Karp duszony na placu
Karpie sprzedawne na stoisku obok Klimczoka są uśmiercane w niehumanitarny sposób. W biurze Powiatowego Inspektora Weterynarii uspokajają - w tym roku nie było zgłoszeń dotyczacych łamania praw ryb przeznaczonych na wigilijne stoły bielszczan.
W artykule sprzed kilku dni "Gwiazdy filmu w obronie karpia" pisaliśmy o problemie niehumanitarnego traktowania karpii, które są torturowane rzekomo w imię świątecznej tradycji. Działacze Gai i Powiatowy Inspektor Weterynarii zapewniają, że z roku na rok jest lepiej. Przed świętami w wielu miejscach przekonać się jednak można, ile jest jeszcze w tej sprawie do zrobienia. Świadczy o tym m.in. informacja od rozgoryczonej Czytelniczki, której nie podoba się sposób przetrzymywania karpi i handlu rybami na stoisku zlokalizowanym na placu Wojska Polskiego, obok Klimczoka.
- Karpie gnieżdża się w niewielkim basenie. Woda nie sięga nawet do 1/3 jego wysokości, nie mówiąc już o jakimkolwiek jej napowietrzeniu. Wyławiane zwierzęta wkładane są do koszyków, skąd trafiają do foliowych reklamówek. Klienci czekający w kolejce z dumą spoglądają na swoje świąteczne dania rzucające się w koszykach.
O sprawie poinformowaliśmy szefa Klubu Gaja Jacka Bożka, który powiedział nam, że w podobnych sytuacjach klub nie ma możliwości podejmowania działań interwencyjnych. Zapewniał nas jednak, że przekaże te informacje odpowiednim osobom.
- W tym roku nie odebraliśmy jeszcze żadnego zgłoszenia dotyczącego karpii - podkreśla Zeonon Dobija, zastępca powiatowego inspektora weterynarii w Bielsku-Białej. - Zwracamy uwagę głównie na to, aby ryby nie były uśmiercane w ogólnodostępnym miejscu. Tak, żeby nie widziały tego dzieci.
Powołując się na opinie specjalistów, inspektor Dobija tłumaczy, że karp przetrzymywany w odpowiednim pudełku z otworami - nawet bez wody - może wytrzymać godzinę, nie męcząc się przy tym zbytnio. Mimo wszystko, tradycja zabierania żywych ryb w reklamówkach do domu, oglądania jak wiją się w małej wannie, a następnia walenia ich młotkiem po głowie jest wciąż żywa w narodzie.
mad
W artykule sprzed kilku dni "Gwiazdy filmu w obronie karpia" pisaliśmy o problemie niehumanitarnego traktowania karpii, które są torturowane rzekomo w imię świątecznej tradycji. Działacze Gai i Powiatowy Inspektor Weterynarii zapewniają, że z roku na rok jest lepiej. Przed świętami w wielu miejscach przekonać się jednak można, ile jest jeszcze w tej sprawie do zrobienia. Świadczy o tym m.in. informacja od rozgoryczonej Czytelniczki, której nie podoba się sposób przetrzymywania karpi i handlu rybami na stoisku zlokalizowanym na placu Wojska Polskiego, obok Klimczoka.
- Karpie gnieżdża się w niewielkim basenie. Woda nie sięga nawet do 1/3 jego wysokości, nie mówiąc już o jakimkolwiek jej napowietrzeniu. Wyławiane zwierzęta wkładane są do koszyków, skąd trafiają do foliowych reklamówek. Klienci czekający w kolejce z dumą spoglądają na swoje świąteczne dania rzucające się w koszykach.
O sprawie poinformowaliśmy szefa Klubu Gaja Jacka Bożka, który powiedział nam, że w podobnych sytuacjach klub nie ma możliwości podejmowania działań interwencyjnych. Zapewniał nas jednak, że przekaże te informacje odpowiednim osobom.
- W tym roku nie odebraliśmy jeszcze żadnego zgłoszenia dotyczącego karpii - podkreśla Zeonon Dobija, zastępca powiatowego inspektora weterynarii w Bielsku-Białej. - Zwracamy uwagę głównie na to, aby ryby nie były uśmiercane w ogólnodostępnym miejscu. Tak, żeby nie widziały tego dzieci.
