Najpierw zapaliła się belka stropowa, potem ogień rozprzestrzenił się na kuchnię i dwa inne pokoje. W płonącym budynku znajdowało się pięć butli gazowych.

O pożarze, do którego doszło w jednym z budynków przy ul. Komorowickiej informowaliśmy rano w tekście "Uwaga, pożar na poddaszu". Policjanci komisariatu IV nadal ustalają szczegółowe okoliczności tego zdarzenia, ale wstępnie wiadomo, że powodem nieszczęścia było zapalenie się belki stropowej od rozgrzanego komina.

Jeszcze przed przybyciem na miejsce strażaków, z mieszkania o własnych siłach wydostała się starsza kobieta wraz z wnuczką i powiadomiły o zdarzeniu straż pożarną. Po przyjeździe na miejsce, ratownicy szybko zlokalizowali źródło pożaru i przystąpili gaszenia ognia. Na zewnątrz wyniesiono pięć butli gazowych, z których każda ważyła 11 kg. Umieszczono je w bezpiecznej odległości od płonącego budynku. Po ugaszeniu pożaru, przystąpiono do niezbędnych prac rozbiórkowych. Pogotowie ratunkowe zabrało zdenerwowaną kobietę na obserwację do szpitala. Ze wstępnych ustaleń wynika, że nie odniosła żadnych obrażeń.

Straty oszacowano na 150 tys. zł. Wynikają one ze spalenia się pokoju, kuchni, przedpokoju i okopceniu ścian w sąsiednim pokoju na parterze oraz okopceniu ścian w pomieszczeniach mieszkalnych na poddaszu budynku. Uszkodzeniu uległy również instalacje energetyczne, centralnego ogrzewania i wodno-kanalizacyjne.

mad