Ostra kłótnia w bielskiej rodzinie
W grudniu br. w Chile odbędą się mistrzostwa świata w szybownictwie. Do udziału w zawodach organizatorzy zaprosili bielszczanina Sebastiana Kawę, który jest aktualnym złotym medalistą w wyścigach szybowcowych. Ale na dziś nie wiadomo, czy Kawa w ogóle stanie w obronie tytułu. Kawa nie ma bowiem czym latać. Wszystko przez to, że jest skłócony z innym bielszczaninem, producentem szybowca, który w dużej mierze dzięki Kawie cieszy się opinią najlepszego na świecie statku powietrznego w swej klasie.
Właściciel Biura Projektowego „B” Bogumił Bereś chciałby, aby zaprojektowany przez niego oraz produkowany w jego firmie szybowiec Diana-2 był na rynkach światowych promowany przez Kawę. Bielski pilot na Dianie-2 spędził w powietrzu setki godzin, a nawet zdobywał na niej tytuły mistrza świata. Ostatnio latał na niej w mistrzostwach Europy w Nitrze oraz 3. Światowych Igrzyskach Lotniczych w Turynie (złoto).
Kawa jest pięciokrotnym mistrzem świata. To jeden z najlepszych szybowników, których inżynier Bereś zna lub znał w przeszłości. W latach 2005-2008 był nieprzerwanie liderem światowego rankingu pilotów szybowcowych, w którym notowanych jest ponad 3,5 tys. pilotów z 41 krajów świata. Obecnie jest drugi na tej prestiżowej liście.
Z kolei Diana-2, to w zgodnej opinii ekspertów najlepszy szybowiec w swojej klasie sportowej na świecie. Ze względu na unikalne parametry konstrukcyjne jest przygotowany do bicia rekordów w ekstremalnych warunkach pogodowych. Wykonany w całości z włókien węglowych, waży tylko 186 kg. Tymczasem jego konkurenci bywają nawet o 50 kg ciężsi. W skrzydłach zamontowano zbiorniki mieszczące 240 litrów wody, która służy jako balast. Dzięki tym parametrom szybowiec idealnie nadaje się do wyścigów.
Diana-2 jest produkowana w zakładach na lotnisku w Aleksandrowicach. Chwali go sobie inny polski mistrz Janusz Centka (piąty na liście światowej), którego za zasługi dla szybownictwa światowego odznaczono Medalem Lilienthala. Kawa tego medalu wprawdzie jeszcze nie ma, ale nikt tak jak on nie potrafi latać w górach. Santiago de Chile, gdzie miałby bronić tytułu, leży na przedgórzu andyjskim na wysokości ponad 500 m n.p.m. To wymarzone miejsce na kolejny triumf bielskiego pilota w bielskim szybowcu.
Aeroklub Polski kupił od Beresia Dianę za 300 tys. zł. Założenie było takie, że Kawa siądzie za jej sterami i obroni tytuł zdobyty na zawodach w Nowej Zelandii. Tym bardziej, że Chiliczycy zobowiązali się do opłacenia większości kosztów transportu szybowca z Europy do swojego kraju. Ale Kawa powiedział: NIE. Jego zdaniem, zakupiony przez kadrę egzemplarz nie nadaje się do pełnej eksploatacji ze względu na usterkę usterzenia. W efekcie podczas lotu w szybowcu pojawiają się niebezpieczne wibracje, które uniemożliwiają udział w wyścigach na poziomie światowym.
Bereś ma za złe Kawie, że ten rozpisuje się na forach internetowych o rzekomej usterce Diany. Podważa w ten sposób dobre imię bielskiego biura projektowego i polskiego przemysłu lotniczego w ogóle. A Niemcy – argumentuje inżynier – zacierają ręce. Na całym świecie tylko oni produkują sprzęt, który może konkurować z Dianą. Konflikt w Polsce sprzyja więc ich interesom ekonomicznym. Sukcesy sportowe uzyskiwane na danym typie szybowca, to przecież lepsza promocja sprzętu, a ta z kolei oznacza większe zakupy w niemieckich fabrykach lotniczych.
Bogumił Bereś nie wierzy w żadną usterkę. Wspiera się m.in. na opiniach dwóch pilotów doświadczalnych, którzy orzekli, że szybowiec jest w pełni sprawny. Dla świętego spokoju zgodził się jednak na odstawienie Diany do Instytutu Lotnictwa, gdzie poddana jest próbom rezonansowym. – Gdyby krytyka pilota była uzasadniona - tłumaczy projektant - to na skutek drgań szybowiec musiałby rozpaść się w locie.
Kawa krytykuje Dianę od dwóch lat. Od tamtego czasu zdołał jednak wygrać na tym egzemplarzu parę ważnych zawodów.
- Mam mieszane uczucia – przyznaje inż. Bereś. – Jako pilot Sebastian Kawa jest fighterem, ma specjalny dar od Boga. Nie mam pretensji o to, że na powitanie nie mówi mi „dzień dobry”. Chodzi o to, że jako człowiek jest konfliktowy. Trudno się z nim dogadać.