Powołując się na opinie specjalistów, inspektor Dobija tłumaczy, że karp przetrzymywany w odpowiednim pudełku z otworami - nawet bez wody - może wytrzymać godzinę, nie męcząc się przy tym zbytnio. Mimo wszystko, tradycja zabierania żywych ryb w reklamówkach do domu, oglądania jak wiją się w małej wannie, a następnia walenia ich młotkiem po głowie jest wciąż żywa w narodzie.
mad
Artykuł wyświetlono 2102 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 13
fntaereklkarejjjt
kelner wie skoro piszesz to jesteś człowiekiem.Jak często żygasz po przeżarciu???biedaku.
kelner wie
Karpia sprzedawca powinien na miejscu siekierą zabić . Ludzie zeżrą zdechniete ryby z reklamowki i mieso śmierdzące i ochłapy cuchnące . Czlowieki jest gorszy od świni , żre byle co , aby dużo i potem żyga z przeżarcia.
Ivon
Dziś pod kauflandem kupowałam karpia wzięłam z domu wiadro z wodą pan mi je dał do wiaderka i do samochodu i teraz sobie pływają:) a ja mam czyste sumienie. Da się tylko trzeba chcieć.Pani przede mną nawaliła ryb żywych do foliowej reklamówki ja do niej czy jej nie ża,l a ona :skąd zaraz mąż z nimi zrobi jak dojdę do domu.Super sami nie oddychajmy pół godziny! Jedni żyją na lądzie a drudzy w wodzie.Mnie sie jakoś chciało wrócić do domu po wiadro z wodą.A co do innych rybek: Nie patrzmy na innych, tylko my sami działajmy humanitarnie i zachowujmy się jak ludzie nie jak zwierzęta.To ,że na kutrach umiera wiele ryb bez wody: nic nie poradzę ,ale te moje 3 nie cierpiały i o to chyba chodzi :)
masorz
Karpia szkoda zabić , a świnie czy krowe można siekierą łeb rozrąbać i pokroic na kawałki ? Karp żyje po to aby go zjeśc , nóż przyłożyc do łba i młotkiem porządnie walnąć i juz po nim .
Panryba
a co ze śledziami,makrelami,dorszami,flądrami ???? karp jest duszony od święta a ww rybki codziennie !!!! stop przymusowej eutanazji dla wszystkich rybów !!!
LadyGodiva
" karp przetrzymywany w odpowiednim pudełku z otworami - nawet bez wody - może wytrzymać godzinę, nie męcząc się przy tym zbytnio" No super. To czemu właściwie karpie nie robia sobie przechadzek na świezym powietrzu?I ciekawe na jakich specjalistów pan lek wet sie powołuje. Bardzo bym o źródła prosiła. Przynajmniej o 3-5 różnych.
"Zwracamy uwagę głównie na to, aby ryby nie były uśmiercane w ogólnodostępnym miejscu. Tak, żeby nie widziały tego dzieci." I o to chodzi. Panów Inspektorów nie obchodzi jak sa traktowane karpie, ani czy przypadkiem nie męczą się. Ich obchodzi to, aby zabijania nie widziały dzieci. Więc nic dziwnego, że "W tym roku nie odebraliśmy jeszcze żadnego zgłoszenia dotyczącego karpii".
Ludzie - nie męczcie tych karpii. pozwólcie zabić je doświadczonym pracownikom - szybko i skutecznie.
slavonic
Bożek może byś się zajął żywnością modyfikowana genetycznie ,która cały rok się spożywa a nie rybami raz do roku zawraca głowe
ATYNNE
ADRAINNA NO TO TY NA TEMAT NAPISALAS CHYBA NA SWIETA ZIOLA KUPILAS CO MA KARP DO BLOKOWANIA CHODNIKOW HHA HAH AH
pusia
aż tylu z was z Jackiem Bożkiem kury pasało czy to tylko chamstwo?
Beskid
Bożek czemuś nie protestował jak niszczyli Siodełko?
rzeżnik
Bożek zamiast zajmować się karpiami to byś u siebie w stodole razem ze swoimi klakierami budował karmniki dla ptaków i rozstawiał w mieście a nie wiecznie ta sama płyta co roku.Karpie,żaby na ulicach,wycinka drzew itd.itd
1234
Myślę, że to jest sprawa Straży Miejskiej. 33 822-81-14 lub 15.
adrianna
Na osiedlu beskidzkim na ulicy sterniczej blok nr 19 na chodniku stoją jeden za drugim samochody (zaznaczam zajmują całą szerokość chodnika) ulica sternicza jest droga publiczną.Idąc codziennie z dziećmi na sankach muszę z nimi wyjeżdżać na ulicę by minąć 5-6 pojazdów zastawiającyhc bezczelnie chodnik.Tam istnieje zagrożenie dla zycia ludzkiego może tam zainterweniujecie bo nawet telefon do policji nic nie wskurał.

Klauzula informacyjna ›