W Bielsku-Białej przebywał dziś wicemarszałek Sejmu, Jerzy Wenderlich. Na spotkaniu z dziennikarzami komentował obecną sytuację polityczną w kraju. Gość z Warszawy wyraził swoje poparcie dla prezydenta Jacka Krywulta.

Poproszony o skomentowanie sytuacji w PiS wicemarszałek Sejmu podkreślał, że ostatecznie nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zdaniem Wenderlicha, Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak mogą w końcu odetchnąć świeżym powietrzem, gdyż ostatnio atmosfera w PiS jest dość gęsta.

Wicemarszałek odniósł sie także do sytuacji w PO. Stwierdził, że jest trudna. PO będzie musiała zmienić swoją dotychczasową politykę i program wyborczy. PiS, pozbywając się kolejnych wartościowych polityków, zmierza ku samozagładzie i straci wkróce znaczenie na mapie politycznej Polski. Tym samym przestanie być przeciwnikiem dla PO.

Pytany o najnowsze wyczyny Janusza Palikota wicemarszałek Sejmu podkreślał, iż nie boi się przejmowania wyborców SLD przez byłego członka PO. Jerzy Wenderlich nazwał Palikota "gadaczem", który swoimi obecnymi poglądami walczy z samym sobą sprzed kilku lat.

Podczas spotkania rzecznik prasowy SLD Tomasz Kalita mówił o narodowym planie budowy przedszkoli, który chce zrealizować jego ugrupowanie. Podkreślał, że podczas gdy w krajach "starej" Unii do przedszkoli chodzi 90 proc. dzieci, to w Polsce zaledwie połowa. Tłumaczył, że taki obrót spraw uniemożliwia podjęcie młodym kobietom aktywności zawodowej po urodzeniu dziecka.

Zapytany o to, dlaczego bielski SLD nie wyłonił własnego kandydata na prezydenta Bielska-Białej wicemarszałek Sejmu podkreślił, że jeśli obecny prezydent dobrze wykonuje swoją funkcję i ma wizję rozwoju miasta podobną do SLD-owskiej, to najrozsądniejszym rozwiązaniem jest poparcie dotychczasowego prezydenta.

mad