Każdego roku schodzący wiosną śnieg odsłania dziury w drogach. Na poważniejsze naprawy będziemy musieli poczekać aż pogoda na dobre się ustabilizuje. Na bieżąco usuwane są szkody stwarzające zagrożenie dla naszego zdrowia i życia.

Warunki pogodowe na razie nie pozwalają na gruntowne remonty. Nocami wciąż zdarzają się przymrozki, a niedawno zaskoczyły nas intensywne opady śniegu. Niewykluczone, że podobnie będzie w ten weekend. Drogowcy nie przystępują do poważniejszych napraw także dlatego, że obecnie brak jest masy bitumicznej potrzebnej do "łatania dziur". Podobno fabryki jej teraz nie produkują. 

 - Na razie bazujemy na naszych recyklerach, którymi jesteśmy w stanie tymczasowo zreperować najgroźniejsze drogowe pułapki - wyjaśnia nam dyrektor bielskiego MZD Wojciech Waluś. Nasz rozmówca podkreśla, że wie, iż jest to podwójna robota, gdyż prowizoryczne naprawy trzeba będzie później poprawiać. Ale tłumaczy, że są sytuacje, gdy w trosce o życie i zdrowie ludzi trzeba działać półśrodkami, nie zważając na koszty.

W jakich miejscach sytuacja po zimie jest najgorsza? Zdaniem dyrektora, w kiepskim stanie są główne ciągi komunikacyjne w mieście, np. ulice Żywiecka, Krakowska czy Cieszyńska. Problemem są też drogi lokalne, które niszczy korzystający z nich ciężki sprzęt. Niestety, dziury zdarzają się także w nowych ulicach. Waluś podkreśla, że w takich sytuacjach wykonawca danej inwestycji musi dokonać naprawy w ramach gwarancji.

Złą opinię u kierowców ma jak zwykle o tej porze roku skrzyżowanie ul. Żywieckiej ze Stojałowskiego. Dyrektor MZD pociesza, że dobiega właśnie końca projektowanie gruntownej przebudowy tego odcinka jezdni. Miasto będzie się starało uzyskać środki unijne na realizację tej inwestycji. 

mad