Siatkarki BKS Aluprof rozpoczęły nowy sezon od porażki w rozgrywkach Ligi Mistrzyń. Podopieczne Grzegorza Wagnera mogły nawet wczoraj wygrać w Pesaro z mistrzyniami Włoch, ale po tie-breaku musiały uznać wyższość czołowej drużyny Europy.
 
Bialanki pojechały do Włoch bez swojej liderki, Anny Werblińskiej. Podopieczne Grzegorza Wagnera nie były faworytkami tego starcia, ale niespodziewanie wygrały pierwszą partię. Początek premierowej odsłony należał jednak do gospodyń. Na pierwszą przerwę techniczną zawodniczki z Pesaro schodziły z zaliczką trzech punktów. Następnie BKS zanotował świetną serię sześciu punktów z kolei, co przyniosło mu prowadzenie 12:9.
 
Polki utrzymywały bezpieczny dystans, ale tylko do stanu 19:15. Wtedy Włoszki zaliczyły znakomity okres gry i wyrównały. Kolejny zwrot w tym widowisku nastąpił za sprawą kilku udanych zagrań bialanek, które ponownie wyszły na trzypunktowe prowadzenie (24:21). W końcówce gospodynie zbliżyły się do rywalek, ale mistrzynie Polski zachowały więcej zimnej krwi, by ostatecznie zwyciężyć do 23. punktów.
 
W drugiej partii nie było już tak różowo. Dziewczyny Wagnera rozpoczęły od prowadzenia (4:3), ale później przydarzyło się im kilka przestojów w grze, co skrzętnie wykorzystały renomowane przeciwniczki. Rozpędzone Scavolini wypracowało sobie aż dziewięciopunktową przewagę (22:13) i wydawało się, że siatkarki z Bielska-Białej mogą tego seta spisać na straty. Nasze zawodniczki niespodziewanie jednak zerwały się do huraganowych ataków i napsuły w tej partii miejscowym jeszcze sporo krwi, doprowadzając do stanu 23:21. Decydujące akcje skutecznie kończyły Włoszki, które ostatecznie przechyliły szalę zwycięstwa na swoją korzyść (25:22).
 
Trzecia część spotkania miała inny przebieg niż dwie poprzednie. Gra toczyła się punkt za punkt, ale tylko do stanu 12:12. Wtedy tempo podkręciły mistrzynie Włoch, które na drugą przerwę techniczną zeszły z czterema punktami przewagi. Jak się okazało później, był to kluczowy moment tego seta. Gospodynie pozwoliły tylko na krótką chwilę zbliżyć się bialankom (20:18), by w końcówce znów „odjechać” i ostatecznie wygrać trzecią partię 25:20.
 
W czwartej odsłonie siatkarki BKS pilnowały, by zespół z półwyspu Apenińskiego nie odskoczył na większy dystans punktowy. Wprawdzie drużyna z Pesaro na obie przerwy techniczne schodziła z prowadzeniem, lecz tylko jednopunktowym. Po drugiej obowiązkowej pauzie w grze, Polki ruszyły do decydującego ataku i wypracowały sobie trzy „oczka” zaliczki (21:18). Siatkarki znad Białej nie oddały już tej przewagi, dzięki czemu wyrównały stan meczu na 2:2.
 
O losach tej potyczki zadecydował więc tie-break. Jako pierwsze punkt zdobyły przyjezdne. Były to miłe złego początki. Włoszki szybko złapały odpowiednie tempo gry i objęły prowadzenie 6:3. Ale podopieczne trenera Wagnera wzięły się garść i przy zmianie stron boiska niespodziewanie prowadziły 8:6. Druga część piątego seta należała do faworyzowanych zawodniczek Scavolini, które ostatecznie wygrały tę partię 15:12, a cały mecz 3:2.
 
Kolejny mecz Ligi Mistrzyń BKS rozegra przed własną publicznością z Dinamo Bukareszt. Rumunki przegrały wczoraj z Rabitą Baku 0:3.
 
Scavolini Pesaro - BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:2 (23:25, 25:22, 25:20, 19:25, 15:12)
 
Scavolini: Ferretti, Usic, Manzano, Flier, Guiggi, Saccomani, De Gennaro (libero).
 
BKS Aluprof: Skorupa, Frąckowiak, Okuniewska, Bamber, Ciaszkiewicz, Studzienna, Sawicka (libero) oraz Wojtowicz, Kaczmar, Waligóra.
 
pH