Bielski projektant grozi, że jeśli Kawa nie pozbędzie się much w nosie, to dla swojej Diany znajdzie młodszych pilotów. Przecież nie ma ludzi niezastąpionych! Upatrzył już sobie nawet dwóch zawodników włoskich, którzy ze względu na swoje predyspozycje i umiejętności mogą być nadzieją na przyszłą promocję biura na rynkach światowych.
Tymczasem Sebastian Kawa jest przekonany, że drgania musza zostać wyeliminowane. Jeśli w Instytucie Lotnictwa nie zlokalizują usterki, to gotów jest wystartować w Chile na sprzęcie... niemieckim. Pilot kwestionuje dobrą wolę Beresia, który na niedawnym pikniku lotniczym w Bielsku-Białej powierzył swój egzemplarz Diany pilotowi doświadczalnemu Mariuszowi Stajewskiemu. Podczas gdy ten popisywał się przed bielską publicznością, niezadowolony z takiego obrotu sytuacji Kawa z wieży lotniska wraz z rodziną oglądał, jak Stajewski radzi sobie z jego ulubionym szybowcem.
Jak dotąd, Sebastian Kawa wygrywał wszystkie zawody wyłącznie na polskich konstrukcjach. Bogumił Bereś, mimo goryczy spowodowanej niesłusznymi w jego przekonaniu pomówieniami mistrza pilotażu, jest przekonany, że współpraca między nimi jest nadal możliwa. Jeśli tylko Kawa pojawi się w biurze na Goleszowskiej, Bereś gotów jest rozmawiać z nim jak Polak z Polakiem. Namawia jednak, aby przed drzwiami pozostawić uprzedzenia i wspólnie dążyć do kompromisu.
Nasza redakcja gorąco namawia obu panów do zgody. Trudno nam byłoby pogodzić się z myślą, że polski sport oraz interesy naszego przemysłu lotniczego cierpią na skutek konfliktu osobowościowego dwóch wybitnych bielszczan.
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 9114 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 22
Agata
Znam Bogumila -jako utalentowanego muzyka z lat 60-tych gdy spiewal w swoim zespole Politechniki Warszawskiej - w naszym klubie "Stodole". Nie znam "DIANY-2", ale wiem, ze Bogumil to osba bardzo utalentowana,solidna i odpowiedzialna. Zeby osiagac wysokie cele trzeba miec ceche uporu, sam talent nie wystarcza. Pisze ze Szwecji i nie spotkalam Bogumila przez ponad 40 lat, ale czuje, ze choc o kilka lat za pozno, musze wystapic w jego obronie.
wall dek
hm , Konstruktor jest zapewne niezły szybowiec jeszcze lepszy ale mistrz Kawa to klasa w klasie. Kontruktor Bogumił obawiam się że za dużo mówi słów na NIE - wydaje się jest zbyt uparty i nie toleruje wyzwań a takowymi jest korekta "moze to flatter " ProP0nowałem konstruktorowi współprace oparta o jego formy i nasz prototyp za nasz czas i p[ieniądze ulm motoszybowiec. Ale 80% słów było na nie tzn, nie wiem, niemożliwe a złóżcie na pismie do mnie wniosek może się zastanowie. Zapene tak zrpobił z dr. i innymi i dlatego stoi w miejscu a nawet się cofa.
Chudy Mojrzesz
Stajewski do dobry pilot. Oblatywacz, instruktor i normalny facet. Seba mimo tego że jest niekwestionowanym mistrzem jest też bufonem, Szkoda. Pierwsze pytanie zadane mi w niemieckiej fabryce "Bereś już znbankrutował???"
IKAR
SOL aero sp. zo.o. - LICYTACJAW dniu 25.11.2009 o godz. 9.20 w siedzibie firmy SOL-aero przy ul. Cieszyńskiej 321 (lotnisko Aleksandrowice) odbędzie się I licytacja zajętego przez Komornika szybowca DIANA 2 a także dwóch wózków transportowych. Informacje można uzyskać u Komornika Sądu Rejonowego w Bielsku-białej.
HZ
What about faults on Diana 2 serial number 3? Beres was trying to do the some with me... That I forgot how to fly, others have not troubles, glider have great results..... He forgot that it was Diana 2 serial number 00, means the factory one named "BB". His argue that all gliders are significant, because he have serial production in the some workshop, with the some workers, the some technical control, the some test pilot... He forgot that gliding production is not a serial! There should be any little difference which can influe properties in the air. He moved wings forward withou consultation of Diana 2 aerodynamic developer Mr. Kubrynski.. Where is aviation safety! It start at production... If pilot say that the glider is wrong he have to accept it. Others producers are testing gliders with test pilots during tens and tens hours in all weather conditions. At Beres it was he testet may be 20 hours BB and other pieces (with moved wings) just with 2 test flights during few tens minutes and selling it.... Sebastian is not wrong that he is popularizing troubles with glider and producer. It came always when producer is irresponsible and have not idea what is his duty. Wish that Beres can fly by him self and he shoudl understand what about are talking flying people... Hana Zejdova
Karol Staryszak
Smutne jest to, że pan Bereś nie wierzy pilotom, uważa ich za nieznających się na temacie. Często jednak to właśnie pilot ma rację i wie co jest dobre a co złe. Jeśli Sebastian uważa, że ten szybowiec jest niebezpieczny to ja całkowicie podzielam jego opinię. Drgania są potwierdzone przeze mnie jako naocznego świadka i przez Sebastiana który latał tym szybowcem, teraz w końcu też przez Instytut Lotnictwa. Skoro pan Bereś ciągle w nie nie wierzy to cos tu jest nie tak.To że Sebastian zaczął temat opisywać na forach wynika z sytuacji gdzie juz nie miał innego wyjścia bo nikt nie chciał rozwiązać tego problemu.
