Nowy sezon teatralny w Teatrze Polskim otworzyła premiera współczesnej sztuki autorstwa Martina McDonagh’a pt. ,,Królowa piękności z Leenen”. Wczoraj wieczorem bielscy widzowie mieli okazję obejrzeć prawdziwy, rodzinny dramat na Małej Scenie Teatru Polskiego.
 
Akcja dramatu Martina McDonagh’a rozgrywa się w małej, irlandzkiej miejscowości. W klaustrofobicznym domu mieszkają dwie, samotne kobiety - starzejąca się Mag i jej córka, Maureen. Szarość ich życia jest źródłem nieustających frustracji i konfliktów między bohaterkami. To prosta droga do szaleństwa.
 
 - Po przeczytaniu tej sztuki doszłam do wniosku, że nie chciałabym, żeby bohaterka, którą gram była uznana za potwora – mówi odtwórczyni roli Maureen, Anna Guzik. - Chociaż robi potworne rzeczy, to przecież zmuszają ją do tego okoliczności, w jakich się znalazła. 
 
Grażyna Bułka, która wcieliła się w matkę Maureen, Mag akceptuje potworność tej postaci: - Zagranie potwora, to najpiękniejsza rzecz, jaka może się zdarzyć w teatrze.
 
Jedynym urozmaiceniem w życiu bohaterek są rzadkie wizyty sąsiada, Raya (znakomity Sławomir Miska), który jednak nie traktuje kobiet zbyt poważnie. Kiedy z emigracji wraca brat Raya, Pato (Grzegorz Sikora), w życiu Maureen pojawia się szansa na przełamanie błędnego koła egzystencji w świecie wzajemnych oskarżeń i nienawiści. 
 
Dramat Martina McDonagh’a jest analizą skomplikowanych uczuć pomiędzy krewnymi. Zdaniem autora, gdy młode pokolenie nie może rozpocząć samodzielnego życia, miłość przeradza się w nienawiść, a opieka nad starszymi rodzicami - w niewolnictwo. Podobnie jak bohaterka powieści pt. ,,Pianistka”, za którą Elfriede Jelinek otrzymała Literacką Nagrodę Nobla, młoda Maureen - przywiązana dosłownie i w przenośni do starzejącej się matki - ma trudności z nawiązaniem kontaktów międzyludzkich, a przede wszystkim ze zrozumieniem życia toczącego się poza jej rodzinnym domem. Konflikt między matką a córką staje się głównym wątkiem narracji dramatycznej. W tle pojawiają się jednak równie ważne problemy Irlandczyków emigrujących do Anglii czy monotonii życia w hermetycznej, małomiasteczkowej społeczności
 
Realizacja tej sztuki wymagała od zespołu Teatru Polskiego przede wszystkim umiejętności analizy istoty skomplikowanych stosunków międzyludzkich. Reżyser Grzegorz Chrapkiewicz, który jest znany widzom bielskiego teatru m.in. z inscenizacji nagradzanego przedstawienia pt. ,,Kształt rzeczy”, po raz kolejny dał wyraz nadzwyczajnych umiejętności.
 
 - Każdy nadmiar uczuć może prowadzić do pewnego rodzaju patologii - wyznaje reżyser ,,Królowej piękności z Leenen”. - To przedstawienie jest wyrazem mojej poetyki teatralnej. Myślę, że ci spośród widzów, którzy widzieli już inne moje przedstawienia nie zawiodą się, ponieważ sztuka ta jest kontynuacją mojego myślenia o teatrze. Lubię robić kameralne przedstawienia. Jako profesor szkół teatralnych, uwielbiam szukać cech osobowościowych głęboko schowanych w aktorze. Właśnie tego typu dramaty dają podobną możliwość.
 
Szczególną uwagę warto zwrócić na rolę Anny Guzik, która grając w gruncie rzeczy negatywną postać, starała się wzbudzić współczucie. Tak, aby widzowie zaakceptowali jej błędy i dzięki temu potrafili w tej sztuce dostrzec sytuacje podobne do tych, których sami doświadczają.
 
Niezwykła scenografia autorstwa Jana Kozikowskiego oddaje atmosferę zbyt ciasnego, choć jednocześnie pozornie przytulnego domu, w którym żyją bohaterki dramatu.
 
Przedstawienie to warto polecić zarówno młodszym, jak i starszym widzom. Z bohaterami sztuki mogą się przecież w jakimś stopniu utożsamiać przedstawiciele każdego pokolenia. McDonagh porusza trudny i kontrowersyjny temat, a jednocześnie uczy dostrzegania potrzeb ludzi, którzy żyją obok i potrzebują naszej pomocy.
                                                                                               
Agnieszka Pollak-Olszowska