastawieni bojowo. Mogę powtórzyć to, co mówiłem przed meczem z Wisłą. Na dziesięć spotkań z takim przeciwnikiem, w ośmiu przegramy, ale zawsze możemy trafić na te dwa zwycięskie.
 
Na stadionie w Poznaniu Podbeskidzie będzie wspierane przez bardzo liczną grupę kibiców. - Spodziewamy się 550 fanów naszej drużyny - mówi Okrzesik. - Czapki z głów przed wszystkimi, którzy będą na tym meczu. Pamiętajmy, że spotkanie rozegrane będzie w środku tygodnia i wielu z tych kibiców musiało wziąć nawet dwa dni urlopu, by dopingować piłkarzy Podbeskidzia.
 
Jutrzejszy meczu Lech - Podbeskidzie rozpocznie się o godz.18. Bezpośrednią transmisję tego widowiska przeprowadzi stacja TVP Sport.
 
pH