1782
Po co takie sprawy opisywać na portalu? Gdzie wzmianka o sukcesach modelarzy, o wynikach zawodów szybowcowych, o udanych przelotach itp ... ta sprawa Panowie poradzą sobie sami.
kowal
do jigoku/Dzięki za miłe słowa o portalu.Co do meritum.Jako osoba kierująca portalem nie mogę zezwolić na obniżanie poziomu dyskusji przez czytelników,którzy korzystając z anonimowości,zarzucają naszym dziennikarzom - w tym także mnie - postępowanie sprzeczne z zasadami etyki zawodowej.Mamy coraz więcej odbiorców właśnie dlatego,że jesteśmy wiarygodni.Post tego czytelnika odebrałem jako przejaw złej woli, nie zaś chęci merytorycznego udziału w dyskusji o sporze Kawy i Beresia.Jeśli macie Państwo wątpliwości związane z jakimkolwiek tekstem,to chcę zapewnić, że dziennikarze portalu odpowiedzą na każde rzeczowe pytanie.Przypadki naruszania dóbr osobistych innych osób (dla dzienikarza najwyższą wartością jest zaufanie czytelników) nigdy nie pozostaną bez odpowiedzi.
jigoku
Panie Robercie Kowal - życzyłbym Panu większego dystansu do siebie i "stalowych nerwów"- niezależnie od tego co napisał Pana przedmówca to słowa "Nie pozdrawiam" nie świadczą dobrze o Panu jako o dziennikarzu ani o Pana kulturze osobistej - co przystaje zwykłemu internaucie nie przystoi osobie która jest redaktorem naczelnym było nie było największego dziennika internetowego w Bielsku-Białej. Serdecznie pozdrawiam.
Tomasz Kawa
Skoro każda uwaga to krytyka i pomówienie , skoro zgłaszający zastrzeżenie to wróg , skoro Pan Bereś nie wierzy w udokumentowane fakty bo "liczą się tylko obliczenia" , skoro obawy pilota o własne życie to "muchy w nosie" - to ... gratuluję Panu Beresiowi dobrego samopoczucia.
kowal
do wieżowy-niedowidzący/Tekst powstał na podstawie rozmów z panami Beresiem i Kawą.Anonimowy zarzut dotyczacy łamania przeze mnie zasad etyki zawodowej uważam za nikczemny.Pozostałe Pańskie wnioski są równie chybione, jak Pański język ("byłby głupkiem").Nie pozdrawiam.
Wieżowy - niedowidzący
Z tekstu to wynika , że Kowal naruszył elementarne zasady dziennikarstwa opierając się na wypowiedziach tylko jednej strony.A skoro mowisz , że Kawa palił się do latania Dianą ,to Bereś zaprzecza sam sobie twierdząc , iż chciałby aby Kawa
nadal promował jego szybowiec .Przy takim podejsciu Beresia , Kawa byłby głupkiem , gdy się miał zbliżyć do jego biura.
pablo
wieżowy/to idź do lekarza od oczu.z tekstu jasno wynika że Sebastian chciałby polatać tą Dianą ale Beres dał ją zaufanemu pilotowi.kto ślepego puścił na wieżę?!
Wieżowy
A to dobre - "Kawa z rodziną z wiezy lotniska oglądał , jak Stojewski sobie radzi" . A skąd mieli oglądać ? Z piwnicy ? Ja też tam byłem i nie widziałem u nich tego "niezadowolenia".
Też lotnik
Bereś grozi ? Niech się nie ośmiesza tylko ratuje resztki tak wspaniałej promocji Diany jaką zrobił Kawa i inni. Wizerunek firmy psuje on przez procesy z dealerami, sprawę Zejdowej a teraz przez bagatelizowanie zagrożenia życią pilota jakie stwarzają drgania szybowca.
MC
4 lata temu Pan Kawa o którym nie wiedziałem że jest też tak świetnym pilotem przyjmował na świat mojego syna. Dzisiaj jestem z tego dumny
deffi
samochód jest dobry, tylko nie mozna nim jeździć po polskich drogach z taką szybkością
SK
Czy jeśli w samochodzie który ma jechać 277km/h przy prędkości 230km/h nie da się utrzymać kierownicy z powodu wibracji to jest to dobry samochód czy zły?SK
be
jak nie wiadomo o co chodzi-to chodzi tylko o kasę!do"pic"za darmo to Ty wiesz co można zrobić...bez urazy-pozdrawiam

Klauzula informacyjna ›