Spadochroniarze obsługują parking
Bielski piknik lotniczy co roku gromadzi ogromną publiczność. Tysiące osób, w tym znaczna część spoza Bielska-Białej, podziwiają podniebne akrobacje. Ale oceniają także logistyczne przygotowanie widowni do tej imprezy. Nasi Czytelnicy nadesłali nam wiele uwag krytycznych dotyczących organizacji tegorocznego pikniku. Dziś odpowiadają na nie dyrektor Aeroklubu Bielsko-Bialskiego Antoni Kufel oraz jego zastępca Piotr Starowicz.
Dyrektor Kufel broni wrześniowego terminu organizacji pikniku. To prawda, Bielsko-Biała jest miastem deszczowym, lecz największą ilość opadów meteorolodzy odnotowują w czerwcu, lipcu i sierpniu. Wedle długoterminowych obserwacji, prawdopodobieństwo trafienia w sprzyjającą pogodę jest największe właśnie we wrześniu.
Inną ważną okolicznością, która wpływa na termin imprezy jest masowy powrót bielszczan z wakacji. Zdaniem szefów ABB, piknik jest adresowany głównie do mieszkańców naszego miasta. Ale trzeba także wziąć pod uwagę kalendarz pilotów zapraszanych do udziału w zabawie. Większość z nich uczestniczy w podobnych imprezach na terenie całej Europy. Wrzesień jest jedynym terminem, który pasuje największej gwieździe bielskich pokazów, Jurgisowi Kairysowi. Litwin jest rozchwytywany przez organizatorów imprez lotniczych na całym świecie. Np. na tydzień przed bielskim piknikiem bierze udział w air show w Radomiu.
Rodzinna zabawa bez kocyka
- Nasza impreza nie jest lotniczym show – podkreśla Antoni Kufel. – Jest pomyślana jako rodzinna zabawa. Dlatego w oba dni jej program jest podobny. Jeśli ludzie nie mają czasu wpaść do nas w sobotę, to przyjdą w niedzielę. Każdemu chcemy zaprezentować nasze atrakcje.
Niektórzy czytelnicy zwracali także uwagę na stosunkowo niewielką powierzchnię lotniska, jaką organizatorzy udostępnili publiczności. W rezultacie widzowie tłoczyli się na małej przestrzeni po lewej stronie wieży, podczas gdy sektor po prawej świecił pustkami. W odpowiedzi na ów zarzut szefowie ABB przywołują przykład małopolskich pikników lotniczych, które odbywają się w czerwcu. Na krakowskim lotnisku nie ma zwykle miejsca nawet na wetknięcie przysłowiowej szpilki, a co dopiero kocyka z rodziną i wałówką.
- Jako organizatorzy musimy dostosować się do przepisów lotniczych, które określają rozłożenie strefy pokazów, linie graniczne pokazów oraz miejsca dostępu publiczności – tłumaczy nam Piotr Starowicz. – Sprawy te podlegają kontroli Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Obecny układ jest chyba jedyny, jaki można zastosować w warunkach bielskiego lotniska.
W tym roku organizatorzy ulegli naciskom „lobby karuzelowego”, które chciało, aby stoiska rozrywkowe były ustawione bliżej gastronomicznych. W przyszłości trzeba uniknąć tego błędu, lecz nie można poszerzać sektora dla widzów kosztem płyty lotniska. Teoretycznie istnieje możliwość udostępnienia publiczności większej przestrzeni wzdłuż płyty. Pole manewru jest jednak ograniczone ze względu na to, że sąsiednie działki są własnością miasta oraz osób prywatnych. ABB nie może przecież urządzać pikniku na cudzym terenie.
W porównaniu z latami ubiegłymi na tegorocznym pikniku mniej było statków powietrznych wystawionych do prezentacji na płycie lotniska. Tylko ten sprzęt można było oglądać z bliska. Pozostałe maszyny uczestniczyły w pokazach i stąd ustawiono je z daleka od publiczności. Bezpośrednio przy barierkach stały nieliczne, m.in. Orka, Diana i Perkoz.
- W maju przyszłego roku chcielibyśmy zorganizować w Bielsku-Białej targi lotnicze, podczas których każdy widz mógłby podejść blisko do samolotu lub szybowca, dotknąć jakiegoś detalu czy nawet wejść do środka - deklaruje dyr. Kufel. – Chodzi nam o to, aby nasza publiczność mogła zapoznać się z ofertą polskich, czeskich i słowackich producentów małych statków powietrznych. Dzięki temu ludzie będą się mogli przekonać, że samolot może być tańszy niż auto.
Kierownictwo aeroklubu z pokorą przyjmuje zarzuty niektórych czytelników, którzy są oburzeni sprzedażą biletów parkingowych bez wydruku z kasy fiskalnej. Należność za miejsce postojowe na lotnisku pobierano w formie dobrowolnej cegiełki na rozwój ABB. Nasz portal uzyskał zapewnienie, że w przyszłym roku wpływy z tego tytułu będą rozliczane na takich samych zasadach, jak robią to dzierżawcy miejsc postojowych na mieście.
