W piątek tuż przed północą w Bielsku-Białej samochód marki bmw wjechał w bok autobusu miejskiego. Siła uderzenia zdeformowała pojazd. Strażacy musieli pomagać kierowcy wydostać się z blaszanej pułapki.

W nocy z piątku na sobotę na skrzyżowaniu ulic Partyzantów i Bora-Komorowskiego doszło do groźnie wyglądającego zdarzenia drogowego. Przejeżdżający akurat tamtędy nasz reporter zauważył policyjne samochody, wozy strażackie oraz karetkę pogotowia ratunkowego, a także autobus MZK, w którego bok wbity był samochód osobowy. Kilku strażaków próbowało uwolnić kierowcę z osobowego bmw. W wyniku uderzenia jego pojazd uległ deformacji i uwięził w swoim wnętrzu 33-letniego mężczyznę. 

Następnego dnia rano zadzwoniliśmy do bielskiej komendy policji, aby uzyskać informacje na temat tego zdarzenia. Od dyżurnego usłyszeliśmy, że była to zwykła kolizja, "nic groźnego". Natomiast dzisiaj od oficera prasowego KMP w Bielsku-Białej, Elwiry Jurasz dowiedzieliśmy się, że w wyniku zderzenia mężczyzna doznał złamania wyrostków kręgosłupa szyjnego i piersiowego. Przewieziono go do szpitala i pobrano od niego krew do badań na zawartość alkoholu

Prawdopodobnie kierowca bmw utracił panowanie nad pojazdem, przejechał przez pas zieleni i uderzył w bok autobusu miejskiego, który zatrzymał się przed sygnalizacją świetlną. Dokładnie przyczyny wypadku ustalają policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu KMP. Wierzymy, że ich ustalenia będą bardziej rzetelne niż informacje dyżurnego.

mad