W związku z dzisiejszym artykułem „Stadion na peryferiach?”, otrzymaliśmy pismo jednego z kandydatów na prezydenta Bielska-Białej. Grażyna Staniszewska wyraża w nim swoje oburzenie z powodu manipulacji, których rzekomo mieliśmy się dopuścić.
 
Kandydatka na prezydenta miasta ma do nas pretensje o to, że dokonaliśmy skrótów w jej wypowiedzi na temat planów modernizacji stadionu. Jej zdaniem, śródtytuł artykułu jest rezultatem naszej manipulacji. Aby wyjaśnić sprawę, publikujemy w całości treść wypowiedzi pani Grażyny Staniszewskiej dla naszego portalu. Opinii na temat śródtytułu nie komentujemy. Nigdy dotąd żaden polityk nie udzielał nam instrukcji dotyczących warsztatu dziennikarskiego. Chcielibyśmy, aby tak już zostało.
 
„Stadion z prawdziwego zdarzenia jest w Bielsku niezbędny! Nie tylko dlatego, że w naszym mieście bardzo dużo osób chce chodzić na mecze, ale także z tego powodu, że sport zawodowy rozpala wyobraźnię i najskuteczniej zachęca młodzież do wysiłku fizycznego. Proszę spojrzeć ilu mamy naśladowców Adama Małysza, czy Justyny Kowalczyk!
 
Ale niezbędna jest także infrastruktura sportowa, na każdym! Osiedlu, tak żeby bez specjalnego zachodu wszystkie dzieci mogły po lekcjach zażywać ruchu w pobliżu domu. Potrzebne są boiska, nawet mini skateparki i amatorskie trasy zjazdowe na nartach w zimie (ośle łączki), a na rowerach w lecie. Bielsko leży przecież w niecce pomiędzy 7 wzgórzami. Trzeba to wykorzystać.
 
Bardzo poważnie i bez emocji trzeba się jednak zastanowić nad tym, czy stadion w postaci litego kloca wysokości 23 metrów, długości ponad 100 i szerokości 70 m w samym w samym centrum miasta, w środku osiedla mieszkalnego – doda uroku Bielsku (co na to architekci?) i co wyniknie z tak bliskiej koegzystencji 15 tys. kibiców oraz mieszkańców Osiedla Grunwaldzkiego, którym wprost pod oknami mają parkować przywożące kibiców autobusy. Czy nie powinno tam pozostać takie jak do tej pory boisko treningowe, które zagradza przestrzeni, nie szpeci i jest jeszcze znośne dla otoczenia? Albo czy nie lepiej byłoby w tak przecież ścisłym centrum miasta zbudować salę koncertową z prawdziwego zdarzenia? Nasze miasto ma jeszcze mnóstwo innych terenów, np. między Bielskiem a Jasienicą, Bielskiem a Czechowicami z dobrym dojazdem i bez bezpośredniego sąsiedztwa osiedli mieszkalnych. Nie znam żadnych argumentów przemawiających za budowa ogromnego stadionu w zatłoczonym centrum przy zbiegu Żywieckiej i Rychlińskiego. Jeżeli są rzeczywiście istotne, perspektywiczne i ważne dla miasta, to wtedy, trudno, ale trzeba wykupić od właścicieli mieszkania, szczególnie te z bloków graniczących z ul. Rychlińskiego i zrobić tam tanie miejsca noclegowe dla kibiców czy uczestników innych imprez miejskich, stwarzając dla ich dotychczasowych właścicieli czy lokatorów szansę na zamieszkanie gdzie indziej w bardziej ludzkich warunkach.
 
Miasto powinno przede wszystkim służyć i troszczyć się o mieszkańców i nie zaskakiwać ich decyzjami uniemożliwiającymi normalną egzystencję”.
 
rok