Marzenia się spełniają (czasem)
Rozmowa z Katarzyną Zarębą, uczestniczką koncertu Debiuty na 46. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu
Jaki był początek Twojej przygody z muzyką? Kto zauważył Twój niebanalny talent?
- Pierwszy raz wystąpiłam publicznie w szkole podstawowej, gdy miałam dziewięć lat. Rodzice spostrzegli, że śpiewam czysto i - jak na takie małe dziecko – nie krępuje się prezentowania swoich umiejętności w szerszym gronie. W tamtych czasach bardziej interesowało mnie jednak dziennikarstwo. Prowadziłam nawet gazetkę szkolną. Pod koniec „podstawówki” zdałam sobie sprawę, że chcę iść do szkoły muzycznej, lecz wtedy było już za późno na złożenie papierów. Wybrałam więc liceum artystyczne w Bielsku-Białej i zaczęłam kształcić się wokalnie. Pobierałam nauki u Krystyny Fuczik, która jest dyrektorem artystycznym teatru „Banialuka”. Później ukończyłam studia na edukacji artystycznej w UŚ w Cieszynie oraz na wydziale jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach.
Wyobrażasz sobie życie bez muzyki? Kim mogłabyś zostać, jeśli nie wokalistką?
- Nie spełniłam się jako dziennikarz, bo okazało się, że mam „ciężkie pióro”. Poza życiem z muzyki, uczę również w szkole. Mam nadzieję, że dobrze sprawuję się jako pedagog. Prowadzę Instytut Muzyki Rozrywkowej w Bielsku-Białej. Placówka ta kształci muzyków oraz wokalistów. Oprócz teorii, nasi słuchacze doskonalą czysto praktyczne umiejętności. Chcemy, aby byli wszechstronni. Żeby potrafił zagrać zarówno jakiś jazzowy standard, jak zwykłą polkę.
Muzyka musi mieć duszę
Kto jest dla Ciebie muzycznym autorytetem, mentorem bądź natchnieniem?
- Trudno powiedzieć, bo na pewno nie inspiruje mnie tylko jedna osoba. Cenię Pata Metheny’ego, Grażynę Auguścik, Lorę Szafran czy Stacey Kent. Lubię muzykę, która ma w sobie duszę i przestrzeń.
Dlaczego śpiewasz jazz? Co w nim drzemie takiego, że pociąga Cię bardziej niż inne gatunki?
- Nie jestem wokalistką jazzową. Jestem po prostu Kasią Zarębą. Moją muzykę zasilają dźwięki, których słucham na co dzień. To co robię, to nie jest jazz, lecz muzyka ludowa. Chcę ją ukazać w różnym świetle. Jest więc w niej pop, jazz, a nawet momentami muzyka klubowa. Lubię improwizacje. W muzyce musi się cały czas coś dziać, musi być ruch.
Nie tylko Zaręba improwizuje z muzyką ludową. Na naszym lokalnym podwórku zajmuje się tym z powodzeniem zespół Psio Crew. Chcesz ich naśladować?
- Mam wrażenie, że moje pomysły zrodziły się w tym samym czasie, kiedy grupa Psio Crew zaczęła wypływać na „szersze wody”. Poszłam kiedyś z ciekawości na ich koncert do Piwnicy Zamkowej i byłam zaskoczona, że ktoś robi coś podobnego. Ja jednak chcę odejść od muzyki klubowej czy elektronicznej na rzecz „żywej”, m.in. na kontrabas i fortepian.
Co oprócz tytanicznej pracy trzeba zrobić, aby wystąpić na opolskim festiwalu?
- Nie sądzę, aby talent miał decydujące znaczenie. Jest bardzo wielu wokalistów, którzy śpiewają czysto. Nie jestem kimś wyjątkowym. Po prostu marzyłam, aby wystąpić w Opolu. Jeżeli w coś mocno się wierzy, to marzenia się spełniają.
Zanim wystąpiłaś na festiwalu, zaliczyłaś wiele koncertów. Czy te doświadczenia estradowe pomogły Ci w walce z opolską tremą?
- Nigdy dotąd nie śpiewałam na takiej scenie i to „na żywo”. To było ogromne przeżycie. Nie spałam spokojnie już na dwa tygodnie przed występem. Wiedziałam, że będą mnie oglądać znajomi i rodzina. Kulminacji zdenerwowania spodziewałam się w dniu Debiutów, ale dzięki profesjonalizmowi organizatorów festiwalu stres gdzieś niepostrzeżenie umknął. Jedyne, co mnie usztywniło tego wieczora, to cztery stopnie Celsjusza. Trema, jeżeli była, to miała postać mobilizującą.
