Największa klęska nowego sezonu
Nie cichną echa kontrowersyjnej decyzji Komisji ds. Nagłych PZPN. W wyniku jej ustaleń, TS Podbeskidzie Bielsko-Biała nie otrzyma szansy walki w barażu o ekstraklasę. Oburzenia nie kryją działacze bielskiego klubu.
Od początku przygotowań do sezonu 2009/2010 trener Marcin Brosz zaznaczał, że chce, aby jego drużyna walczyła w barażu o ekstraklasę. W świetle prawa miał ku temu konstruktywne przesłanki. Sąd Najwyższy uznał przecież, że Widzew Łódź nielegalnie uczestniczył w rozgrywkach pierwszoligowych sezonu 2008/2009. W związku z tym wyniki meczów wszystkich drużyn z udziałem łodzian winny być zweryfikowane jako walkower na korzyść ich przeciwników.
Tym samym bielszczanie zajęliby trzecią lokatę, która gwarantuje udział w barażu. Komisja ds. Nagłych PZPN uznała jednak, że mecz o wejście do ekstraklasy nie odbędzie się. Ta sama komisja zadecydowała również, że ŁKS Łódź najpewniej pozostanie w elicie, choć nieco ponad miesiąc wcześniej PZPN zadecydował o nie przyznaniu licencji temu zasłużonemu klubowi. Brak konsekwencji prezesa Grzegorza Laty i jego kompanów jest wprost porażający. Prezes TS Podbeskidzie Jerzy Wolas nie szczędzi sternikowi polskiego futbolu cierpkich słów. Twierdzi, że jest on mało samodzielny w podejmowaniu decyzji.
Działacze PZPN wysyłali już niejednokrotnie sygnały, że ich ostateczna decyzja będzie niekorzystna dla „Górali”. Kilka tygodni temu członek Komisji ds. Nagłych Antoni Piechniczek w dosyć dosadny sposób stwierdził: - Nie będziemy kogoś do góry wciągać. Podbeskidzie może już jechać na wakacje.
To właśnie do mieszkającego w naszym regionie Piechniczka bielscy działacze żywią największą urazę. Jako „swój człowiek” powinien bronić racji „Górali”. Tymczasem były trener reprezentacji Polski jako jeden z pierwszych wysyłał zawodników Brosza na urlopy. Zanosi się na to, że Antoni Piechniczek nie będzie już mile widziany na stadionie przy Rychlińskiego. Tym bardziej, że jeszcze niedawno zarzekał się, że decyzja o obsadzie drużyn ekstraklasy nie będzie odbywała się przy „zielonym stoliku”.
- Czy przyznanie ŁKS licencji, bo decyzja Komisji ds. Nagłych to oznacza, nie jest zagrywką przy „zielonym stoliku”? - pyta retorycznie prezes Wolas.
Łódzkie drużyny robiły sporo szumu, aby nie poddać się surowym karom, jakie nakładał na nie PZPN. Ich „krzykliwość” i niemałe wpływy przyniosły pożądany efekt. Widzew w minionym sezonie nie został zdegradowany do II ligi, zaś ŁKS z dużą dozą prawdopodobieństwa wystąpi w nadchodzącej edycji rozgrywek ekstraklasy.
Bielszczanie, kiedy pokutowali za swoje winy w aferze korupcyjnej, przyjęli zupełnie inną taktykę. Z godnością przyjęto w klubie sześć ujemnych punktów, zorganizowano turniej fair-play dla młodzieży i wpłacono niemałą kwotę w ramach nałożonej kary. Te odjęte „oczka” okazały się później bardzo ważne, bowiem odebrały podopiecznym Marcina Brosza awans do elity. Gdyby wtedy działacze „Górali” wszczęli larum, to być może dzisiaj w Bielsku-Białej byłaby ekstraklasa: - Kto krzyczy najgłośniej, tego słuchają - podkreśla Jerzy Wolas.
Zarząd Podbeskidzia z niecierpliwością oczekuje uzasadnienia decyzji PZPN: - W zależności od uzasadnienia mamy przygotowanych kilka scenariuszy - mówi dyrektor klubu Władysław Szypuła. - Jesteśmy przygotowani na grę w ekstraklasie. Nie chcemy wymuszać na nikim naszego awansu, lecz domagamy się respektowania prawa, które w tym przypadku stoi po naszej stronie.
