Drugie życie Prezydenta
Dawniej duma Bielska, miejsce spotkań bielskiej śmietanki towarzyskiej. Nazywany ku czci postaci hisotrycznych: na cześć Franciszka Józefa I został nazwany Kaiserhof (Dwór Cesarski), w 1922 roku w hołdzie Gabrielowi Narutowiczowi nadano mu nazwę Prezydent. Z czasem jego rola malała, aż w końcu na przestrzeni ostatnich lat stał się jedynie elementem krajobrazu przy ul. 3 Maja. Nikogo już nie zachwycała ta neorenesansowa budowla, która stanęła tutaj w 1893 roku.
Ale los uśmiechnął się do starego, poczciwego Prezydenta, który właśnie rozpoczyna swoje drugie życie pod zmienioną nazwą President. Choć do pełni triumfu przed nim jeszcze dość długa droga, to już teraz robi imponujące wrażenie. Na zewnątrz gości razi blask pozłacanych elementów, w środku nad recepcją klientów wita wielkie malowidło przedstawiające hotel z początku XX wieku.
- Wiemy, że przed nami niezwykle trudne zadanie - mówi nam Maria Makal-Młynarska, dyrektor generalny bielskiego hotelu. – Musimy przekonać bielszczan, że warto do nas przychodzić na obiady lub na potańcówki. Z drugiej strony musimy dotrzeć do gości z całej Polski i zagranicy, żeby zapoznali się z wysokim standardem naszych usług i wybrawszy nas raz już na zawsze zostali naszymi bywalcami.
- Nie jest źle – dodaje Robert Schenkelbach, kierownik ds. sprzedaży – dzisiaj np. mamy 85% obłożenia.
Kilka dni temu usunięto rusztowania, które od sierpnia zeszłego roku skrywały odrapane mury Prezydenta. Oczom wszystkich ukazał się piękny, odnowiony budynek. Pozostał jeszcze tylko kawałek zielonej siatki ochraniającej, gdyż wykonywane są ostatnie prace związane z remontem balkonu. Za tydzień zobaczymy nowego Presidenta w całej okazałości.
Gruntownego remontu doczekało się także wnętrze czteropiętrowego budynku. Każde piętro jest zrobione w innym stylu.
- Na samej górze jest piętro bursztynowe – oprowadzając po obiekcie opowiadał nam Schenkelbach. (Rzeczywiście korytarz oraz pokoje utrzymane były w ciepłej żółto-pomarańczowej tonacji) – Trzecie piętro jest szmaragdowe, tam króluje zieleń. Drugie szafirowe, w odcieniach niebieskiego, a pierwsze rubinowe.
Kolor najniższej kondygnacji nie został wybrany przypadkowo. Królewski odcień wypełnia bowiem znajdujący się na tym piętrze apartament prezydencki. Będzie tam osobna kuchnia, pokój gościnny, sypialnia i oczywiście balkon, z którego widać całą ul. 3 Maja i z którego swego czasu bielszczan pozdrawiał Franciszek Józef.
Wszystkie pokoje mają swoje łazienki i bezprzewodowy internet, a w szafach pancerne sejfy. Część z nich posiada lodówki i mini-barki. Na ścianach naprzeciwko łóżek wiszą płaskie telewizory. Pokoje na piętrze rubinowym i szafirowym mają dodatkowo klimatyzację. Wchodząc do danego pokoju (otwieranego za pomocą karty magnetycznej) słyszymy… no właśnie nic. A przecież część okien wychodzi wprost na jedną z najbardziej ruchliwych ulic miasta.
- Wyznaczono nam dopuszczalną ilość decybeli, my poszliśmy jeszcze krok dalej i zrobiliśmy dodatkowe zabezpieczenia chroniące przed dokuczliwym hałasem – tłumaczył Schenkelbach. (W pokojach rzeczywiście nawet nie było słychać zatrzymujących się i ruszających z przystanku pod hotelem autobusów).
Zapytaliśmy pani dyrektor co sprawiło najwięcej kłopotów podczas remontów. Bo to, że jakieś były jest jasne, jak zawsze w przypadku remontowania zabytków.
- Robotnicy w czasie prac odkryli, że na fasadzie budynku znajdują się pozłacane elementy. Konserwator nie zauważył tego podczas ekspertyzy stratygraficznej. W plan remontu nie był więc wliczony zakup złota do pokrycia hotelu – opowiada Młynarska. – Ale właściwie dobrze się stało, bo hotel zyskał na wartości i atrakcyjności – dodaje śmiejąc się. – To nie jest żadna imitacja złota. Elementy, które obecnie tak ładnie się błyszczą zostały pokryte 24 karatowym złotem w płatkach – wyjaśnia dyrektorka. – Cały remont już teraz przekroczył 5 mln, a jeszcze trochę zostało do zrobienia. Wszystko z własnej kieszeni pokrył obecny właściciel.