Żal do Krystyny Prońko
Twoja wrażliwość muzyczna nie sprzyja robieniu „kariery medialnej”. Czy potrafiłabyś się odnaleźć w pop-produkcjach?
- Moje warunki głosowe i wrażliwość muzyczna nie nadają się do każdego rodzaju muzyki. Brałam jednak już udział w projekcie o charakterze klubowym i wydaje mi się, że wyszło całkiem przyzwoicie. Zależy mi na tym, aby pokazać wszystkie swoje walory wokalne.
Opolski festiwal był dla Ciebie prawdopodobnie najprzyjemniejszą chwilą w dotychczasowej przygodzie z muzyką. Czy miałaś kiedyś chwile zwątpienia, że wybrałaś niewłaściwą ścieżkę życiową?
- Był moment, gdy bardzo zniechęcono mnie do śpiewu. Wybierając miejsce studiów, wymyśliłam sobie Uniwersytet Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie. Przed egzaminem wybrałam się na konsultacje do pani Krystyny Prońko. Na koniec spotkania powiedziała mi, że mam syczące „s”. To prawda, lecz sformułowała ów zarzut w taki sposób, jakby ta wada miała ostatecznie przekreślić moje nadzieje wokalne. Myślę, że ostre słowa skierowane do młodej osoby całym sercem kochającej muzykę były zbyt brutalne.
Obecnie pracujesz nad projektem o charakterze jazz-folkowym. Opowiedz coś naszym czytelnikom o tym pomyśle.
- Są już projekty robocze dla muzyków i jest repertuar. W toku są rozmowy na temat ewentualnego wydania krążka. Będą to naturalne brzmienia z dużą ilością świeżości i szeroką przestrzenią. Nie będzie tam żadnych „sampli” czy „lupów”, czyli akcentów elektronicznych. Wszystko będzie naturalne i przyswajalne dla przeciętnego słuchacza. Po prostu muzyka ludowa.
Zespół, z którym współpracujesz nazywa się Quartesencja. Co to jest za skład?
- Jest to zespół jazzowy, w którego skład wchodzą świetni bielscy muzycy: pianista Łukasz Piechota, basista Artur Kudłacik i perkusista Łukasz Walczak. Postanowiliśmy, że będziemy śpiewać standardy jazzowe w naszych nowych, autorskich aranżacjach.
Gdzie i kiedy bielszczanie będą mogli zobaczyć i posłuchać swojej reprezentantki na tegoroczny festiwal w Opolu?
- Niestety, w najbliższym czasie będziemy występowali wyłącznie na imprezach zamkniętych. Autorskich koncertów na razie nie mam. Nie tracę jednak nadziei, że po zakończeniu prac nad nowym materiałem będzie okazja do koncertowania.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Paweł Hetnał
Artykuł wyświetlono 2006 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 9
kasiazareba2
pisala z twego komputera najdrozsza siostrzyczka;)-tak zebys sie nie zdziwiła!!!jestes the best!!!!!!!!!!!!
ma poukładane w glowie laska, a do tego zdolna i urodziwa. czekam na plytke
Jarek
Wokalistka z klasą. Zycze Ci Kasiu sukcesow,zeby nie zjadla cie pusta komercja i abys podazala swoja droga!FAN!!!
Bogusia
Zespół gra super! Solistka czasami przypomina mi Annę Marię Jopek. Piszcie często o tym, co u Nich słychać.
Zachwycony
Quartesencja występowała na przyjęciu organizowanym przez mnie. Zarówno goście jak i ja byliśmy pod wielkim wrażeniem.
bielszcanin1
oby tylko Kasia Zaręba nie zrobiła tego co uczynili min.Stuhr,Stalinska, Smolen,ktorzy to jakość zapomnieli,ze pochodzą z Bielska-Białej poza wyjatkiem jakim jest Maria Koterbska ,która gdzie tylko podkreślała i podkresla że jest bielszczanką i CHwała jej za to
Karolina z Kóz
A co to jest festiwal w Opolu? Występy dla frajerów którzy kupują bilety na ten tandetny koncert.
Wodarek
Ładnie śpiewająca ładna kobieta. Cóż więcej trzeba ? A to syczące "s" mnie przynajmniej nie przeszkadza. Nie wiem, czy ktoś Ją zauważył w Opolu, ponieważ jest delikatną i drobną osobą. Głos ma jednak niezły. Życzę sukcesów. Kiedy koncert dla szerszej publiczności ?

Klauzula informacyjna ›