W tym roku stolica Podbeskidzia jest po zmroku piękniejsza niż w latach poprzednich. Świąteczne iluminacje pojawiły się na nowych ulicach i w nowych kolorach. Ile płacimy za te wszystkie świecidełka? 

Tej zimy Ratusz wydał ok. pół miliona zł na świąteczne przyozdobienie Bielska-Białej. Jak na tak dużą ilość świecących ozdób, to cena względnie nieduża. Tym razem zamiast kupować kolejne gadżety, ktore wykorzystywane są przez kilka tygodniu w roku, miasto postanowiło je wydzierżawić.

 - Gdybyśmy chcieli kupić te wszystkie ozdoby, musielibyśmy wydać ok. 800-900 tys. zł -
mówi Adam Grzywacz, naczelnik wydziału gospodarki miejskiej bielskiego Urzędu Miejskiego. - A tak nie musimy się martwić o naprawianie uszkodzonych elementów i przechowywanie ich między świętami. Własnością miasta są wszystkie choinki i część iluminacji, które zainstalowano już w zeszłym roku.

Wśród miejsc, które zostały w tym roku ozdobione jest m.in. Hulanka, odcinek ul. 11 Listopada od placu Wojska Polskiego do ul. Lwowskiej oraz ul. Piastowska od Urzędu Wojewódzkiego do ronda. Nowe święcące gadżety w formie sopli pojawiły się także na drzewach na placach Chrobrego i Ratuszowym oraz koło pomnika Reksia.

Naczelnik Grzywacz zapewnił nas, że miasto co roku płaci mniej pieniędzy za energię potrzebną do rozświetlenia wszystkich ozdób, gdyż w większości są one zbudowane z setek małych leadowych żarówek. Pobierają one znacznie mniej prądu niż stosowane dotychczas zwykłe żarówki.  

W fotoreportażu "Bajeczna noc w Bielsku-Białej" można zobaczyć, jak pięknie wygląda nocą nasze rozświetlone miasto.

mad