O budowie hali do jazdy na nartach oraz manipulacji medialnej zastosowanej w bielskiej kampanii wyborczej mówił dzisiaj na konferencji wyborczej kandydat na urząd prezydenta Bielska-Białej, Stanisław Pięta.

Stanisław Pięta opowiedział dziennikarzom o pomyśle wybudowania w Bielsku-Białej całorocznej hali do jazdy na nartach. Poseł zaprosił na spotkanie byłego trenera kadry saneczkarskiej Jana Tomerę, który podobnie jak kandydat PiS na prezydenta uważa, że budowa takiego obiektu w naszym mieście jest uzasadniona. Zdaniem Tomery, ze względów klimatycznych jest to jedyna inwestycja narciarska, która może przynosić zyski.

Były trener zaznaczał, że podobne obiekty istnieją w Hambugu, Monachium oraz Moskwie i świetnie zdają egzamin. Pięta wyjaśniał, że ze względu na ukształtowanie terenu, tradycje narciarskie oraz dobrą komunikację choćby z Cieszynem czy Katowicami, do Bielska-Białej nawet w środku lata mogłyby zjeżdżać tłumy amatorów białego szaleństwa. 

Poseł Pięta zapowiedział, że jeśli wygra wybory prezydenckie, to odchudzi administrację samorządową, a zwalnianie urzędników rozpocznie od osób zajmujących się PR-em. - Kieruję się potrzebą zaoszczędzenia naszych wspólnych pieniędzy. Dodał, że chciałby zatrudnić tylko jednego urzędnika - prawnika, który udziełałby bielszczanom bezpłatnych porad.

Kandydat PiS na prezydenta Bielska-Białej odniósł sie też do naszego poniedziałkowego artykułu "Wyborcza manipulacja czy niewiedza" - Jesteśmy otwarci na merytoryczną krytykę. Możemy się pomylić, ale oczekujemy rzetelności - argumentował na konferencji Pięta. Podkreślał, że w spocie mówił prawdę o mieszkaniach, które miały zostać wybudowane przez dewelopera. Na potwierdzenie swoich słów zaprosił na konferencję byłego prezesa TBS w Bielsku-Białej, Ryszarda Śliwińskiego.

 - Miasto podpisało taką umowę i wtedy myślałem, że to dobry pomysł. Teraz mogę powiedzieć, że umowa między Inwest Domem i miastem została źle sporządzona - podkreślił Śliwiński. - Szesnaście milionów utraconych korzyści, kolejne 4 mln jako wartość gruntu... Inwestor dostał jeszcze ponad 100 tys. zł bonifikaty. Ponadto deweloper zaciągnął kredyty pod hipotekę, a ostatecznie oddał teren firmie z Warszawy. Ryszard Śliwiński dodał, że odbyła się już jedna rozprawa w sądzie i z tego co mu wiadomo, z decyzją niekorzystną dla miasta.

Informacji byłego prezesa TBS nie potwierdza Tomasz Ficoń, rzecznik UM w Bielsku-Białej. Przyznaje, że sprawa jest dość zawiła i że jeden wyrok rzeczywiście już zapadł. Zgodnie z nim, umowa między miastem i Inwest Domem została sądownie rozwiązana. Mimo to, miasto nadal nie odzyskało gruntu, gdyż w księgach wieczystych jest zapis, według którego właścicielem terenu jest warszawska spółka (Inwest Dom wniósł grunt jako swój udział w spółce). Przedmiotem procesu jest obecnie odzyskanie tego gruntu przez miasto.

mad