Operacja (w samo) Południe
Już po raz dziewiąty ulicami Bielska-Białej przejadą wozy pancerne i inne pojazdy militarne. Dziewiąty raz odegrane zostaną scenki batalistyczne, a setki dzieciaków zakupią wojskowe ubranka. Ale po raz pierwszy Zlot napotkał na swojej drodze tyle trudności. Na szczęście, nie przeszkodziło to, aby dzisiaj w samo południe parada pojazdów wojskowych przejechała głównymi ulicami Bielska-Białej.
IX Międzynarodowy Zlot Pojazdów Militarnych „Operacja Południe” - tak brzmi pełna nazwa imprezy. Tegoroczna edycja jest wyjątkowa, ponieważ pokrywa się z 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej, o której uczczeniu organizatorzy oczywiście nie zapomnieli podczas tegorocznego Zlotu. Głównym organizatorem imprezy jest Muzeum Broni Pancernej i Militariów im. Franciszka Biera w Bielsku-Białej. O Zlocie rozmawialiśmy z Rafałem Bierem, który jest ojcem tego przedsięwzięcia.
- Pierwsza „Operacja” w 2001 roku miała się odbyć w Jeleśni. Z powodu trudnych warunków spowodowanych powodzią nie udało się jej w pełni zrealizować – opowiada historię Zlotu Rafał Bier. - Następną imprezą w 2002 roku była "Operacja Rudy". Pierwsza „Operacja Południe” odbyła się w 2003 roku w Bielsku-Białej i tak zostało po dziś dzień.
Bielski Zlot Pojazdów Militarnych to jedna z największych w Polsce imprez plenerowych o charakterze historyczno-kolekcjonerskim skupiająca kolekcjonerów i miłośników pojazdów militarnych z kraju i zagranicy. Organizowana jest tradycyjnie na bielskich Błoniach (teren poligonu wojskowego). W tegorocznej zabawie udział weźmie ok. 300 załóg z Polski, ale także z: Niemiec, Szwecji, Austrii, Wielkiej Brytanii, Czech, Słowacji, Białorusi i Ukrainy.
Postanowiliśmy dowiedzieć się, czy dzisiaj czekają nas jakieś nowości i specjalnie atrakcje.
- Tegoroczna edycja jest okazją do uczczenia 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej oraz 65. rocznicy największych bitew na froncie zachodnim z udziałem Wojsk Polskich. W związku z tym program Zlotu nasycony jest akcentami nawiązującymi do tradycji i historii Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie – tłumaczy Rafał Bier. – Nowości wśród pojazdów też nie zabraknie. Pojawi się polska tankietka tks, czołg polski 7 tp, czołg Sherman oraz działa samobieżne Sexton, co znaczy: grabarz – nie omieszkał nam wyjaśnić tej ostatniej nazwy nasz rozmówca.
Słysząc powyższą wyliczankę z atrakcyjności tych pojazdów zdają sobie sprawę zapewne tylko wojskowi fanatycy. Należy jednak wiedzieć, że wiele z tych maszyn cieszy się mianem unikatów na skalę europejską, a niektóre z biorących udział w Operacji, to prawdziwe jeżdżące antyki. Ale będą też atrakcje, które spodobają się nawet zupełnym laikom. W tym roku odbędą się dynamiczne pokazy jazdy ciężkiego sprzętu. Podczas dwóch dużych potyczek batalistycznych zobaczymy wiele sztuczek pirotechnicznych.
Będą też tradycyjne punkty programu, od lat cieszące się ogromnym zainteresowaniem. M.in. uwielbiane przez widzów pokazy techniki wojskowej tank-crash, czyli spotkanie samochodu z czołgiem. Będą też prezentacje pojazdów uczestników i oczywiście parada ulicami miasta. W sobotni wieczór niebo rozjaśnią ogniste kule, bynejmniej nie te wystrzelone z broni, ale piękne sztuczne ognie. (Dokładny program imprezy oraz informacje o otrudnieniach na drogach można znaleźć w artykule "Operacja z trudnościami".)
Ale organizacja Zlotu to nie tylko zaplanowanie pokazów i ściągnięcie do Bielska-Białej starych wojskowych maszyn. To ciężka praca na długo przed imprezą. Na terenie bazy Operacji, jaką są bielskie Błonia, wzniesiono konstrukcje wież wartowniczych, wykopano rowy okopowe, rozciągnięto zasieki, wybudowano bunkry oraz postawiono namioty wojskowe. To wszystko ma stworzyć klimat umożliwiający przeniesienie się w żołnierskie czasy.
Ta ogólnopolska, prestiżowa impreza w tym roku była nękana przez różne niedogodności. Najpierw pewna grupa wpływowych bielszczan ostro zaprotestowała przeciwko sprzedawaniu podczas Zlotu gadżetów z symboliką nazistowską. Pośrednio o tej sprawie pisaliśmy w artykule „Opaska ze swastyką w letniej promocji”. Potem Klub Gaja apelował o przeniesienie imprezy, ponieważ odkrył chronione gatunki zwierząt na terenach, na których właśnie odbywa się Zlot. (Ten temat poruszaliśmy w artykule "Operacja z komplikacjami".)
