Therma nie boi się mrozu
Po dość tęgich mrozach przyszła nagła odwilż, a teraz synoptycy znów straszą nas śniegiem i raptownym ochłodzeniem. Czy takie wahania temperatur mogą zagrozić sieciom ciepłowniczym? Niestety, tak.
Synoptycy zapowiadają kolejne mrozy. Tymczasem w EC1 trwa modernizacja, a kotłownia w Wapienicy jest przygotowywana do wyłączenia. Czy w tej sytuacji bielszczanie będą zmuszeni chodzić w domach w czapkach?
- W tym roku sezon ciepłowniczy rozpoczął się 6 września i cały miesiąc - do 11 października zasilaliśmy miasto z EC2 w Czechowicach-Dziedzicach - mówi Mirosław Rosik, zastępcą dyrektora PK Therma. - Później przepustowość sieci okazała się niewystarczająca i poprosiliśmy Południowy Koncern Energetyczny o włączenie EC1. Bielska elektrociepłownia jest wprawdzie w trakcie modernizacji, lecz wciąż działa jej stara część. Natomiast kotłownia w Wapienicy będzie pracować tylko do 2013 roku.
Do tego czasu wszyscy odbiorcy zostaną podłączeni do innej sieci. Prace w tym kierunku zostały już rozpoczęte. Wymieniane są rury ciepłownicze w rejonie od ronda Niemena do torów kolejowych (linia Cieszyn - Bielsko-Biała) i dalej ok. 1 km na zachód. Docelowo do wymiany jest ok. 6 km sieci. Całość prac rozłożono na trzy lata.
Czy silny mróz może spowodować awarię sieci ciepłowniczej i pozbawić mieszkańców ciepła? - Nikt, kto zarządza kilometrami rur ciepłowniczych ułożonych pod ziemią (Therma ma ponad 170 km rur w ziemi) nie może powiedzieć, że nie boi się awarii - nie ukrywa Rosik. - Pomimo tego, że od lat modernizujemy nasze sieci, na pewno znajdą się jeszcze odcinki słabsze, bardziej narażone na awarie.
Zastępca dyrektora Thermy zapewnia jednak, że bielskie przedsiębiorstwo ma znacznie mniej awarii niż inne zakłady ciepłownicze. Awarie w Bielsku-Białej są przy tym mniej uciążliwe dla odbiorców, którzy często nawet o nich nie wiedzą. A to wszystko dzięki tzw. pierścieniowemu systemowi sieci cieplnych i trzem źródłom ciepła (EC1, EC2 oraz ciepłownia w Wapienicy), które umożliwiają przyłączenia zasilania w ciepło z dwóch różnych stron do miejsca awarii. To minimalizuje liczbę odłączonych odbiorców.
Jak podkreśla Rosik, niska temperatura nie jest najgroźniejsza dla sieci ciepłowniczych. O wiele bardziej niebezpieczne są wahania temperatur - w nocy mróz, a w dzień odwilż. - Musimy "dopasowywać" temperaturę wody w rurach do temperatury zewnętrznej. Przy - 20 st. C na zewnątrz temperatura wody w rurze wynosi 130 st. C, przy 0 st. C - około 85 st., a przy ociepleniu - nawet do 70 st. C. Tworzą się dość duże naprężenia i dlatego mogą ulec awarii najsłabsze miejsca sieci.
Nasz rozmówca zapewnia jednak, że temperatura wody w rurach i ich ogólny stan są na bieżąco sprawdzane. Ponad 70 proc. węzłów cieplnych jest zdalnie monitorowanych. Pozostałe są kontrolowane co kilka dni przez pracowników. Rosik dodaje, że przez całą dobę czynny jest bezpłatny numer telefonu alarmowego: 993. Dyżuruje przy nim pracownik, który ma do dyspozycji ekipy remontowe. W razie sygnału o jakiejkolwiek nieprawidłowości - usuwają awarię.
Synoptycy zapowiadają kolejne mrozy. Tymczasem w EC1 trwa modernizacja, a kotłownia w Wapienicy jest przygotowywana do wyłączenia. Czy w tej sytuacji bielszczanie będą zmuszeni chodzić w domach w czapkach?
- W tym roku sezon ciepłowniczy rozpoczął się 6 września i cały miesiąc - do 11 października zasilaliśmy miasto z EC2 w Czechowicach-Dziedzicach - mówi Mirosław Rosik, zastępcą dyrektora PK Therma. - Później przepustowość sieci okazała się niewystarczająca i poprosiliśmy Południowy Koncern Energetyczny o włączenie EC1. Bielska elektrociepłownia jest wprawdzie w trakcie modernizacji, lecz wciąż działa jej stara część. Natomiast kotłownia w Wapienicy będzie pracować tylko do 2013 roku.
Do tego czasu wszyscy odbiorcy zostaną podłączeni do innej sieci. Prace w tym kierunku zostały już rozpoczęte. Wymieniane są rury ciepłownicze w rejonie od ronda Niemena do torów kolejowych (linia Cieszyn - Bielsko-Biała) i dalej ok. 1 km na zachód. Docelowo do wymiany jest ok. 6 km sieci. Całość prac rozłożono na trzy lata.
Czy silny mróz może spowodować awarię sieci ciepłowniczej i pozbawić mieszkańców ciepła? - Nikt, kto zarządza kilometrami rur ciepłowniczych ułożonych pod ziemią (Therma ma ponad 170 km rur w ziemi) nie może powiedzieć, że nie boi się awarii - nie ukrywa Rosik. - Pomimo tego, że od lat modernizujemy nasze sieci, na pewno znajdą się jeszcze odcinki słabsze, bardziej narażone na awarie.
Zastępca dyrektora Thermy zapewnia jednak, że bielskie przedsiębiorstwo ma znacznie mniej awarii niż inne zakłady ciepłownicze. Awarie w Bielsku-Białej są przy tym mniej uciążliwe dla odbiorców, którzy często nawet o nich nie wiedzą. A to wszystko dzięki tzw. pierścieniowemu systemowi sieci cieplnych i trzem źródłom ciepła (EC1, EC2 oraz ciepłownia w Wapienicy), które umożliwiają przyłączenia zasilania w ciepło z dwóch różnych stron do miejsca awarii. To minimalizuje liczbę odłączonych odbiorców.
Jak podkreśla Rosik, niska temperatura nie jest najgroźniejsza dla sieci ciepłowniczych. O wiele bardziej niebezpieczne są wahania temperatur - w nocy mróz, a w dzień odwilż. - Musimy "dopasowywać" temperaturę wody w rurach do temperatury zewnętrznej. Przy - 20 st. C na zewnątrz temperatura wody w rurze wynosi 130 st. C, przy 0 st. C - około 85 st., a przy ociepleniu - nawet do 70 st. C. Tworzą się dość duże naprężenia i dlatego mogą ulec awarii najsłabsze miejsca sieci.
Nasz rozmówca zapewnia jednak, że temperatura wody w rurach i ich ogólny stan są na bieżąco sprawdzane. Ponad 70 proc. węzłów cieplnych jest zdalnie monitorowanych. Pozostałe są kontrolowane co kilka dni przez pracowników. Rosik dodaje, że przez całą dobę czynny jest bezpłatny numer telefonu alarmowego: 993. Dyżuruje przy nim pracownik, który ma do dyspozycji ekipy remontowe. W razie sygnału o jakiejkolwiek nieprawidłowości - usuwają awarię.
mad
Artykuł wyświetlono 1624 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›