Atrakcyjne apartamenty to nie jedyny atut nowego Presidenta. Hotel oprócz przyjezdnych chce również skusić w swoje progi bielszczan.
- Zależy nam aby mieszkańcy Bielska-Białej wiedzieli, że do starego poczciwego Prezydenta jest po co przychodzić – tłumaczy dyrektorka. – Nie wiem czy wszyscy wiedzą, że działamy też jak restauracja. Można przyjść do nas na obiad i za przyzwoitą cenę zjeść wspólnie z rodziną dania, których nie jadamy na co dzień i wypić np. sok ogórkowo-anansowy. Oczywiście jak na hotel, który ma nawiązywać do dawnych czasów przystało serwujemy też tradycyjne dania, ale czasem w nieco odmiennej formie. Można też zakosztować u nas bardziej wyszukanych dań. Najważniejsze, żeby było smacznie i zdrowo.
W hotelowej restauracji w każdy piątek odbywają się salsoteki. We wtorki i czwartki od godz. 19.00 można przyjść posłuchać gry na sędziwym, czarnym fortepianie. W soboty spragnieni zabawy dorośli bielszczanie szaleją na dancingu.
- Te dancingi to właściwie tradycja hotelowa. To alternatywa dla dorosłych ludzi, którzy nie pójdą na zwykłą dyskotekę, a też chcieliby się rozerwać, zabawić, potańczyć – opowiada Młynarska. – Oprócz tego organizujemy oczywiście wesela, chrzciny, komunie. Są u nas imprezy andrzejkowe i sylwestrowe. Na Dzień Dziecka i Matki przygotowujemy specjalne atrakcje, a na Walentynki serwujemy ostrygi. Tutaj naprawdę cały czas coś się dzieje – zachęca nasza rozmówczyni.
Irlandzka firma przejęła budynek w lipcu 2007 roku. Niewątpliwie był to moment przełomowy dla tego historycznego dla bielszczan obiektu. Remontu wymaga jeszcze pierwsze piętro, korytarze i winda, ale już teraz zarówno wewnątrz i na zewnątrz jest się czym pozachwycać. Myślimy, że Karol Korn, który zaprojektował Prezydenta, byłby zadowolony z jego obecnej kondycji.
Ale los uśmiechnął się do starego, poczciwego Prezydenta, który właśnie rozpoczyna swoje drugie życie pod zmienioną nazwą President. Choć do pełni triumfu przed nim jeszcze dość długa droga, to już teraz robi imponujące wrażenie. Na zewnątrz gości razi blask pozłacanych elementów, w środku nad recepcją klientów wita wielkie malowidło przedstawiające hotel z początku XX wieku.
- Wiemy, że przed nami niezwykle trudne zadanie - mówi nam Maria Makal-Młynarska, dyrektor generalny bielskiego hotelu. – Musimy przekonać bielszczan, że warto do nas przychodzić na obiady lub na potańcówki. Z drugiej strony musimy dotrzeć do gości z całej Polski i zagranicy, żeby zapoznali się z wysokim standardem naszych usług i wybrawszy nas raz już na zawsze zostali naszymi bywalcami.
- Nie jest źle – dodaje Robert Schenkelbach, kierownik ds. sprzedaży – dzisiaj np. mamy 85% obłożenia.
Kilka dni temu usunięto rusztowania, które od sierpnia zeszłego roku skrywały odrapane mury Prezydenta. Oczom wszystkich ukazał się piękny, odnowiony budynek. Pozostał jeszcze tylko kawałek zielonej siatki ochraniającej, gdyż wykonywane są ostatnie prace związane z remontem balkonu. Za tydzień zobaczymy nowego Presidenta w całej okazałości.
Gruntownego remontu doczekało się także wnętrze czteropiętrowego budynku. Każde piętro jest zrobione w innym stylu.
- Na samej górze jest piętro bursztynowe – oprowadzając po obiekcie opowiadał nam Schenkelbach. (Rzeczywiście korytarz oraz pokoje utrzymane były w ciepłej żółto-pomarańczowej tonacji) – Trzecie piętro jest szmaragdowe, tam króluje zieleń. Drugie szafirowe, w odcieniach niebieskiego, a pierwsze rubinowe.
Kolor najniższej kondygnacji nie został wybrany przypadkowo. Królewski odcień wypełnia bowiem znajdujący się na tym piętrze apartament prezydencki. Będzie tam osobna kuchnia, pokój gościnny, sypialnia i oczywiście balkon, z którego widać całą ul. 3 Maja i z którego swego czasu bielszczan pozdrawiał Franciszek Józef.
