Siatkarki BKS Aluprof przegrały na swoim parkiecie ze Stalą Mielec. Mistrzynie Polski miały w tym spotkaniu piłkę meczową, ale nie potrafiły pokonać zdeterminowanych rywalek. Był to ostatni mecz bialanek w rundzie zasadniczej. Teraz pora na play-off.
 
Pierwszą odsłonę doskonale rozpoczęły przyjezdne, które w mgnieniu oka objęły prowadzenie 6:2. Podopieczne Mariusza Wiktorowicza natychmiast odpowiedziały serią ośmiu punktów z rzędu. W kolejnych fragmentach gry na parkiecie niepodzielnie panowały bialanki, które w partii otwarcia triumfowały do 17. punktów.
 
Na starcie drugiej części gry BKS objął dwupunktowe prowadzenie (3:1), które okazało się ostatnim w tym secie. Zespół Adama Grabowskiego szybko otrząsnął się z przewagi gospodyń i przejął inicjatywę. Przy stanie 10:6 dla Stali trener Wiktorowicz poprosił o czas, lecz jego reprymenda nie przyniosła spodziewanego efektu. Przyjezdne z łatwością gubiły blok mistrzyń Polski i dzięki doskonałej grze Doroty Wilk wypracowały sobie dziewięciopunktową zaliczkę. Drużynę BKS próbowała jeszcze poderwać Anna Werblińska, która popisywała się potężnymi atakami. Dobra postawa liderki bialskiej ekipy nie wystarczyła na rozpędzony zespół z Mielca, który zwyciężył w drugiej odsłonie 25:20 i tym samym wyrównał stan rywalizacji.
 
Na początku trzeciej partii mielczanki zdobyły cztery punkty, przy zaledwie jednym zawodniczek BKS. Dziewczyny Wiktorowicza poderwały się jednak do walki i szybko zniwelowały tę stratę. W kolejnych fragmentach seta walka toczyła się punkt za punkt. Wymiana ciosów trwała do stanu 10:10. Od tego momentu lepiej zaczął funkcjonować blok i przyjęcie rywalek, dzięki czemu Stal objęła czteropunktowe prowadzenie (15:11). Mielczanki w każdej akcji pokazywały dużą determinację, co pozwoliło im dowieźć prowadzenie do końca seta. Tę partię wygrały ponownie do 20 punktów.
 
W czwartej części spotkania żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać wyraźnej przewagi. Wynik ciągle oscylował wokół remisu. Dopiero przed drugą przerwą techniczną bialankom udało się zdobyć kilka „oczek” z rzędu i to one schodziły na obowiązkową pauzę w grze z trzypunktową zaliczką. Kolejny fragment tego starcia należał zdecydowanie do gospodyń. Skutecznie ataki kończyły Berenika Okuniewska i Joanna Frąckowiak, a w bloku doskonale radziła sobie Jolanta Studzienna. Ostatecznie BKS wygrał czwartą odsłonę do 18. punktów, doprowadzając tym samym do tie-breaka.
 
W decydującej rozgrywce toczyła się zażarta rywalizacja, ale przy zmianie stron boiska mielczanki prowadziły 8:6. W kolejnych akcjach miejscowe raziły nieskutecznością w ataku, przez co przewaga mielczanek wzrosła do czterech „oczek” (11:7). Chwilę później w polu zagrywki pojawiła się Anna Kaczmar, której kąśliwy serwis sprawiał rywalkom wiele kłopotów. Dzięki temu BKS zbliżył się do Stali na dystans jednego punktu (11:12). Niesione dopingiem mistrzynie Polski miały w górze piłkę meczową, której jednak nie potrafiły skutecznie zakończyć. W emocjonującej końcówce więcej zimnej krwi zachowały mielczanki, które w tie-breaku zwyciężyły 17:15, a w całym meczu 3:2.
 
BKS Aluprof - Stal Mielec 2:3 (25:17, 20:25, 20:25, 25:18, 15:17)
 
BKS: Skorupa, Bamber, Werblińska, Wojtowicz, Ciaszkiewicz, Okuniewska, Sawicka (libero) oraz Matusiak, Kaczmar, Podolec, Studzienna.

STAL: Pycia, Koczorowska, Kwiatkowska, D. Wilk, Ściurka, A. Wilk, Durajczyk (libero) oraz Sadowska, Gierak.

Po meczu powiedzieli:
Magdalena Sadowska (kapitan Stali Mielec): - Niezmiernie cieszymy się ze zwycięstwa w tym meczu, bo jesteśmy w play-off. Ponadto wskoczyłyśmy na siódmą pozycję po rundzie zasadniczej. Cieszy również fakt, że miejsce to wywalczyłyśmy na boisku, nie spoglądając nerwowo na wynik w Dąbrowej Górniczej.
 
Katarzyn Skorupa (kapitan BKS Aluprof): - Statystyki obu drużyn nie powalają na kolana. Dziś zabrakło nam przede wszystkim koncentracji. Średnio także funkcjonował u nas blok i obrona. Teraz musimy podnieść głowy do góry i myśleć o rozgrywkach Pucharu Polski.
 
Adam Grabowski (trener Stali): - Cieszę się, że gramy w play-off i żeby awansować nie musieliśmy oglądać się na innych. Zrealizowaliśmy przedsezonowe założenia, ale sezon jeszcze się dla nas nie kończy. Dziś pokazaliśmy, że determinacją i wolą walki można wygrać z każdym, nawet z najlepszymi. W meczu z BKS z naszej strony było dużo boiskowego „wariactwa”, ale jak pokazał wynik - czasami jest ono potrzebne.
 
Mariusz Wiktorowicz (trener BKS): - Uciekła nam dziś koncentracja. Często musieliśmy gonić przeciwnika. Na treningach wiele pracujemy nad błędami własnymi, których dzisiaj - nawet jak na pięciosetowy pojedynek - było zbyt wiele. Teraz przed nami rywalizacja w Pucharze Polski i tylko na nim się skupiamy.
 
 pH