Chcą zarabiać na ulicy
Bielsko-Biała nie jest wprawdzie mekką turystyczną, lecz posiada bogaty potencjał, dzięki któremu można do naszego miasta ściągnąć tysiące wczasowiczów wypoczywających w Beskidach. Tymczasem w trakcie wakacji zamknięta jest część tzw. placówek upowszechniania kultury. Inne działają na pół gwizdka lub występują z mało atrakcyjną ofertą. Co zrobić, aby stolica Podbeskidzia zasługiwała na swoje miano także latem?
Pod koniec lipca nasz portal opublikował rozmowę z dyrektorem Teatru Polskiego (www.bielsko.biala.pl/1878,artykuly). W wywiadzie zaproponowaliśmy utworzenie w naszym mieście sezonowego teatru plenerowego. W odpowiedzi Robert Talarczyk zaprzeczył jakoby jego aktorzy musieli mieć najdłuższe wakacje w Bielsku-Białej i zadeklarował, że jeśli w kasie miejskiej znajdą się odpowiednie środki, to gotów jest uruchomić letni teatr uliczny choćby na placu przed budynkiem Teatru Polskiego.
Wakacyjne teatrzyki funkcjonują z powodzeniem w wielu miastach kraju, ściągając na występy masę turystów oraz stałych mieszkańców. Tymczasem bielscy aktorzy zaczynają urlopy już w czerwcu. Później wyjeżdżają na Śląsk, by zarabiać na chleb w miejscowych... teatrach ulicznych. Wychodzi więc na to, że pracownicy dotowani z budżetu gminy bielskiej wzbogacają ofertę turystyczną sąsiednich miejscowości. Czy stać nas na taką rozrzutność? Otóż, nie stać!
Urzędowe zainteresowanie naszym pomysłem wyraził też naczelnik wydziału kultury i sztuki UM Jerzy Pieszka. Jego zdaniem, szefowie placówek teatralnych bronią się przed pracą w miesiącach letnich, ale wszystkie przeszkody – włącznie z ograniczeniami czasu pracy, które wynikają z Kodeksu pracy – da się pokonać. Trzeba także wyciągnąć wnioski z nieudanej próby przedłużenia sezonu w Banialuce przed kilku laty. Zespół grał wtedy przy pustej sali, bo piękna tego lata pogoda zatrzymała publiczność na zielonej trawce.
Naczelnik zapewnił nas, że na pierwszych powakacyjnych obradach komisji kultury Rady Miejskiej problemem zajmą się radni. Takie przedsięwzięcia trzeba planować z co najmniej rocznym wyprzedzeniem. Trudno dziś przesądzić, jaki kształt będzie miał nowy bielski teatr sezonowy. Być może uda się zorganizować przegląd teatrzyków ulicznych, który zostanie połączony z czerwcowym festiwalem „Anioł Publiczności”. W każdym razie w Ratuszu znajdą się pieniądze na to, aby w sierpniu przyszłego roku bielscy widzowie obejrzeli pierwsze spektakle uliczne. Na początku impreza będzie się odbywała w oparciu o zespół aktorski Teatru Polskiego.
Wygląda na to, że dokładnie za rok ruszy w Bielsku-Białej także nowe kino. Bielscy urzędnicy od kultury podzielają nasz pogląd, że stolicy Podbeskidzia potrzebna jest letnia placówka kinowa dla zmotoryzowanych. Jeśli nasze miasto chce zarabiać na turystach odwiedzających Szczyrk czy Wisłę, to magistrat powinien zaoferować im atrakcje, jakich brak w miejscowościach, do których przyjechali na wakacje. Np. wielu wczasowiczów wypoczywających w Kołobrzegu lub Mielnie wybiera się do Koszalina, gdzie na terenie centrum handlowego po godzinach jego pracy czynne jest darmowe kino dla zmotoryzowanych. Obraz z projektora DVD wyświetlany jest na wielkim ekranie, a dźwięk odbierać można w radioodbiorniku samochodowym bądź w... telefonie GSM.
W Ratuszu dowiedzieliśmy się, że o uruchomieniu kina samochodowego myśli kierownictwo Gemini Park. Projekcje odbywałyby się na mało dziś wykorzystanym górnym parkingu. Nie jest to tani biznes, lecz na tego rodzaju wydatek stać zapewne nie tylko centra handlowe.
- Wypożyczenie projektora SANYO przeznaczonego do projekcji wielkoformatowych kosztuje ok. 3 tys. zł dziennie, ale w przypadku umów długoterminowych możliwe są duże rabaty – powiedziano nam w pewnej firmie w Tychach, która jest największym w województwie operatorem tego rodzaju sprzętu. - Ramowy ekran projekcyjny o wymiarach 640x488 cm zapewnia doskonałą widoczność z odległości kilkudziesięciu metrów.
Nowe kino nie musi powielać standardowego repertuaru dostępnego w 17 bielskich salach kinowych. Użyczaniem licencji na publiczne pokazy filmów DVD zajmuje się m.in. warszawski Solopan. Spółka oferuje klasykę filmową oraz najnowsze produkcje, np. Jarmuscha, Malkovicha, Bertolucciego, Szabo, Almodovara, Theo van Gogha. Przebojem letniego kina może być 7-odcinkowa podróż z bluesem Martina Scorsese. Jak poinformowano nas w firmie, za jednorazowy pokaz trzeba zapłacić 300-400 zł, lecz przy zamówieniach na kilka tytułów można negocjować cenę.
W przyszłym roku nową, letnią siedzibę otrzyma DKF Kogucik, na co dzień korzystający z sali w SFR przy ul. Cieszyńskiej. Podczas wakacji projekcje odbywać się będą na dziedzińcu zamku Sułkowskich, który wkrótce zostanie pokryty przeźroczystą taflą z pleksi. W kinie będzie królowała klasyka filmowa, a kinomani obejrzą filmy przy kawie zaparzonej w kawiarence zamkowej.
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 2025 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›