Biesiadę zakończyli w areszcie
Grozili śmiercią zarządcy budynku i zdemolowali drzwi, a kiedy próbowali interweniować policjanci, rzucili się na nich z pięściami. Ostatecznie troje bielszczan zakończyło biesiadę pod kluczem.
Młoda bielszczanka i towarzyszący jej dwaj mężczyźni szukali miejsca, w którym spokojnie mogliby spożyć alkohol. Wyłamali więc drzwi w mieszkaniu przy ul. Wapienickiej w Bielsku-Białej, z którego kobieta została wcześniej eksmitowana. Podczas libacji alkoholowej snuli plany rychłego powrotu do mieszkania i ponownej przeprowadzki.
Zanim jednak zdążyli wcielić swój plan w życie, na miejscu pojawił się zarządca budynku, którego powiadomiono o odgłosach dochodzących z rzekomo niezamieszkałego mieszkania. Mężczyzna zażądał, aby imprezowicze opuścili lokum, lecz była lokatorka i jej "goście" bynajmniej nie zamierzali nigdzie wychodzić. W dodatku zagrozili administratorowi śmiercią.
Na pomoc wezwano więc policjantów. Widok umundurowanych stróżów prawa nie zrobił na trójce biesiadników większego wrażenia. Obrzucili ich słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe. Kategorycznie odmawiali wykonywania poleceń. W pewnym momencie ich agresja przerodziła się w rękoczyny. Doszło do szarpaniny, w czasie której policjanci obezwładnili rozjuszonych napastników i zakuli ich w kajdanki.
Badanie alkomatem wykazało, że każdy z biesiadników miał we krwi grubo powyżej dwóch promili alkoholu. 27-letnia kobieta noc spędziła w policyjnym areszcie, a jej kompani od kieliszka - w bielskiej izbie wytrzeźwień. Dzisiaj usłyszą zarzuty gróźb karalnych, uszkodzenia mienia oraz znieważenia interweniujących policjantów i naruszenia ich nietykalności cielesnej.
mad
Młoda bielszczanka i towarzyszący jej dwaj mężczyźni szukali miejsca, w którym spokojnie mogliby spożyć alkohol. Wyłamali więc drzwi w mieszkaniu przy ul. Wapienickiej w Bielsku-Białej, z którego kobieta została wcześniej eksmitowana. Podczas libacji alkoholowej snuli plany rychłego powrotu do mieszkania i ponownej przeprowadzki.
Zanim jednak zdążyli wcielić swój plan w życie, na miejscu pojawił się zarządca budynku, którego powiadomiono o odgłosach dochodzących z rzekomo niezamieszkałego mieszkania. Mężczyzna zażądał, aby imprezowicze opuścili lokum, lecz była lokatorka i jej "goście" bynajmniej nie zamierzali nigdzie wychodzić. W dodatku zagrozili administratorowi śmiercią.
Na pomoc wezwano więc policjantów. Widok umundurowanych stróżów prawa nie zrobił na trójce biesiadników większego wrażenia. Obrzucili ich słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe. Kategorycznie odmawiali wykonywania poleceń. W pewnym momencie ich agresja przerodziła się w rękoczyny. Doszło do szarpaniny, w czasie której policjanci obezwładnili rozjuszonych napastników i zakuli ich w kajdanki.
Badanie alkomatem wykazało, że każdy z biesiadników miał we krwi grubo powyżej dwóch promili alkoholu. 27-letnia kobieta noc spędziła w policyjnym areszcie, a jej kompani od kieliszka - w bielskiej izbie wytrzeźwień. Dzisiaj usłyszą zarzuty gróźb karalnych, uszkodzenia mienia oraz znieważenia interweniujących policjantów i naruszenia ich nietykalności cielesnej.
mad
Artykuł wyświetlono 1430 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 3
erwin
dlaczego mamy sie litować maja to na własne życzenie ja musze ciezko zapinkalac aby miec na wszystko i utrzymac rodzine a oni kradna pija i zyja wcale nie mam litosci do takich ludzi
dusza_czlowiek
To tylko biedni ludzie, ktorym sie w zyciu nie powiodlo - trzeba im pomoc, a nie robic z nich kryminalistow... :|

Klauzula informacyjna ›