Ponad pół setki bielszczan spędziło święta w izbie wytrzeźwień. Najczęściej trafiali w to miejsce wprost od wigilijnego stołu, przy którym urządzali awanturę swoim domownikom.

 - W trzy świąteczne dni (piątek, sobota i niedziela) trafiło do nas 51 osób. To mniej niż w zeszłym roku. Wśród nich było sześć kobiet. Nie było nieletnich - mówi Iwona Kufel, dyrektor bielskiej izby wytrzeźwień. Większość z doprowadzonych osób trafiła do izby po domowych awanturach.

Wyglada jednak na to, że sądny czas dopiero przed pracownikami izby. Sylwester i pierwszy stycznia, to dwa najtrudniejsze dni w roku w tym miejscu. Iwona Kufel poinformowała nas, że w okresie sylwestrowym placówka jest zawsze pełna. Dlatego na przyszły weekend zarządziłą już dodatkowy dyżur.

mad