Gdzie przepadły pieniądze podatników?
Wszystkich obecnych na sali sesyjnej zamroziły słowa prezydenta Jacka Krywulta wypowiedziane w miniony wtorek. – Sytuacja jest dramatyczna – mówił włodarz Bielska-Białej. – Nikt jej nie przewidział. Prezydent musiał zwrócić się do radnych o wyrażenie zgody na zaciągnięcie 40 mln zł kredytu. Choć nie obyło się bez dyskusji i „a nie mówiłem” ze strony opozycji, to uchwała została przegłosowana.
W praktyce wtorkowa decyzja Rady Miejskiej oznacza, że – najprawdopodobniej - miasto do swojego dotychczasowego 62 milionowego długu dołoży kolejne 160 mln zł. A to dlatego, że prezydent miał upoważnienie - bez konieczności pytania radnych o zgodę - do wykorzystania 120 mln zł. Okazało się jednak, że ta kwota nie wystarczy, Jacek Krywult musiał więc wystąpić do rajców o zgodę na zaciągnięcie całego kredytu zapisanego w uchwale budżetowej.
Zginęły pieniądze podatników
Prezydent próbował wyjaśnił, co takiego wydarzyło się przez minione osiem miesięcy, że pierwszy raz w swojej kadencji musi wpędzać miasto w długi. Okazuje się, że pośrednio winny jest minister finansów. Jego prognozy w kwestii wpływu podatków od osób prywatnych (PIT) oraz przedsiębiorstw (CIT) do kasy miasta znacznie mijają się z rzeczywistością.
Przez siedem miesięcy br. dochody z tytułu podatków PIT i CIT były o 11 proc. mniejsze od zakładanych. Prognozy są takie, że w ogólnym rozliczeniu może to oznaczać 28 lub nawet 38 mln zł straty. Ale problem będzie jeszcze dokładnie analizowany przez ratuszowych finansistów. Według różnych danych, bezrobocie w Bielsku-Białej utrzymuje się na stałym poziomie, a nawet spadło ostatnio o 0,2 proc. Zakłady pracują, płace nie zmalały. Nie wiadomo więc, gdzie przepadły pieniądze podatników.
Przy braku odpowiednich funduszy dość oczywistym zabiegiem leczniczym jest cięcie kosztów. Ta opcja nie jest jednak możliwa. Prezydent zapowiedział, że na edukacji i opiece społecznej nie będzie oszczędzał, a inwestycji nie wstrzyma, bo zwyczajnie nie może. Większość z nich jest realizowana dzięki środkom unijnym, które przepadłyby w przypadku przerwania działań. Jednocześnie prezydent zwrócił się do podległych mu instytucji i urzędów o oszczędność.
Tylko bez paniki
- Nie wiem dlaczego prezydent dramatyzuje – powiedział nam przewodniczący komisji budżetu RM Janusz Okrzesik. - Uważam, że sytuacja wcale nie jest taka zła. Kredyt nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Był przewidziany w tegorocznym budżecie, więc właściwie tylko wypełniamy uchwałę budżetową. Nie wywołujmy wrażenia, że się nam budżet sypie. Na razie wszystko jest jeszcze pod kontrolą. Poza tym, jeśli o podatkach mowa, to wraz ze zmianą progów zmieniły się również terminy rozliczeń. Nie jest wykluczone, że stracone - wydawałoby się - pieniądze jeszcze wrócą do miasta.
Radny Okrzesik tłumaczył nam również, że powodów zaistniałej sytuacji jest kilka. W poprzednich latach nie otrzymaliśmy dofinansowania z Unii na wszystkie planowane projekty. Wiązało się to z tym, że przewidziane na te działania w budżecie kwoty zostawały w „kieszeni” miasta. Szczęście w nieszczęściu, w tym roku komplet wysłanych projektów otrzymał unijną aprobatę. Dlatego wszystkie zaplanowane w wydatkach kwoty rzeczywiście muszą opuścić miejską kasę. Ale przewodniczący komisji podkreśla, że kryzys ma też swoje dobre strony. Ponieważ branża budowlana obniżyła cennik, miastu może udać się zaoszczędzić trochę na przetargach.