Wszystkie pokoje mają swoje łazienki i bezprzewodowy internet, a w szafach pancerne sejfy. Część z nich posiada lodówki i mini-barki. Na ścianach naprzeciwko łóżek wiszą płaskie telewizory. Pokoje na piętrze rubinowym i szafirowym mają dodatkowo klimatyzację. Wchodząc do danego pokoju (otwieranego za pomocą karty magnetycznej) słyszymy… no właśnie nic. A przecież część okien wychodzi wprost na jedną z najbardziej ruchliwych ulic miasta.
- Wyznaczono nam dopuszczalną ilość decybeli, my poszliśmy jeszcze krok dalej i zrobiliśmy dodatkowe zabezpieczenia chroniące przed dokuczliwym hałasem – tłumaczył Schenkelbach. (W pokojach rzeczywiście nawet nie było słychać zatrzymujących się i ruszających z przystanku pod hotelem autobusów).
Zapytaliśmy pani dyrektor co sprawiło najwięcej kłopotów podczas remontów. Bo to, że jakieś były jest jasne, jak zawsze w przypadku remontowania zabytków.
- Robotnicy w czasie prac odkryli, że na fasadzie budynku znajdują się pozłacane elementy. Konserwator nie zauważył tego podczas ekspertyzy stratygraficznej. W plan remontu nie był więc wliczony zakup złota do pokrycia hotelu – opowiada Młynarska. – Ale właściwie dobrze się stało, bo hotel zyskał na wartości i atrakcyjności – dodaje śmiejąc się. – To nie jest żadna imitacja złota. Elementy, które obecnie tak ładnie się błyszczą zostały pokryte 24 karatowym złotem w płatkach – wyjaśnia dyrektorka. – Cały remont już teraz przekroczył 5 mln, a jeszcze trochę zostało do zrobienia. Wszystko z własnej kieszeni pokrył obecny właściciel.
Atrakcyjne apartamenty to nie jedyny atut nowego Presidenta. Hotel oprócz przyjezdnych chce również skusić w swoje progi bielszczan.
- Zależy nam aby mieszkańcy Bielska-Białej wiedzieli, że do starego poczciwego Prezydenta jest po co przychodzić – tłumaczy dyrektorka. – Nie wiem czy wszyscy wiedzą, że działamy też jak restauracja. Można przyjść do nas na obiad i za przyzwoitą cenę zjeść wspólnie z rodziną dania, których nie jadamy na co dzień i wypić np. sok ogórkowo-anansowy. Oczywiście jak na hotel, który ma nawiązywać do dawnych czasów przystało serwujemy też tradycyjne dania, ale czasem w nieco odmiennej formie. Można też zakosztować u nas bardziej wyszukanych dań. Najważniejsze, żeby było smacznie i zdrowo.
W hotelowej restauracji w każdy piątek odbywają się salsoteki. We wtorki i czwartki od godz. 19.00 można przyjść posłuchać gry na sędziwym, czarnym fortepianie. W soboty spragnieni zabawy dorośli bielszczanie szaleją na dancingu.
- Te dancingi to właściwie tradycja hotelowa. To alternatywa dla dorosłych ludzi, którzy nie pójdą na zwykłą dyskotekę, a też chcieliby się rozerwać, zabawić, potańczyć – opowiada Młynarska. – Oprócz tego organizujemy oczywiście wesela, chrzciny, komunie. Są u nas imprezy andrzejkowe i sylwestrowe. Na Dzień Dziecka i Matki przygotowujemy specjalne atrakcje, a na Walentynki serwujemy ostrygi. Tutaj naprawdę cały czas coś się dzieje – zachęca nasza rozmówczyni.
Irlandzka firma przejęła budynek w lipcu 2007 roku. Niewątpliwie był to moment przełomowy dla tego historycznego dla bielszczan obiektu. Remontu wymaga jeszcze pierwsze piętro, korytarze i winda, ale już teraz zarówno wewnątrz i na zewnątrz jest się czym pozachwycać. Myślimy, że Karol Korn, który zaprojektował Prezydenta, byłby zadowolony z jego obecnej kondycji.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 3637 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
Gorol
No dobra, ale remont chyba jeszcze nie jest skończony? Jakoś nie widzę rusztowań od strony parkingu samochodowego! Zostawienie tak tego to byłoby nieporozumieniem! A co z budynkiem NOT, który teraz przy HP, wygląda jak szara zaniedbana rudera,?! Kto za niego odpowiada?
bielszczanin1
zdięć niema bo niema co oglądać,wszystko w planach
rafaello2682
No teraz bardzo ładnie wygląda hotel Prezydent,jest chyba najładniejszym hotelem w Bielsku,można powiedzieć duma Bielska- Białej.

Klauzula informacyjna ›