Umiesz liczyć, licz na siebie
Obiektywni obserwatorzy rywalizacji sportowej na szczeblu I ligi podkreślają, że Podbeskidzie jest samo sobie winne, bo awans powinno wywalczyć na murawie. Oponenci wejścia „Górali” do ekstraklasy boczną furtką przypominają kolejne mecze, w których piłkarze Marcina Brosza winni byli zdobyć punkty. Było tych potyczek kilka. Choćby dramatyczne pojedynki z Górnikiem Łęczna czy Zniczem Pruszków. Bielszczanie wówczas zawiedli, choć byli o włos od zwycięstwa.
Niedawne sparingi na boisku w Dankowicach potwierdziły, że „Górale” zasługują na występy w elicie. Choć były to tylko mecze kontrolne, to jednak zwycięstwa nad Ruchem Chorzów i Cracovią Kraków mogą robić wrażenie: - Obecnie prezentujemy taki poziom sportowy, który w ekstraklasie z pewnością dawałby nam zwycięstwa co najmniej nad połową drużyn - zapewnia dyrektor Szypuła.
Paweł Hetnał
Entliczek, pętliczek, co zrobi Piechniczek?
Od początku przygotowań do sezonu 2009/2010 trener Marcin Brosz zaznaczał, że chce, aby jego drużyna walczyła w barażu o ekstraklasę. W świetle prawa miał ku temu konstruktywne przesłanki. Sąd Najwyższy uznał przecież, że Widzew Łódź nielegalnie uczestniczył w rozgrywkach pierwszoligowych sezonu 2008/2009. W związku z tym wyniki meczów wszystkich drużyn z udziałem łodzian winny być zweryfikowane jako walkower na korzyść ich przeciwników.
Tym samym bielszczanie zajęliby trzecią lokatę, która gwarantuje udział w barażu. Komisja ds. Nagłych PZPN uznała jednak, że mecz o wejście do ekstraklasy nie odbędzie się. Ta sama komisja zadecydowała również, że ŁKS Łódź najpewniej pozostanie w elicie, choć nieco ponad miesiąc wcześniej PZPN zadecydował o nie przyznaniu licencji temu zasłużonemu klubowi. Brak konsekwencji prezesa Grzegorza Laty i jego kompanów jest wprost porażający. Prezes TS Podbeskidzie Jerzy Wolas nie szczędzi sternikowi polskiego futbolu cierpkich słów. Twierdzi, że jest on mało samodzielny w podejmowaniu decyzji.
Działacze PZPN wysyłali już niejednokrotnie sygnały, że ich ostateczna decyzja będzie niekorzystna dla „Górali”. Kilka tygodni temu członek Komisji ds. Nagłych Antoni Piechniczek w dosyć dosadny sposób stwierdził: - Nie będziemy kogoś do góry wciągać. Podbeskidzie może już jechać na wakacje.
To właśnie do mieszkającego w naszym regionie Piechniczka bielscy działacze żywią największą urazę. Jako „swój człowiek” powinien bronić racji „Górali”. Tymczasem były trener reprezentacji Polski jako jeden z pierwszych wysyłał zawodników Brosza na urlopy. Zanosi się na to, że Antoni Piechniczek nie będzie już mile widziany na stadionie przy Rychlińskiego. Tym bardziej, że jeszcze niedawno zarzekał się, że decyzja o obsadzie drużyn ekstraklasy nie będzie odbywała się przy „zielonym stoliku”.
- Czy przyznanie ŁKS licencji, bo decyzja Komisji ds. Nagłych to oznacza, nie jest zagrywką przy „zielonym stoliku”? - pyta retorycznie prezes Wolas.
Kto krzyczy najgłośniej, tego słuchają
Łódzkie drużyny robiły sporo szumu, aby nie poddać się surowym karom, jakie nakładał na nie PZPN. Ich „krzykliwość” i niemałe wpływy przyniosły pożądany efekt. Widzew w minionym sezonie nie został zdegradowany do II ligi, zaś ŁKS z dużą dozą prawdopodobieństwa wystąpi w nadchodzącej edycji rozgrywek ekstraklasy.
Bielszczanie, kiedy pokutowali za swoje winy w aferze korupcyjnej, przyjęli zupełnie inną taktykę. Z godnością przyjęto w klubie sześć ujemnych punktów, zorganizowano turniej fair-play dla młodzieży i wpłacono niemałą kwotę w ramach nałożonej kary. Te odjęte „oczka” okazały się później bardzo ważne, bowiem odebrały podopiecznym Marcina Brosza awans do elity. Gdyby wtedy działacze „Górali” wszczęli larum, to być może dzisiaj w Bielsku-Białej byłaby ekstraklasa: - Kto krzyczy najgłośniej, tego słuchają - podkreśla Jerzy Wolas.