A co, jeśli zabraknie?
Janusz Okrzesik uspokaja, że mieszkańcy Bielska-Białej w znaczący sposób nie odczują skutków zaciągnięcia przez miasto kredytu. Wszystkie inwestycje będą kończone zgodnie z założeniami. Nastąpią jedynie niewielkie, np. roczne, przesunięcia w planach na lata 2010-2012. Sytuacja może wyglądać gorzej, jeśli okaże się, że 160 mln zł, to wciąż za mało. A tak w skrajnej sytuacji stać się może.
Przed pracownikami ratusza stoi teraz zadanie przygotowania skomplikowanej procedury przetargowej. Miasto będzie musiało wybrać najkorzystniejszą ofertę kredytową i to nie tylko w kwestii oprocentowania. Ważne również, żeby władze miały możliwość wybierania mniejszych transzy. Z kredytu powinniśmy korzystać w miarę potrzeb, ponieważ w pewnym momencie może się okazać, że jakimś cudem jednak nie będzie konieczne zużycie całej kwoty.
Czy sytuacja, w jakiej znalazł się prezydent oraz jego pracownicy oznacza, że opozycja miała racje ostrzegając, że budżet jest zbyt wybujały? Częściowo pewnie tak, chociaż Jacek Krywult podkreśla, że nigdy nie ukrywał, że budżet jest niezwykle napięty. Okrzesik broni go, tłumacząc, że to pierwszy duży kredyt, jaki miasto zaciągnie od 2002 roku, kiedy prezydentem był jeszcze Bogdan Traczyk.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 2803 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 16
bielszczanin1
jeśli miasto tak zadłużone to czy w przyszłym roku dojdzie dobudowy stadionu w B-B
jo
do: kubol i kis/ Na WSBiF wykładam między innymi takie przedmioty jak "Samorząd i polityka lokalna" oraz "Finanse samorządowe i lokalne". To plus cztery kadencje (piętnaście lat) w radzie miejskiej daje mi dostateczne podstawy do wypowiadania sądów na tematy budżetowe. Można się z nimi nie zgadzać, ale warto je brać pod uwagę. Pozdrowienia dla mojego wiernego fana, kubola.
bbmm
Dni Bielska w Ustce, Święto Ulicy, klika imprez na Błoniach z pseudo-gwiazdami, Dni miast Partnerskich i inne. To imprezy na których można oszczędzić parę milionów, niestety nie zarobią znajomi urzędników z Wydziału Promocji Miasta którzy bez przetargu obsługują te imprezy od kilku lat. Prawda Pani Aniu?
kubol
oczywiscie że każdy budżet opiera się na załozeniach, ale tylko w akademickich dywagacjach pozwala się na zalożenia +/- 20% - bo jak mawiają mieć albo nie mieć miliona to już dwa miliony ! - a jezeli chodzi o podatki od nieruchomości - to włodarzom jakoś nie przeszkadza ich zwiekszać w maksymalny sposob na jaki pozwala prawo - tak czy nie ?
Gorol
BB, wspiera nie tylko klub TSP... taka prawda niestety.
Gorol
Nie prawda, miasto na dzisiaj ma takie możiwości aby inwestować na poziomie 20-25% gdyż nie ma u nas rozbudowanych wydatków bieżących i sądzę, ze na takim poziomie zostanie skonstruowany budżet na rok 2010, zakłądając że z różnych przyczyn, przetargi, wykupy, pozwolenia na budowę, niektóre inwestycje i tak nie rozpoczną sie w terminie przez co środki sa przesuwane na lata następne. Tak będzie i w tym roku. A także w przyszłym! A co do podatków od nieruchomości one nie spadają one nie muszą być zrealizowane w założeniach budżetowych w 100%. Nie czuj już się powalony! Bo miasto już tak inwestowało w skromniejszych założeniach budżetowych i to bezkredytowo, a budżet opiera się na założeniach-każdy!
