Trudno powiedzieć, czy to piękne, długonogie hostessy zwabiają takie tłumy czy też chęć zobaczenia, jak kilku osiłków do znudzenia podnosi ciężary, których większość z nas nie przesunęłaby nawet o centymetr. Czy dzisiaj koło Gemini Park będzie podobna frekwencja, jak niegdyś na bielskim lotnisku ? – zobaczymy. Ale chyba warto się pofatygować, bo Irek Bieleninik i Jarek Dymek obiecali nam, że zabawa będzie wyśmienita.
 
 - Zawody będą naprawdę interesujące – zapewnił nas Jarek Dymek. – Pod nieobecność Mariusza Pudzianowskiego zwycięzca nie jest znany jeszcze przed rozpoczęciem zawodów. Zacięta walka będzie się toczyła do samego końca. Poza tym publiczność będzie zabawiał najlepszy w tym fachu Irek Bieleninik.
 
Jeden z najsilniejszych wśród najsilniejszych. Jeśli ustępuje komuś miejsca na podium, to tylko Pudzianowskiemu. Mistrz Polski Strongman w latach 2002 i 2005. Mistrz Europy Strongman 2005. Drużynowy mistrz świata par Strongman w latach 2003-2004. Niestety, w Bielsku-Białej Jarek Dymek wystąpi jedynie w roli sędziego.
 
Jarek wytłumaczył nam swoją absencję na dzisiejszej liście zawodników. - Jakiś czas temu nabawiłem się lekkiej kontuzji kręgosłupa. Teraz wszystko jest już dobrze, ale pod koniec września jadę na mistrzostwa świata. To mogą być moje ostanie albo przedostatnie zawody tej rangi. Mam nadzieję, że bielszczanie nie zrozumieją mnie źle, lecz nie chciałbym odnowić sobie kontuzji albo nabawić się nowej tuż przed takim ważnym startem. Niestety, porzekadło, według którego sport to zdrowie sprawdza się tylko w przypadku rekreacyjnego uprawiania jakiejś dyscypliny. Ciało każdego wyczynowego sportowca pewnego dnia odmawia posłuszeństwa...
 
Najbardziej boli serce
 
Strong Mani - podobnie jak wszyscy inny sportowcy uprawiający wyczynowo jakąś dyscyplinę - narażeni są na poważne kontuzje. Jarek Dymek miał już przyszywane oba bicepsy. Twierdzi, że ból spowodowany kontuzją nie jest tak wielki, jak ból serca na myśl, że może to oznaczać konieczność rozstania z ukochanym sportem. Zwłaszcza, że jeden z tych wypadków zdarzył się na mistrzostwach świata, kiedy nasz polski Strong Man walczył o medal. Zerwany mięsień zepchnął go na czwartą pozycję. Lekarze wróżyli mu koniec kariery, lecz los okazał się na tyle łaskawy, że dobra rehabilitacja pozwoliła Jarkowi wrócić do walki o miano najsilniejszego.
 
 - Koledzy zazdroszczą mi – mówi ze śmiechem Jarek - że po przebudzeniu mogę stanąć przed lustrem i uśmiechnąć się do siebie zamiast gnać po tabletki przeciwbólowe. Jestem jednym z najmniej zużytych Strong Manów. Mimo zagrożeń, jakie czekają na osoby uprawiające tą dyscyplinę, nie żałuję, że ją wybrałem.
 
Zapytaliśmy wielokrotnego mistrza i wicemistrza Polski o to, jaka konkurencja jest jego ulubioną. Której przeszkody zawodnicy nie lubią najbardziej i co najbardziej podoba się widowni. Mistrz - jak na mistrza przystało - odparł, że dobrym trzeba być we wszystkim. Bo można nie wygrać żadnej konkurencji, ale będąc w czołówce każdej z nich, zdobyć złoto. Natomiast, jeśli mamy jakieś słabe punkty, to jedna konkurencja może nas wyeliminować z walki o podium.
 
Widzom najbardziej podoba się przeciąganie ciężarówki. Zapewne dlatego, że dla przeciętnego Kowalskiego, a nawet Nowaka i chyba każdego innego człowieka, przesunięcie olbrzymiego tira choćby o centymetr jest totalną abstrakcją.
 
Sześciu wspaniałych
 
Na dzisiejsze przed i popołudnie zaplanowano sześć konkurencji, w których udział weźmie sześciu siłaczy. Będą to: Sławomir Toczek, Tomasz Nowotniak, Tyberiusz Kowalczyk, Ireneusz Kuraś, Bartłomiej Bąk i Damian Antoniok, nazwany przez Dymka młodym wilczkiem. Od godz. 11.00 panowie pokażą na co ich stać.
 
Najpierw czeka ich „spacer farmera”, czyli pokonanie wyznaczonego dystansu z ciężarami w rękach. Piętnaście minut przed południem rozpocznie się podnoszenie specjalnej konstrukcji w tzw. martwym ciągu. Na godz.12.30 zaś zaplanowano "karuzelę", zwaną też „zegarem”. Konkurencja polega na podnoszeniu belki o długości czterech metrów i pokonaniu z nią jak największej liczby obwodów koła. Godzinę później przekonamy się, który zawodnik zapłacze, kiedy na wyprostowanych i wyciągniętych przed siebie rękach będzie dźwigał ciężar o wadze 25 kg.
 
Po "wadze płaczu" nadejdzie czas na najbardziej widowiskowy moment zawodów, czyli "przeciąganie tira". Tuż po godz. 14 siłacze będą przesuwać ciężarówkę ważącą 12 ton na dystansie 15 metrów. Na koniec, czyli nieco po godzinie 15, Strong Mani wykonają "spacer buszmena". Na dystansie 20 m zawodnicy będą musieli przenieść na swoich barkach konstrukcję ważącą 340 kg.
 
Przypominamy, że w czasie zawodów najmłodsi będą mogli na quadach pokonywać specjalnie przygotowany dla nich tor.
 
                                      Magdalena Dydo