Na taryfie ulgowej
Taksówkarze są dość specjalną grupą bielskich usługodawców. O ich interesy dbają bowiem... radni. Poprzez wprowadzenie limitu ilości taksówek, które mogą jeździć po naszym mieście ograniczają konkurencję w branży. Ceny za usługi świadczone przez taksówkarzy wzrastają wraz z oddalaniem się od centrum miasta. Dzięki tej opiece my podróżujemy drożej, a taksówkarze korzystają z taryfy ulgowej.
Do podjęcia tego tematu przekonał nas jeden z naszych czytelników. Jadąc ostatnio taksówką w okolicach Szyndzielni zauważył, że tabliczka z napisem "TAXI 2 strefa" ustawiona jest bliżej centrum niż wówczas, gdy poprzednim razem podróżował w tę stronę "taryfą".
Zjawisko zawężania pierwszej strefy w zestawieniu z ekspansją centrum miasta na obszary dotychczas uchodzące za peryferyjne wydaje się nieracjonalne. Dlatego sprawdziliśmy, czy znak sygnalizujący początek drugiej strefy został przesunięty na mocy prawa czy może np. mocarnymi rękoma wracających z imprezy osiłków.
Strefa się kurczy
Dzięki analizie papierów dowiedzieliśmy się, że dwie ostatnie uchwały Rady Miejskiej określające granice tzw. taryf na terenie Bielska-Białej pochodzą z roku 2003 i 2008. Listy ulic z tych dwóch lat są do siebie bardzo podobne. Rację ma nasz czytelnik, kiedy pisze, że w kilku miejscach nastąpiło przesunięcie granic "kosztem" pierwszej strefy. Manewr ów zastosowano także na ul. Armii Krajowej, gdzie do 2008 roku strefa zaczynała się za skrzyżowaniem z Młodzieżową. Obecnie jej początek znajduje się kilometr wcześniej, czyli za zjazdem do Szpitala Wojewódzkiego.
W zeszłoroczną dyskusję na temat określania granic taryfowych mocno zaangażował się radny Andrzej Listowski. - Celem tej uchwały było raczej uporządkowanie starych ustaleń, a nie wprowadzanie nowych. Chodziło o "ustawienie" znaków na nowych ulicach. Poprzednia uchwała pochodziła z 2003 roku, kiedy niektórych znanych mam dziś ulic nie było.
- Druga strefa, to jeszcze dziecko komuny – ujawnił nam radny. - Ludzie wówczas nie korzystali za często z taksówek. Dlatego kierowca, który wiózł klienta poza centrum miasta wracał z "pustym" kursem, a tym samym tracił na paliwie. Wyższa stawka w drugiej strefie miała być właśnie zwrotem za to paliwo. Podczas rozmów, które toczyły się z końcem grudnia padały nawet propozycje, żeby zlikwidować granice taryfowe. Radni sugerowali, że podwójna stawka za dojazd do niektórych dzielnic Bielska-Białej jest niesprawiedliwa dla tamtejszych mieszkańców.
Taksówkarze na łasce radnych
Listowski poruszył jeszcze jeden trapiący go problem - limitów taksówkowych. Radny uważa, że odgórne ustalanie ilości taksówek, jakie mogą jeździ po mieście jest absurdem. To zaprzeczenie idei wolnego rynku i faworyzowanie pewnej grupy społeczeństwa.
- Im więcej taksówek, tym korzystniejsze ceny dla klientów i większa dostępność usług. Limity są złem ekonomicznym. Równie dobrze można by ustalać limity salonów fryzjerskich, które mogą być otwarte w naszym mieście. Uważam, że radni powinni stać na straży interesów wszystkich obywateli.
Okazuje się, że zawód taksówkarza jest całkiem atrakcyjny. W ub.r. z pracy na „taryfie” zrezygnowały tylko cztery osoby. - W tym roku wydaliśmy 50 licencji - poinformował nas Paweł Tytłycki z wydziału ewidencji działalności gospodarczej Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. – To dokładnie tyle, ile stanowi limit wyznaczony przez Radę Miejską. Nowe podania o zgodę na działalność z tej branży spływają na bieżąco. Ale ewentualna zmiana limitu należy do radnych.
W naszym mieście ceny za przejazd taksówką są w różnych korporacjach podobne. W dni robocze do godz. 22 za przejazd jednego kilometra w pierwszej strefie trzeba zapłacić ok. dwa złote. Cena za kilometr w strefie drugiej natomiast wynosi 3-4 zł. W ciągu dnia taksówki czekają na postojach na klientów. Ale np. piątkowy wieczór, to istne taksówkowe szaleństwo.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 2175 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
WZ
Pani Magdaleno z tym piatkowym szalenstwem to w marketach a nie na postoju.
bolek02
"Druga strefa, to jeszcze dziecko komuny"- ten radny sam jest dzieckiem komuny..."(...)piątkowy wieczór, to istne taksówkowe szaleństwo" oczywiście tak może tylko powiedzieć tylko ktoś kto nie ma zielonego pojęcia o kosztach związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej i utrzymania samochodu!!!
"Listowski poruszył jeszcze jeden trapiący go problem - limitów taksówkowych"- skoro tak bardzo trapi go ten problem to niech sobie nie zawraca nim głowy i pozwoli pracować tym którzy już ledwo wiążą koniec z końcem...
"Im więcej taksówek, tym korzystniejsze ceny dla klientów i większa dostępność usług. Limity są złem ekonomicznym. Równie dobrze można by ustalać limity salonów fryzjerskich, które mogą być otwarte w naszym mieście. Uważam, że radni powinni stać na straży interesów wszystkich obywateli"-tak to prawda, że radni powinni stać na straży interesów swoich obywateli i powinni zapewnić tyle miejsc postojowych ile wydają licencji, a nie wydać kilkaset licencji, jeżeli miejsc postojowych jest zaledwie nieco ponad sto...
jany
trzeba zapłacić ok. dwa złote - błędnie; powinno być około dwóch złotych :) pzdr
pini
gdzie ten radny był za komuny, że twierdzi iż wówczas ludzie nie korzystali często z taksówek? w Bielsku w tamtych czasach na postojach taksówek były takie kolejki jak za papierem toaletowym i mięsem, a "złapanie" wolnej taksówki na ulicach miasta, niezależnie czy w centrum czy na peryferiach, graniczyło z cudem

Klauzula informacyjna ›