W najbliższą niedzielę odbędą się pierwsze w historii Bielska-Białej muchowe zawody wędkarskie. Metoda połowu polega na tym, że złowioną rybę... wypuszcza się z powrotem do rzeki. 

 - To będą pierwsze takie zawody w historii naszego miasta - zapewnia organizator, prezes Klubu Wędkarskiego "RENEGAT Fisching team", Wojciech Duraj. - Pojawią się na nich ludzie z całej południowej Polski, miłośnicy przyrody i wędkarze.

Duraj wyjaśnia, że zawody będą się odbywały na "żywej rybie", to znaczy według zasady NO KILL. Oznacza to, że wszystkie schwytane rybki wypuszczane są z powrotem do rzeki zaraz po złowieniu. - Chcemy pokazać bielszczanom, iż w Białej żyją pstrągi i warto o tę rzeczkę dbać - podkreśla prezes. - Zbieramy się 20 lutego ok. godz. 9 rano na parkingu koło karczmy Rogata. Zapisy będą prowadzone do 10. Będziemy łowić w górę i w dół przez jakieś cztery godziny.

Metoda muchowa traktowana jest w wędkarstwie jako elitarna, dająca wiele doznań w trakcie kontaktu z naturą, głównie w rejonach górskich rzek, gdzie łowi się pstrągi, lipienie i inne ryby z rodziny łososiowatych. Połów tą metodą daje rybie bardzo wiele szans na wygranie walki, gdyż łowi się na sztuczne muszki i haczyki pozbawione zadzioru. Ryba nie jest więc kaleczona, jak to bywa w innych metodach.

 - Większość muszkarzy stosuje zasadę "no kill" - mówi Wojciech Duraj. 

mad