O wielkim pechu lub jeszcze większej głupocie może mówić dziewiętnastolatek, który podczas próby kradzieży samochodu zatrzasnął się w pojeździe. Niedoszłego rabusia wprost z auta zabrali policjanci na komisariat.

Złodziej w nocy przedostał się do jednego z komisów samochodowych przy ul. Komorowickiej w Bielsku-Białej. Wśród oferowanych do sprzedaży pojazdów upatrzył sobie audi A6 kombi o wartości 30 tys. zł. Wyłamał zamek w bagażniku i prześliznął się do środka.

 - Kiedy zatrzasnęła się za nim klapa bagażnika, równocześnie wyładował się akumulator. Drzwi w pojeździe zblokowały się automatycznie i złodziej na dobre utknął w aucie - mówi Elwira Jurasz z bielskiej komendy policji. 

Chłopak całą noc spędził w samochodowej pułapce. Kiedy nad ranem właściciel przyszedł do pracy, zauważył, że szyby w jednym z samochodów są dziwnie zaparowane. Wewnątrz audi zobaczył wystraszonego rabusia, po czym natychmiast powiadomił policjantów. Stróże prawa otworzyli samochód oryginalnymi kluczykami. Zatrzymali "pechowca", zakuli go w kajdanki i doprowadzili do policyjnego aresztu.

Po sprawdzeniu tożsamości zatrzymanego okazało się, że jest to ta sama osoba, która w minioną niedzielę włamała się do kościoła pod wezwaniem NMP Królowej Polski w Bielsku-Białej ("Nastolatek zdewastował kościół"). Jakby tego było mało, w czasie przeszukania policjanci odnaleźli przy nim kwitek, z którego wynikało, że w zamian za kurs taksówką (nie uiścił za niego należności) pozostawił kierowcy w zastaw laptopa wartego prawie 4 tys. zł, którego zakupił na raty w jednym z bielskich sklepów. Do tego celu posłużył się sfałszowanym zaświadczeniem o zatrudnieniu. Wynikało z niego, że od trzech lat - czyli od 16 roku życia - prowadzi dobrze prosperującą firmę budowlaną.

Za włamania i oszustwo młody mężczyzna może spędzić w więzieniu najbliższe dziesięć lat. Policjanci zlożyli wniosek o tymczasowy areszt dla zatrzymanego.
 
mad