Baloniki bez drucika
Parking polowy był chyba najgorzej przygotowanym elementem zaplecza logistycznego tegorocznego pikniku. Zdaniem Piotra Starowicza, stało się tak głównie dlatego, że na trzy dni przed imprezą od umowy na obsługę pokazów odstąpiła wyspecjalizowana firma zewnętrzna. W tej sytuacji w trybie awaryjnym do pracy społecznej na parkingu zostali skierowani aeroklubowi spadochroniarze.
Na pikniku sprzedawano baloniki napełnione helem. Przy niekorzystnym kierunku wiatru, unosząc się w powietrzu mogły one stać się zagrożeniem dla ruchu lotniczego. Szefowie ABB argumentują jednak, że stoiska z balonami zlokalizowano w przepisowej odległości od płyty lotniska, a handlowców poinstruowano, aby wstrzymali się ze sprzedażą w godzinach pokazów. W poprzednich piknikach organizowano nawet zabawę polegająca na strącaniu baloników skrzydłem samolotu 3Xtrim, ale bezpieczniej jest, aby latające przedmioty nie przeszkadzały pilotom w nawigacji.
Bielski piknik – w przeciwieństwie do krakowskiego i radomskiego air show – nie jest imprezą biletowaną. Dlatego ABB zarabia na świadczeniu usług oraz stara się pozyskiwać szczodrych sponsorów, aby zbilansować budżet pokazów, który każdego roku wynosi ok. 200 tys. zł. Organizatorzy muszą tak gospodarować pieniędzmi, aby aeroklub nie popadł w długi. Dlatego w tym roku zrezygnowano z występu zespołu „Żelazny” na korzyść nieznanej dotąd na bielskim rynku rumuńskiej grupy akrobacyjnej Aerobatic Yakkers. Za pokaz w wykonaniu jednego samolotu piloci żądają 5 tys. zł. Rzecz jasna, kwota rośnie proporcjonalnie do ilości maszyn.
- Marzy nam się zaproszenie czeskiej grupy rekonstrukcyjno – akrobacyjnej, która oferuje inscenizację bitwy lotniczej z czasów I wojny światowej wraz z pokazami pirotechnicznymi na ziemi – mówi Antoni Kufel. - Ale Czesi za jednorazowy występ inkasują do 150 tys. zł.
Ewentualny udział czeskiej grupy w VII Międzynarodowym Pikniku Lotniczym zależy więc w duże mierze od ofiarności sponsorów. Podobnie jest w przypadku wojskowych samolotów odrzutowych. ABB nie stać bowiem na zaproszenie np. polskich F-16. Przysyłając na bielski piknik „Biało-Czerwone Iskry”, wojsko robi nam łaskę, a ta – jak wiadomo – wciąż na pstrym koniu jeździ.
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 2463 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 12
be
Bo patrzyłeś w dół, a nie do góry, a tam była impreza
be
EFKA-Ja nie miałem wielkich zarzutów co do pikniku i wielu innych mi podobnych tu wypowiadających się, a czytanie tekstu ze zrozumieniem w Twoim przypadku "średnio", a co do "średniaków" to chodziło mi o średni poziom intelektualny - hehe Redaktorowi naszemu naprawdę poważnych i Mocnych tematów. Pozdrawiam
markoczarko
Panie Kowal cały ten artykuł to wyszukiwanie dziury w całym...zamiast promować tego typu imprezy wyrabia Pan złe zdanie nich...Jakieś kompleksy?
efka
be/jak jestes taki sredniak to trzeba była samemu napisać a nie czekać na naczelnego.redakcja by pewnie przyjęla nowego redaktora,hehe
be
Toż Pan dołożył organizatorom Pikniku Lotniczego Panie Kowal, zarzuty, że aż strach. To co Pan pisze powyżej wie każdy "średniak"- i jak to mówią ; dużo krzyku o nic , z igły widły - do wyboru- pozdrawiam
greenmada
Z TEGO CO WIDZIAŁEM TO PARKING BYŁ ZORGANIZOWANY ŚWIETNIE. JAK NA TAKĄ ILOŚĆ SAMOCHODÓW CI SPADOCHRONIARZE PORADZILI SOBIE ŚWIETNIE.
Gość
Pokazy były super mimo że pogoda nie dopisała, warto było iść i zobaczyć :)Mam jedynie żal że w sobote po pokazach lotniczych nie było jakiegoś koncertu do czasu pokazów sztucznych ogni. Była przerwa długa i później dopiero jakiś zespół zaczął występować. Troche źle to było zorganizowane, no ale cóż, i tak czasem bywa że nie wszystko wyjdzie ;)
kubol
"Szefowie ABB argumentują jednak, że stoiska z balonami zlokalizowano w przepisowej odległości od płyty lotniska" - no i co mozna było je kupić, ale nie zabierać ze stoiska ? Czy można było balonik zawlec na płyte lotniska ? i " [...]aby wstrzymali się ze sprzedażą w godzinach pokazów" - znaczy ze balonik moze uciec tylko w momencie zakupu ?
Kosciuszko
widac wyraźnie brak zmysłu organizacyjnego, pomysłu na całość i niestety typowo polskie psioczenie na koszty i inne dopusty. Tradycyjnie robi się a potem jakoś to będzie.
lok
Na pikniku było super!!!!!!!!! Na pokazach lotniczych kocyk i wałówka. Bez przesady.

Klauzula informacyjna ›