Ponad trzy godziny gaszono wielki pożar linii produkcyjnej w bielskiej firmie Proseat. Obecnie trwa szacowanie strat. Ze wstępnych obliczeń wynika, że z dymem poszło mienie o wartości prawie 900 tys. zł!

W piątek, chwilę po godz. 17 cztery zastępy straży pożarnej udały się na sygnałach do firmy Proseat mieszczącej się przy ul. Międzyrzeckiej w Bielsku-Białej, gdzie doszło do pożaru na linii produkcyjnej. Przed przybyciem zastępów PSP pracownicy podjęli nieskuteczną próbę ugaszenia pożaru za pomocą gaśnic śniegowych i proszkowych. Kiedy zauważono, że nie uda się na własną rękę okiełznać ognia, przeprowadzono ewakuację pracowników z hali.

Po dojeździe na miejsce zdarzenia strażacy zauważyli, że z przewodów wentylacyjnych znajdujących się nad linią produkcyjną - służacą do spieniania zagłówków i podłokietników - wydobywają się płomienie oraz gęsty dym. Zidentyfikowano również źródła ognia wewnątrz hali produkcyjnej. Znajdowało się w okolicy robota malarskiego. W trakcie działań gaśniczych ratownicy otrzymali informację o złym samopoczuciu jednej z pracownic. Strażacy udzieli jej pomocy przedmedycznej w postaci tlenoterapii i wezwali pogotowie ratunkowe, któremu przekazano poszkodowaną.

Działania zakończyły się po ponad trzech godzinach. Po ugaszeniu ognia i przewietrzeniu obiektu, przystąpiono do szacowania strat, które według wstępnych wyliczeń wyniosły 860 tys. zł. Wynikają one z uszkodzenia sześciu form spieniających, zniszczenia wentylacji nad linią produkcyjną, uszkodzenia instalacji elektrycznej linii produkcyjnej oraz robota malarskiego.

Do dwóch innych niebezpiecznych zdarzeń doszło wczoraj wieczorem. Nieszczelność przewodu kominowego była przyczyną pożaru, do jakiego doszło o godz. 20:40 w kamienicy przy Rynku. Aby ugasić palące się belki, strażacy musieli zbić tynk i częściowo rozebrać ściany przy przewodzie kominowym pod belką konstrukcyjną. Na szczęście, nikt  w tym zdarzeniu nie ucierpiał.

Zaledwie pół godziny później pięcioosobowa rodzina z Wilamowic została przewieziona do szpitala z objawami zatrucia tlenkiem węgla. Po przybyciu na miejsce, strażacy dokonali pomiarów CO. Okazało się, że po 15 minutach od chwili zamknięcia okien i włączenia piecyka gazowego urządzenie pomiarowe wskazało aż 200 ppm! (tj. 0,02 proc. stężenia CO w powietrzu). Ratownicy przewietrzyli łazienkę i wydali zakaz użytkowania pieca gazowego do momentu sprawdzenia przez osobę uprawnioną.

W miniony weekend bielscy strażacy pomagali także czterem osobom uwięzionym w windzie w jednym z budynków na os. Złote Łany.

mad