W najbliższą sobotę w Teatrze Polskim odbędzie się premiera sztuki pt. ,,Mistrz& Małgorzata story”. Na wczorajszej konferencji reżyser Robert Talarczyk opowiedział o klątwie, która ciąży na autorach tego spektaklu.
 
W kameralnej atmosferze kawiarni "Pod Sceną” artyści Teatru Polskiego spotkali się wczoraj z niewielką grupą dziennikarzy. Reżyser, autor scenariusza i jednocześnie dyrektor teatru opowiadał o przygotowaniach do premiery.
 
 - Jeden z aktorów, Igor Sebo najprawdopodobniej nie zagra, ponieważ zerwał ścięgno Achillesa. Ciągle też w tajemniczy sposób psuje nam się sceniczna zapadnia - ujawnił Robert Talarczyk.
 
Klątwa Bułhakowa dosięga więc każdego, kto ośmiela się zmierzyć z tekstem jednej z najważniejszych powieści w historii ludzkości. Ale artyści Teatru Polskiego nie poddają się i trwają przy własnej interpretacji tego tekstu. - Nasze przedstawienie nie będzie kolejną adaptacją "Mistrza i Małgorzaty”. Najlepszym na to dowodem jest tytuł i podtytuł sztuki, który brzmi - „Bułhakow is dead” - dodaje Talarczyk.
 
Reżyser powiedział nam, że powieść pt. "Mistrz i Małgorzata” będzie jednym z bohaterów tego na wskroś współczesnego spektaklu. Na scenie pojawią się m.in. celebryci i żołnierze walczący w XX-wiecznych wojnach. - Nie będziemy rywalizować z poprzednią inscenizacją "Mistrza i Małgorzaty”, którą w Teatrze Polskim wyreżyserował Henryk Talar. Od razu bylibyśmy skazani na klęskę, gdyż ta sztuka była grana ponad 100 razy i stała się mitem.
 
W sobotę dowiemy się zatem, czy artystom Teatru Polskiego uda się stworzyć kolejny mit, który na długo pozostanie w pamięci widzów.
 
Agnieszka Pollak-Olszowska