Zapytaliśmy Rafała Biera, czy te dwie sprawy napsuły dużo krwi organizatorom.
- Co do tego, że gadżety propagujące faszyzm nie powinny być sprzedawane całkowicie się zgadzamy – usłyszeliśmy. – Właściwie ta sprawa i to pismo nas nie dotyczą, my w regulaminie zabraniamy takich praktyk. Osoby handlujące tymi gadżetami to są przyjezdni, nikt z członków Zlotu – uciął sprawę Bier i przeszedł do żab. – W sprawie kumaków dogadaliśmy się z Gają. Część zwierząt przenieśliśmy w bezpieczne miejsca, a największe siedliska ogrodziliśmy taśmami. Miejmy nadzieję, że teraz wszystko odbędzie się już bez przeszkód – zakończył organizator Zlotu.
Patronat honorowy nad operacją objęli Minister Obrony Narodowej oraz prezydenta miasta Bielsko-Biała. Natomiast nasz portal objął nad „Operacją Południe” patronat medialny.
Magdalena Dydo
IX Międzynarodowy Zlot Pojazdów Militarnych „Operacja Południe” - tak brzmi pełna nazwa imprezy. Tegoroczna edycja jest wyjątkowa, ponieważ pokrywa się z 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej, o której uczczeniu organizatorzy oczywiście nie zapomnieli podczas tegorocznego Zlotu. Głównym organizatorem imprezy jest Muzeum Broni Pancernej i Militariów im. Franciszka Biera w Bielsku-Białej. O Zlocie rozmawialiśmy z Rafałem Bierem, który jest ojcem tego przedsięwzięcia.
- Pierwsza „Operacja” w 2001 roku miała się odbyć w Jeleśni. Z powodu trudnych warunków spowodowanych powodzią nie udało się jej w pełni zrealizować – opowiada historię Zlotu Rafał Bier. - Następną imprezą w 2002 roku była "Operacja Rudy". Pierwsza „Operacja Południe” odbyła się w 2003 roku w Bielsku-Białej i tak zostało po dziś dzień.
Bielski Zlot Pojazdów Militarnych to jedna z największych w Polsce imprez plenerowych o charakterze historyczno-kolekcjonerskim skupiająca kolekcjonerów i miłośników pojazdów militarnych z kraju i zagranicy. Organizowana jest tradycyjnie na bielskich Błoniach (teren poligonu wojskowego). W tegorocznej zabawie udział weźmie ok. 300 załóg z Polski, ale także z: Niemiec, Szwecji, Austrii, Wielkiej Brytanii, Czech, Słowacji, Białorusi i Ukrainy.
Postanowiliśmy dowiedzieć się, czy dzisiaj czekają nas jakieś nowości i specjalnie atrakcje.
- Tegoroczna edycja jest okazją do uczczenia 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej oraz 65. rocznicy największych bitew na froncie zachodnim z udziałem Wojsk Polskich. W związku z tym program Zlotu nasycony jest akcentami nawiązującymi do tradycji i historii Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie – tłumaczy Rafał Bier. – Nowości wśród pojazdów też nie zabraknie. Pojawi się polska tankietka tks, czołg polski 7 tp, czołg Sherman oraz działa samobieżne Sexton, co znaczy: grabarz – nie omieszkał nam wyjaśnić tej ostatniej nazwy nasz rozmówca.
Słysząc powyższą wyliczankę z atrakcyjności tych pojazdów zdają sobie sprawę zapewne tylko wojskowi fanatycy. Należy jednak wiedzieć, że wiele z tych maszyn cieszy się mianem unikatów na skalę europejską, a niektóre z biorących udział w Operacji, to prawdziwe jeżdżące antyki. Ale będą też atrakcje, które spodobają się nawet zupełnym laikom. W tym roku odbędą się dynamiczne pokazy jazdy ciężkiego sprzętu. Podczas dwóch dużych potyczek batalistycznych zobaczymy wiele sztuczek pirotechnicznych.
Będą też tradycyjne punkty programu, od lat cieszące się ogromnym zainteresowaniem. M.in. uwielbiane przez widzów pokazy techniki wojskowej tank-crash, czyli spotkanie samochodu z czołgiem. Będą też prezentacje pojazdów uczestników i oczywiście parada ulicami miasta. W sobotni wieczór niebo rozjaśnią ogniste kule, bynejmniej nie te wystrzelone z broni, ale piękne sztuczne ognie. (Dokładny program imprezy oraz informacje o otrudnieniach na drogach można znaleźć w artykule "Operacja z trudnościami".)
Ale organizacja Zlotu to nie tylko zaplanowanie pokazów i ściągnięcie do Bielska-Białej starych wojskowych maszyn. To ciężka praca na długo przed imprezą. Na terenie bazy Operacji, jaką są bielskie Błonia, wzniesiono konstrukcje wież wartowniczych, wykopano rowy okopowe, rozciągnięto zasieki, wybudowano bunkry oraz postawiono namioty wojskowe. To wszystko ma stworzyć klimat umożliwiający przeniesienie się w żołnierskie czasy.
