Strażacy z bielskiego plutonu chemicznego zostali wczoraj pilnie wezwani do Cieszyna. Przyczyną alarmu był wyciek niebezpiecznej substancji. Działania trwały prawie cztery godziny, a brało w nich udział 22 ratowników.

Ok. godz.12.30 pluton ratownictwa chemicznego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Bielsku-Białej ruszył na sygnale do Cieszyna, gdzie doszło do rozszczelnienia zbiornika z substancją chemiczną przewożonego na samochodzie ciężarowym.  

Po przyjeździe na miejsce pierwszych strażaków, wyznaczono strefę niebezpieczną o promieniu 60 metrów, do której wprowadzono dwóch ratowników zabezpieczonych w ubrania chemiczne oraz aparaty ochrony dróg oddechowych. Ich zadaniem było zlokalizowanie miejsca wycieku. Po wstępnym rozpoznaniu ustalono, że na naczepie znajduje się osiem paleto-zbiorników. W jednym z nich stwierdzono wyciek.

Teren działań plutonu chemicznego sprawdzono kamerą termowizyjną oraz urządzeniem do pomiaru zagrożenia wybuchem, ale czujniki nie wykazały zagrożenia. Po skontaktowaniu się z producentem okazało się, że na paletach znajduje się katalizator hydroodsiarczania gudronu - produkt sypki, który do przewozu nasączany jest olejem napędowym.

 - Za pomocą narzędzi nieiskrzących strażacy dokręcili nieszczelny zawór, a przy pomocy mat sorpcyjnych zniwelowano rozlewisko powstałe na naczepie - opisuje sposób działania swoich kolegów Patrycja Pokrzywa z bielskiej komendy straży pożarnej.

W działaniach trwających 3 godz. 22 min. wzięło udział łącznie 22 strażaków oraz przedstawiciele służb współdziałających z sześciu jednostek straży pożarnej, w tym z czterech bielskich.
 
mad