Z drogi śledzie,śmieciarka jedzie!
Śmieciarz musi mieć nie tylko odporny nos, ale i - jak się okazuje - twardą skórę. Powód? Hektolitry żalu, wylewane przez tych, których śmieciarze na przykład obudzili i tych, którym akurat zastawili drogę. A w tak zakorkowanym mieście jak Bielsko-Biała o to drugie naprawdę nietrudno. Inna rzecz, że śmieciarze czasem aż sami proszą się o wybuch niezadowolenia...
- Pisaliście już w „Kronice” o tym, że panowie z Zakładu Oczyszczania Miasta wpadają na osiedla skoro świt i tłukąc się niemiłosiernie budzą śpiących ludzi. Rozumiem, że metalowych kubłów nie da się opróżnić po cichu. Ale czy trzeba to robić o 6.00 rano, kiedy spora część mieszkańców jeszcze śpi? Czy nie byłoby lepiej, gdyby śmieciarki wjeżdżały między bloki nieco później. Łatwiej wówczas dojechać do śmietników, bo osiedlowe dróżki i parkingi nie są już tak zastawione samochodami mieszkańców. Za to we wczesnych godzinach rannych powinny być obsługiwane śmietniki, znajdujące się przy głównych miejskich arteriach. Wtedy ruch jest mniejszy i nie byłoby blokowania ruchu, z którym teraz mamy regularnie do czynienia choćby na ulicy 3 Maja - mówi zmotoryzowany mieszkaniec stolicy Podbeskidzia.
- Tak się składa, że niemal w każdy poniedziałek, przed 9.00 przejeżdżam ulicą 3 Maja. O tej porze tłok jest już potworny. Po weekendzie zawsze ruch przy wjeździe do Bielska-Białej jest przecież większy. W ostatnich miesiącach jest jeszcze gorzej, bo w związku z budową Sfery II, ciągle blokowany jest zjazd w ulicę Wałową. Kierowcy stoją w jednym wielkim korku, klną na czym świat stoi i co widzą? Śmieciarkę, która blokuje jeden pas ruchu i to na wysokości zjazdu w Wałową, gdzie ścisk jest największy. Gdyby to było raz. Pal licho, wypadek przy pracy. Ale śmieciarze okupują to miejsce z godną podziwu regularnością. Czy nie da się z tym nic zrobić? Czy w tak ruchliwym miejscu nie mogą się pojawić dwie, trzy godziny wcześniej?
Najpierw nie chciało nam się wierzyć w doniesienia o śmieciarce, która akurat w poniedziałek w największy ruch, blokuje najbardziej zatłoczoną ulicę w centrum Bielska-Białej. Ale kiedy już za pierwszym podejściem, w poniedziałek tuż przed 9.00, zrobiliśmy zdjęcie śmieciarki, którą z mozołem musiały omijać jadące w tłoku pojazdy, zmieniliśmy zdanie. Z pytaniem, czy tak być musi, zwróciliśmy się do źródła, czyli spółki SITA Zakład Oczyszczania Miasta w Bielsku-Białej...
- Kiedy powiedział pan o problemie śmieciarki blokującej ruch od razu byłem pewny, że będziemy rozmawiali o ulicy 3 Maja. Mamy tam wyjątkowo trudną sytuację - mówi otwarcie jeden z dyrektorów bielskiej SITY ZOM Marek Zborowski. - Otóż, wzdłuż ulicy ciągną się kamienice mieszkalne z podwórkami. Podwórka nie są dostępne z drogi, a właśnie tam stoją kubły ze śmieciami. Śmieciarka musi się zatrzymać przy chodniku, a nasi pracownicy muszą przechodzić przez klatkę schodową, często po schodach, i w rękach przenosić po jednym kuble. To pracochłonne i czasochłonne, ale innego sposobu nie ma. Mieliśmy już nawet interwencje policji, która zwracała nam uwagę, że powodujemy w ten sposób utrudnienia czy wręcz zagrożenie w ruchu drogowym. Obiecaliśmy, że będziemy robić wszystko, by przejazd wzdłuż kamienic przy ulicy 3 Maja zakończyć przed 9.00. Nie jest to jednak łatwe, bo nie możemy tej operacji zacząć zbyt wcześnie. Kiedy nasi pracownicy zaczęli przechodzić z kubłami przez kamienice wczesnym rankiem, mieliśmy z kolei lawinę interwencji ze strony budzonych mieszkańców. Na otwartej przestrzeni dużych osiedli ten hałas jest jeszcze do zniesienia, ale w starym budownictwie, gdzie są ciasne, zamknięte podwórka, a do tego jeszcze trzeba przechodzić z kubłami przez budynek, hałas w godzinach rannych jest nie do wytrzymania. Na 3 Maja jesteśmy więc między młotem a kowadłem, a śmieci wywieźć trzeba. Żeby było maksymalnie szybko i sprawnie, na śmieciarce pracującej na ulicy 3 Maja zawsze jeździ dodatkowy pracownik.
Zdaniem Marka Zborowskiego, nawet na 3 Maja nie byłoby aż takiego problemu, gdyby nie ogólne problemy komunikacyjne, które trapią stolicę Podbeskidzia w związku z licznymi remontami i przebudowami układu drogowego. Dlatego SITA podkreśla - bynajmniej nie czekając przy tym „na oklaski” - że choć przejechać przez miasto jest coraz trudniej, śmieci wywozi na czas. - Tego oczekują od nas mieszkańcy, a to właśnie nasz zakład obsługuje 80 procent z liczącej 180 tysięcy populacji bielszczan. Zawsze staramy się działać tak, by ludziom służyć, a nie utrudniać im życie. Jeśli czasem nie wychodzi, to zapewniam, że nie z naszej winy. Harmonogramy wywozu śmieci są stale modyfikowane i dopasowywane do zmieniających się potrzeb naszych klientów. Żadne postulaty, czy tym bardziej głosy niezadowolenia nie są przez nas ignorowane i nie trafiają do szuflady. Słuchamy nie tylko klientów, ale i naszych kierowców, bo to oni - z praktyki - wiedzą gdzie o jakiej porze sprawnie da się wjechać, a gdzie i kiedy nie ma na to szans.
Tekst i foto: Łukasz Piątek
.jpg)

Klauzula informacyjna ›