Kierowca terenowego bmw był tak pijany, że w trakcie jazdy zasnął za kierownicą na środku drogi. Policjantom powiedział, że pił zarówno zanim wsiadł do samochodu, jak i podczas prowadzenia pojazdu.

Wczoraj po południu kierowca bmw nagle zatrzymał się na ruchliwej o tej porze bielskiej ul. Partyzantów i omal nie doprowadził do karambolu. Zaniepokojeni kierowcy innych pojazdów zawiadomili policję, gdyż kierowca terenówki nie reagował na sygnały. Przypadkowym świadkom wydawało się, że stracił przytomność. W tym właśnie momencie przeciwnym pasem ruchu jechali policjanci bielskiej drogówki. Kiedy usłyszeli o zasłabnięciu kierowcy bmw, wezwali pogotowie. Przyjazd karetki odwołano jednak, gdy okazało się, że mężczyzna po prostu zasnął za kierownicą.

Kiedy policjanci otworzyli drzwi bmw, poczuli intensywną woń alkoholu. Na podłodze i w schowkach drzwi zauważyli kilka pustych butelek po wódce. Kontakt z kierowcą był utrudniony, ale dało się z nim rozmawiać. Mężczyzna oświadczył policjantom, że nie potrzebuje pomocy lekarskiej, bo jest po prostu... pijany. Przyznał, że spożywał alkohol nie tylko przed południem, ale także w czasie jazdy samochodem.

Po przebadaniu kierowcy okazało się, że ma we krwi przeszło trzy promile alkoholu. Nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów. Zresztą, jak się okazało, prawo jazdy zatrzymano mu za wcześniejszą jazdę „na podwójnym gazie”. Sąd zakazał mu wtedy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych aż do 2012 roku.

Kiedy sprawca drogowego zamieszania wytrzeźwieje, usłyszy zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz złamania sądowego zakazu. Grozi mu kara do dwóch lat więzienia.

mad