Zarząd Podbeskidzia z niecierpliwością oczekuje uzasadnienia decyzji PZPN: - W zależności od uzasadnienia mamy przygotowanych kilka scenariuszy - mówi dyrektor klubu Władysław Szypuła. - Jesteśmy przygotowani na grę w ekstraklasie. Nie chcemy wymuszać na nikim naszego awansu, lecz domagamy się respektowania prawa, które w tym przypadku stoi po naszej stronie.
Umiesz liczyć, licz na siebie
Obiektywni obserwatorzy rywalizacji sportowej na szczeblu I ligi podkreślają, że Podbeskidzie jest samo sobie winne, bo awans powinno wywalczyć na murawie. Oponenci wejścia „Górali” do ekstraklasy boczną furtką przypominają kolejne mecze, w których piłkarze Marcina Brosza winni byli zdobyć punkty. Było tych potyczek kilka. Choćby dramatyczne pojedynki z Górnikiem Łęczna czy Zniczem Pruszków. Bielszczanie wówczas zawiedli, choć byli o włos od zwycięstwa.
Niedawne sparingi na boisku w Dankowicach potwierdziły, że „Górale” zasługują na występy w elicie. Choć były to tylko mecze kontrolne, to jednak zwycięstwa nad Ruchem Chorzów i Cracovią Kraków mogą robić wrażenie: - Obecnie prezentujemy taki poziom sportowy, który w ekstraklasie z pewnością dawałby nam zwycięstwa co najmniej nad połową drużyn - zapewnia dyrektor Szypuła.
Paweł Hetnał
Artykuł wyświetlono 2553 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 15
lol
Gdyby Cracovia się utrzymała na boisku nie było by sprawy... Gdyby dodatkowo jeszcze dostała licencje zgodnie z przepisami...
ck
Gdyby Podbeskidzie wygrało na boisku, nie byłoby sprawy ;(
fan
Barazy nie bedzie musimy znowu grac w tej samej lidze i o awansie zapomniec same mocne ekipy w naszej lidze i baraze zostaly zlikwidowane
gorol
zorganizujmy wyjazd do warszawy do siedziby pzpn imorze to pomorze wzrozumieniu prawa leśnym dziatką
gość
Temat jest zakończony.Niepotrzebnie autor odgrzewa stare wiadomości , napuszcza jednych na drugich .Trochę umiaru!
RemikS
cały ten PZPN to jeden wielki przekręt i takie przekręty nadal będą dopóki będą zasiadać Ci sami ludzie... oni tylko zmieniają się miejscami :-/... www.żenada.pl
ja
płaczki płaczki a może was też powinni zdegradować a nie tylko -6 pkt Widzew miał taka samą skalę korupcji ale to większy klub i trzeba robić duzo szumu wygrywamy mecze sparingowe i powinniśmy grać w eksstraklasie Panie Hetnał idż Pan pisać do faktu lub tego typu gazety a nie na tym portalu dziennikarzu do niczego oj chłopie chłopie
CERAMED
piechniczek nie pokazuj sie w Bielsku..jestes zwyklym nieudacznikiem!!w dodatku zerujesz teraz za kase kibicowWSTYD
cetnaro
Wypowiedzi dzialaczy klubu napewno powaznie zaszkodza pilkarzom w trakcie rozgrywek 1 ligi
gary
Tylko,że tsp nie zajęło 3 miejsca.Jak prezes opluwa w mediach władze Pzpn,nawet jeżeli ma rację,to daleko taki klub nie zajdzie..
jaro
odkąd pamiętam , 3 drużyna zawsze grała baraże więc nie rozumiem dlaczego w tym sezonie miałby być wyjątek?? może szanowny Pan P.mógłby odpowiedzieć na to pytanie ???? te same zasady dla wszystkich !!!!
zniesmaczony
skoro drużyna przesuwa się na trzecie miejcse,to powinna grac baraż - tak stanowią przepisy,które PZPN sam ustalił...
ziomalbb
A więc trzeba zrobić ściepe narodową ,kupić bombę atomową i polecieć z nią nad pzpn i wtedy SRU.
Zibi
generalnie jeden wielki bajzel i kręcenie "leśnych dziadków"

Klauzula informacyjna ›