Przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej rozpoczął się dziś proces trzech ochroniarzy oskarżonych o podżeganie do ciężkiego pobicia szefa konkurencyjnej firmy. Do sądu przywieziono ich w kajdankach pod konwojem policji.
 
O tej bulwersującej sprawie pisaliśmy obszernie zaraz po przesłaniu aktu oskarżenia do sądu (Było zlecenie: zatłuc gnoja!). Prokurator oskarżył w nim trzech młodych mężczyzn - Sławomira R., Rafała H. i Marka P. - o podżeganie do pobicia byłego partnera w interesach, Piotra B. Celem ich działania było wyeliminowanie kolegi z działalności gospodarczej w branży. Jak podkreślono w akcie oskarżenia, pobicie kijami bejsbolowymi miało w konsekwencji skutkować powstaniem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub nawet śmiercią pokrzywdzonego.
 
Dziś oskarżonych doprowadzono do sądu z Aresztu Śledczego, w którym przebywali od początku śledztwa. Podczas rozprawy Sławomir R. i Marek P. złożyli wyjaśnienia i odpowiadali na pytania sędziego Jarosława Sablika. Sławomir R. potwierdził prawdziwość większości okoliczności opisywanych w akcie oskarżenia, lecz nie przyznał się do winy. Do winy nie przyznał się też drugi z oskarżonych, Rafał H. Natomiast Marek P. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze.
 
Podczas obszernego wystąpienia Sławomir R. wyjaśniał dziś, że został sprowokowany do popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza CBŚ, który działał pod tzw. przykryciem. W ramach czynności operacyjnych przeciwko trzem bielskim ochroniarzom policjanci podawali się za członków gangu i podjęli się odpłatnie pobić szefa konkurencyjnej agencji ochroniarskiej, Piotra B. Na spotkaniu w Czechowicach-Dziedzicach Sławomir R. wypłacił rzekomemu gangsterowi zaliczkę w wysokości 3 tys. zł. Wkrótce został zatrzymany. Sławomir R. twierdzi, że plan pobicia Piotra B. przedstawił wspólnikom podczas urodzin Rafała H. w jednej z bielskich restauracji. Podobno wszyscy biesiadnicy byli wtedy pijani i dlatego każdy przedstawić teraz może odmienną wersję zdarzeń.
 
Na wniosek obrony sąd uchylił środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania oskarżonych. Sędzia Sablik uznał, że ustały przyczyny uzasadniające zastosowanie aresztu. Oskarżeni zostali zobowiązani do zapłacenia po 20 tys. zł kaucji, otrzymali zakaz opuszczania kraju oraz muszą się regularnie meldować na policji.
 
Sąd zgodził się, aby pokrzywdzony Piotr B. występował w procesie w charakterze oskarżyciela posiłkowego, lecz oskarżeni odmówili odpowiedzi na jego pytania. Proces odroczono do marca. Trzem ochroniarzom grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
 
rok