Rozmowa z Dawidem Stecem, alpinistą i ratownikiem Grupy Beskidzkiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego

Które szlaki w okolicach Bielska-Białej są najciekawsze?

 - Interesujący jest szlak prowadzący ze Szczyrku przez Klimczok na Błatnią i kończący się nad zaporą w Wapienicy. Natomiast za najtrudniejszy można uznać żółty szlak zwany Akademicką Perćą prowadzący na Babią Górę. Zaczyna się on na wysokości 1180m n.p.m. Na początku wędrówki trzeba pokonać drewniane schody (ok. 210 m), które prowadzą do Szumiącego Potoku. Legenda głosi, że ten kto się napije z niego wody, będzie tam wracał do końca życia. Drewniane schody nie są zabezpieczone na tym szlaku, a największą trudnością jest kilka klamer i rozwieszone łańcuchy poręczowe.

Jakie niebezpieczeństwa grożą górskim turystom w okresie letnim?

- Największym zagrożeniem dla turystów jest z pewnością szybka zmiana pogody w górach. Przez ostatnie anomalie pogodowe coraz częściej może zaskoczyć nas burza. W takim przypadku nie wolno chować się pod drzewami, tylko ewentualnie poszukać otwartej przestrzeni - polany, łąki, jakiegoś szałasu. Jeśli jest to niemożliwe, to musimy pokonać strach i po prostu iść dalej obranym szlakiem. Niestety, na burzę nie ma jakiegoś pewnego sposobu. Po deszczach szlaki są śliskie i błotniste. Trzeba więc być bardzo ostrożnym, aby się nie poślizgnąć. Dużym zagrożeniem są także mgły, które ograniczają widoczność na szlaku.

 Czy w obecnych czasach bez GPS można się w ogóle wybierać w góry?
 
 - Od niedawna pojawił się dodatkowy problem, bo wycinane są również drzewa z oznaczeniami szlaków. Dlatego każdy turysta wybierający się w góry oprócz sprzętu powinien mieć jakąś orientację w terenie. Piesi turyści powinni zwrócić uwagę na downhillowców, osoby poruszające się na quadach oraz motocyklach crossowych. Brawura i adrenalina często odbierają rozum kierowcom, którzy nie zwracają kompletnie uwagi na wędrujących turystów. W górach ważny jest rozsądek, ostrożność oraz spokój.
 
Słyszałam, że problemem są żmije.
 
 - Wylegują się na polanach i ścieżkach. Ale z reguły nie atakują pierwsze, raczej robią to we własnej obronie, gdy naruszmy ich terytorium. Gdy zdarzy się jednak, że zostaniemy ukąszeni, należy zadzwonić po GOPR. Przede wszystkim jednak - nie panikować! Jeśli mamy blisko do pogotowia ratunkowego, to należy się tam zgłosić jak najszybciej.
 
Jaki ekwipunek powinien więc turysta zabrać ze sobą w góry?
 
 - Przede wszystkim telefon komórkowy z zapisanym numerem alarmowym, nakrycie głowy, jakiś posiłek, może być także czekolada dla wzmocnienia, napoje. I oczywiście, odpowiednią odzież, w okresie letnim - coś przeciwdeszczowego. Najważniejsze są dobre buty trekkingowe z podeszwą antypoślizgową, które powinny sięgać ponad kostkę. Niezbędna jest również latarka, gdyż w górach zawsze może nas zaskoczyć noc. Należy pamiętać o zabraniu mapy lub ewentualnie GPS-u. Ważne jest także dobre towarzystwo i dobry humor.
 
Czym najczęściej grzeszą nasi turyści podczas górskich wycieczek?
 
 - Są często nieprzygotowani do wędrówki, spożywają alkohol na szlakach. Nie należy także odłączać się od swojej grupy, w szczególności, gdy nie znamy szlaku. Częstym błędem turystów jest to, że nie zawiadamiają GOPR-u o swojej wyprawie. Dla zachowania ostrożności powinno się zgłosić ratownikowi, dokąd idziemy i o której godzinie mamy zamiar wrócić. W naszym regionie jest dużo jaskiń, które są chętnie odwiedzane przez turystów. Niestety, także i w tym przypadku często zachowują się oni nierozsądnie. Obowiązkowo, gdy chcemy wejść do jaskini powinniśmy zawiadomić wcześniej GOPR. Jaskinie są śliskie, ciemne, trudno się w nich zorientować. Telefony komórkowe tracą tam zasięg i będąc w środku nie mamy możliwości wezwania pomocy.
 
W jaki sposób możemy skontaktować się z GOPR-em?
 
 - Za pomocą dwóch numerów alarmowych: 985 albo 601 100 300. Turyści, aby lepiej zapamiętać ten numer, wymyślili nawet rymowankę: 601 100 i 300 – ten numer pamięta każdy turysta.
 
Ile zgłoszeń wypadków rocznie trafia do Grupy Beskidzkiej GOPR?
 
 - Od stycznia tego roku interweniowaliśmy 1322 razy. W ciągu roku liczba ta raczej nie przekracza 2000. Najwięcej pracy mamy zimą, chociaż i latem zdarzają się niebezpieczne wypadki.
 
                                                                 Rozmawiała: Agnieszka Gaweł