We wczorajszym karambolu na trasie S 1 w pobliżu Skoczowa brały udział 73 samochody. W katastrofie zginął 34-letni obywatel Czech. Droga ekspresowa jest już całkowicie przejezdna.

Przyczyną wczorajszego karambolu na trasie S 1 była gęsta mgła i śliska nawierzchnia jezdni. W tych trudnych warunkach zaczęły na siebie najeżdżać kolejne pojazdy poruszające się po obu pasach drogi, wywołując efekt tzw. domina. W sumie w karambolu uczestniczyły 73 samochody. Rannych zostało siedem osób, w tym dziecko. Aby wydobyć jedną z poszkodowanych osób, strażacy musieli użyć specjalistycznych narzędzi hydraulicznych.

O kulisach akcji ratowniczej opowiedziała nam Patrycja Pokrzywa z KM PSP w Bielsku-Białej. - Przybyli na miejsce zdarzenia strażacy zobaczyli samochód osobowy skoda octavia, który uderzył w tył tira. Zespół pogotowia ratunkowego prowadził reanimację kierowcy. Niestety, kierujący skodą 34-letni obywatel Czech zmarł na skutek odniesionych obrażeń.

Działania strażaków polegały także na wycięciu barier energochłonnych, aby z miejsca zdarzenia można było odjechać samochodami, które mogły się poruszać. Tym samym sposobem rozładowywano olbrzymi korek - samochody zjeżdżały na przeciwległy pas ruchu przez wyciętą w barierkach lukę.

Na miejsce katastrofy przyjechały dwa autobusy z kocami i ciepłymi napojami dla osób uczestniczących w karambolu. Ruch na drodze między Skoczowem i Cieszynem został odblokowany dopiero ok. godz.22. W akcji ratowniczej brało udział 12 zastępów PSP, trzy z OSP, sześć zespołów pogotowia ratunkowego oraz 20 radiowozów policji. Działania zakończono tuż przed godz. 23.

mad