Zwierzę w lodowej pułapce
Bielscy strażacy niosą pomoc zarówno mieszkańcom naszego miasta, jak i przebywającym w nim zwierzętom. Wczoraj uratowali łabędzia przymarzniętego do lodu.
Oprócz gaszenia pożarów i ściągania kotów z drzew, bielscy strażacy pomagają także... przymarzniętym do kry łabędziom. Poza tym, gaszą sadzę w kominie i dokonują pomiarów CO w mieszkaniach bielszczan.
W środę po południu do Miejskiego Stanowiska Kierowania PSP wpłynęło zgłoszenie o uwięzionym zwierzęciu. Strażacy udali się na ul. Grażyńskiego, gdzie bezbronny ptak utknął w lodowej pułapce. Łabędź był tak słaby, że po uwolnieniu ratownicy zabrali go do wozu strażackiego i przewieźli do schroniska dla zwierząt przy ul. Reksia. To już drugi tej zimy przypadek łabędzia, który padł ofiarą mrozów.
Także wczoraj trzy zastępy straży pożarnej pojechały na ul. Zawiłą w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie w wyniku nieszczelności w przewodzie kominowym doszło do zapalenia się sadzy w kominie. Ogień objął także poddasze. Żeby dotrzeć do źródła pożaru, strażacy musieli usunąć część konstrukcji dachu, więźby drewnianej oraz blachy z poszycia dachu.
- Po sprawdzeniu miejsca zdarzenia, właścicielowi zakazano korzystania z instalacji kominowej do czasu naprawy i kontroli przez kominiarza - mówi Patrycja Pokrzywa, oficer prasowy KM PSP w Bielsku-Białej. - Jest to już czterdzieste zdarzenie, którego przyczyną była nieszczelność przewodu kominowego bądź zapalenie się sadzy w kominie.
Kolejna interwencja związana z pomiarem CO miała miejsce w budynku wielorodzinnym w Jaworzu, dokąd straż pożarna została wysłana na prośbę pogotowia ratunkowego. Jeszcze przed przybyciem strażaków karetka pogotowia zabrała na obserwację do szpitala dwóch lokatorów - 18-letnią kobietę i 19-letniego mężczyznę.
Po sprawdzeniu okazało się, że przyczyną ulatniania się czadu była niesprawność piecyka gazowego. Właścicielowi mieszkania zalecono dokonanie przeglądu piecyka oraz przewodów wentylacyjnych i spalinowych.
mad
Oprócz gaszenia pożarów i ściągania kotów z drzew, bielscy strażacy pomagają także... przymarzniętym do kry łabędziom. Poza tym, gaszą sadzę w kominie i dokonują pomiarów CO w mieszkaniach bielszczan.
W środę po południu do Miejskiego Stanowiska Kierowania PSP wpłynęło zgłoszenie o uwięzionym zwierzęciu. Strażacy udali się na ul. Grażyńskiego, gdzie bezbronny ptak utknął w lodowej pułapce. Łabędź był tak słaby, że po uwolnieniu ratownicy zabrali go do wozu strażackiego i przewieźli do schroniska dla zwierząt przy ul. Reksia. To już drugi tej zimy przypadek łabędzia, który padł ofiarą mrozów.
Także wczoraj trzy zastępy straży pożarnej pojechały na ul. Zawiłą w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie w wyniku nieszczelności w przewodzie kominowym doszło do zapalenia się sadzy w kominie. Ogień objął także poddasze. Żeby dotrzeć do źródła pożaru, strażacy musieli usunąć część konstrukcji dachu, więźby drewnianej oraz blachy z poszycia dachu.
- Po sprawdzeniu miejsca zdarzenia, właścicielowi zakazano korzystania z instalacji kominowej do czasu naprawy i kontroli przez kominiarza - mówi Patrycja Pokrzywa, oficer prasowy KM PSP w Bielsku-Białej. - Jest to już czterdzieste zdarzenie, którego przyczyną była nieszczelność przewodu kominowego bądź zapalenie się sadzy w kominie.
Kolejna interwencja związana z pomiarem CO miała miejsce w budynku wielorodzinnym w Jaworzu, dokąd straż pożarna została wysłana na prośbę pogotowia ratunkowego. Jeszcze przed przybyciem strażaków karetka pogotowia zabrała na obserwację do szpitala dwóch lokatorów - 18-letnią kobietę i 19-letniego mężczyznę.
Po sprawdzeniu okazało się, że przyczyną ulatniania się czadu była niesprawność piecyka gazowego. Właścicielowi mieszkania zalecono dokonanie przeglądu piecyka oraz przewodów wentylacyjnych i spalinowych.
mad
Artykuł wyświetlono 1465 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 4
ZIZ
> Klub G / Czysta demagogia! Lasami zajmują się leśnicy, parkami odpowiednie służby miejskie a Wy nie produkujecie świeżego powietrza, co najwyżej trujecie nam ....Nie żywię żadnej nienawiści, po prostu jesteście żałośni. A teraz fragment z blogu JKM w obronie karpia:"Ichtio(?)wegetarianizm polega na jedzeniu tylko roślin - i ryb. PP. prof. Krzysztof Rutkowski i dr Krzysztof Saja z Zakładu Etyki USzcz twierdzą jednak, że jedzenie ryb jest moralnie bardziej naganne, niż jedzenie krów czy świń! Dlaczego? Bo trzeba zabić aż 268 karpi by mieć tyle mięcha, co z jednej krowy!!
To bardzo interesująca etyka. Wszelako tuńczyk waży do 700 kg, a świnia 200. To może jednak jeść ryby? "
Tak więc problem etyczny rozważany przez naukowców ze Szczecina to liczba istnień (istot?) zwierzęcych jaką musimy pozbawić życia, aby zaspokoić nasze potrzeby na białko zwierzęce. I absolutną rację ma JK Mikke pisząc, że jada tuńczyka !
Klub.G
Gdyby nie ekolodzy ludzie nie mieli by gdzie spacerować w weekendy, lasy i parki przestały by istnieć. Tylko ekologom zawdzięcza społeczeństwo możliwość oddychania świerzym powietrzem. Nie rozumię skąd społeczeństwo ma w sobie ten jad, nienawiść i brak zrozumienia akcji które są przez ekologów organizowane?
Cliff
Łabędzi nikt nie hoduje, łabędzi nikt nie sprzedaje, z łabędzi nie ma KASY!
kfgj
A gdzie wtedy był pan Bożek przeciesz akcja duszenia karpi w reklamówkach już się skończyła???

Klauzula informacyjna ›