Ta ogólnopolska, prestiżowa impreza w tym roku była nękana przez różne niedogodności. Najpierw pewna grupa wpływowych bielszczan ostro zaprotestowała przeciwko sprzedawaniu podczas Zlotu gadżetów z symboliką nazistowską. Pośrednio o tej sprawie pisaliśmy w artykule „Opaska ze swastyką w letniej promocji”. Potem Klub Gaja apelował o przeniesienie imprezy, ponieważ odkrył chronione gatunki zwierząt na terenach, na których właśnie odbywa się Zlot. (Ten temat poruszaliśmy w artykule "Operacja z komplikacjami".)
Zapytaliśmy Rafała Biera, czy te dwie sprawy napsuły dużo krwi organizatorom.
- Co do tego, że gadżety propagujące faszyzm nie powinny być sprzedawane całkowicie się zgadzamy – usłyszeliśmy. – Właściwie ta sprawa i to pismo nas nie dotyczą, my w regulaminie zabraniamy takich praktyk. Osoby handlujące tymi gadżetami to są przyjezdni, nikt z członków Zlotu – uciął sprawę Bier i przeszedł do żab. – W sprawie kumaków dogadaliśmy się z Gają. Część zwierząt przenieśliśmy w bezpieczne miejsca, a największe siedliska ogrodziliśmy taśmami. Miejmy nadzieję, że teraz wszystko odbędzie się już bez przeszkód – zakończył organizator Zlotu.
Patronat honorowy nad operacją objęli Minister Obrony Narodowej oraz prezydenta miasta Bielsko-Biała. Natomiast nasz portal objął nad „Operacją Południe” patronat medialny.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 2872 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 8
Derby
Tutaj akurat połączyło się wszystko. Była to jednocześnie coroczna parada, ale i też swoisty hołd dla powstańców. Natomiast co do owych spornych gadżetów nazistowskich, moja opinia jest następująca: Trudno odtworzyć historię, a do tego celu zorganizowana jest owa parada, a zwłaszcza najnowszą historię wojskowości nie pomijając Niemców i używanych przez nich symboli, których posiadanie i noszenie w inny dzień skończyło by się w sądzie na ławie oskarżonych o używanie symboliki nienawiści i agresji, jaką reprezentował ze sobą faszyzm, a szczególnie nazizm.
kubol
Operacja Południe nie była organizowana ku czci Powstania Warszawskiego - wypadła tylko w weekend który zbiegł się z tą datą. Widać jednak, że według niektórych ten dzień należy ogłosić dniem żaloby narodowej i zakazać organizacji czegokolwiek po za mszami - bo każda inna forma aktywności może obrażać pamięć narodową i być powodem do bicia piany i bezsensownego licytowania sie iloscia ofiar . Tylko, że np. dzięki grupom rekonstrukcyjnym można o wiele ciekawiej przedstawiać historie niż w szkole
kościpka
Jaka by nie była ilość zabitych w powstaniach hołd powinno się oddać wszystkim. Nie ma się co targować (gdzie więcej zginęło)bo to nie o to chodzi. Czy Hitler inaczej traktował Wielkopolan czy Ślązaków? Przebieranki za SSmanów czy ruskich żołdaków, To nie tylko Ślązacy byli na Bielskich Błoniach. Przyjechali z całej Polski i z zagranicy kolekcjonerzy minionego czasu, przyjechali się pochwalić swoimi zbiorami. "Ocalić od zapomnienia" Taki cel przyswieca tym pozytywnie zakręconym ludziom. Co roku jest odgrywana "Bitwa Pod Grunwaldem" czy też Cię rażą ludzie przebrani za KRZYŻAKÓW???
pet
hołd dla Powstania Warszawskiego oznacza pamięć o ponad 200 tys. zabitych i zamordowanych mieszkańcach Warszawy oraz o mieście,które Hitler kazał doszczętnie zburzyć.
kościpka
A jak Warszawiacy czczą POWSTANIA ŚLĄSKIE??? albo POWSTANIE WIELKOPOLSKIE (jedyne zakończone zwycięstwem)
son of
Jesli Bier się zgadza z protestem przeciw sprzedawaniu hitlerowskich gadżetów, to czemu przez kilka tygodni najpierw zaprzeczał że cos takiego miało miejsce, potem mówił że to przecież legalne, a na końcu oskarżał inicjatorów apelu o próbę storpedowania imprezy? Przeciez gdyby na początku powiedział że się zgadza to nie byłoby całej tej zadymy. Może ktos mu wreszcie do rozsądku przemówił? W każdym razie jesli faktycznie w tym roku nie będzie gadżetów nazi, to znaczy że takie akcje są skuteczne. A jak będą, to znaczy że organizatorzy, policja i straż miejska nie chcą sobie z tym poradzic. Tak czy owak miłej zabawy dla miłosników militariów
red
Slazacy uczcza [amec powstancow warszawskich przebierajac sie za SSmanow. Klasa.

Klauzula informacyjna ›