kibic
Przestancie jako Urzad Miasta sponsorowac pilkarzykow Podbeskidzia Bielsko od razu znajda sie pieniadze
kubol
Gorol - trudno żeby wpływy z innych źródeł np . z podatku od nieruchomości były niższe, bo wpływy z tego typu podatkow nie mogą spaść. Mam nadzieję ,ze nie masz nic wspólnego z palnowaniem jakiegokolwiek budżetu bo powaliło mnie stwierdzenie :"[...] Tak więc na rok 2010 ustawia się wydatki majątkowe w wysokości 20-25% i zamyka się budzet bez deficytu [... ]" - nawet domyślając ze chodziło Ci o znmniejszenie wydatków majątkowych o te 20-25% - ja rozumiem tabelka w Excelu przymnie każda liczbę, którą można odpowiedni obrobić zrobić wykresik - tylko, że nie bardzo bedzie to odzwierciedlało rzeciwistą kondycje.
Gorol
Pytanie, dlaczego nie interesujecie się samorządem, skoro się wypowiadacie? Bo niektóre wypowiedzi są oparte na tylko i wyłącznie na tym co napisala pani Magda, co z tego ze gmina weźmie kredyt? Różnica miedzy budżetem państwa a naszego miasta jest taka że tam idą pieniadze na wydatki bieżące a u nas na wydatki majątkowe. Miasto BB ma w chwili obecnej 9,9%zadłużenia przy 60% dopuszczalnych, w stosunku do dochodów. Podczas gdy państwo ma prawie 47% zadłużenia a np. największe miasto w Polsce, Kraków 54,9%długu. Jeżeli miasto będzie się kredytować na 160 milionow to na 800 milionów zlotych dochodów za rok 2009 zadłużenie będzie na poziomie 22-25% na 60% zadłużenia dopuszczalnego. Tak więc na rok 2010 ustawia się wydatki majątkowe w wysokości 20-25% i zamyka się budzet bez deficytu. Ciekawe jak byście reagowali gdybyście żyli we Wrocławiu, Krakowie czy Toruniu, tam zadłużenie jest o wiele większe. Prezydent nie potrzebnie bije na alarm. Poza PIT i CIT wszystkie podatki miasta i miasta na prawach powiatu są płacone zgodnie z założeniami.
bielszczanin 2
bielszczanin 1/ Okrzesik nigdy nie był wicemarszałkiem Senatu, nawet w czasach reformy Balcerowicza. Jesli reszta twojej wiedzy jest oparta na takich samych podstawach, to radziłbym się wstrzymać od publicznych wypowiedzi. Wreszcie jakis konkretny tekst na temat zadłużenia miasta, oparty na faktach a nie na sympatii czy antypatii do Krywulta. Sam jestem ciekaw skąd taki spadek dochodów z podatków?
gjm
do bielszczanin1: żeby nie było wątpliwości, chodzi ci o to, że dzięki Balcerowiczowi mamy teraz wymienialną walutę, niewielką inflację, stałe stopy procentowe, niezależny NBP, od 1989 roku jako jeden z niewielu krajów na świecie (a jedyny w Europie śr-wsch.) nie mieliśmy kryzysu bankowego (finansowego w ogóle zresztą też nie) i mamy ogólnie całkiem dobrze funkcjonujący i trzymający się system finansowy, prawda? Cieszę się, że tak widzisz Balcerowicza, bo niewiele osób potrafi docenić to, czego dokonał :) Pozdrawiam!
bielszczanin1
Okrzesik żyje jeszcze planem Balcerowicza kiedy to byl jeszcze wicemarszałkiem senatu do czego doprowadziła polityka Uni Wolności wszyscy wiemy
kubol
Jeżeli zdaniem Pana Janusza Okrzesika wzrost zadłużenia o ok 260% nie mowiąc o jego wartości bezwględniej nie jest sytuacją dramatyczną to gratuluje optymizmu . A tak na marginesie jestem ciekaw czy Pan Janusz Okrzesik po za funkcją prodziekana, wykłada jakiś przedmiot w Wyższej Szkole Bankowości i Finansów w Bielsku-Białej ?

Klauzula informacyjna ›