Tradycyjnie po każdych świętach schroniska dla bezdomnych zwierząt zapełniają się niechcianymi prezentami. Do bielskiego schroniska najwięcej psów trafiło po nocy sylwestrowej.

Malutki kotek czy śliczny szczeniaczek leżący pod choinką, to często zwiastun nieszczęścia. Nie zawsze bowiem osoba obdarowana podziela entuzjazm darczyńcy i jego zamiłowanie do zwierząt. Dlatego schroniska w całej Polsce przeżywają poświąteczne oblężenia. W tych dniach tafiają do nich niechciane prezenty.

 - Przez ostatnie dwa tygodnie trafiło do nas zaledwie kilka zwierzaków - mówi kierownik bielskiego schroniska dla zwierząt Zdzisław Szwabowicz. Więcej psów znalazło w tym miejscu schronienie po Sylwestrze. Nieodpowiedzialni właściciele zabierają swoje czwonoronogi na pokazy fajererków, a potem przerażone wybuchami psy uciekają. 

Przygarnięte następnie przez przypadkowe osoby, trafiają do schroniska. - Na szczęście, po większość zwierząt szybko zgłaszają się właściciele - pociesza kierownik Szwabowicz. 

mad