Od tygodnia w koszarach 18. batalionu powietrznodesantowego w Bielsku-Białej przebywa 54 kandydatów na żołnierzy. Wszyscy rozpoczęli służbę przygotowawczą.

Mury jednostki w Bielsku-Białej dawno już nie widziały tak wielu nowo wcielanych osób. - Kandydaci do służby wojskowej przechodzili przez biuro przepustek z ciekawością rozglądając się wkoło - mówi ppor. Anita Skowron, rzeczniczka jednostki. Przyszli żołnierze musieli przedstawić komplet dokumentów i przejść tzw. ścieżkę zdrowia, na której byli szczegółowo badani przez lekarza i stomatologa. Następnie wszyscy dostali mundury, no i nie obyło się bez wizyty u fryzjera.

 - Jedni bardziej, inni mniej wyluzowani. Uśmiechnięci i poważni, wysocy i niscy, o różnych charakterach i różnym wyglądzie, ale z jedną cechą wspólną - chcą być żołnierzami - opisuje nowy "narybek" podporucznik Skowron. - Nowe wyzwanie, trudne zadanie i tylko trzy miesiące na jego realizację.

Na dowódcę kompani wyznaczono ppor. Macieja Nowaka, jednego z najbardziej doświadczonych dowódców, mającego za sobą sześć lat dowodzenia i dwukrotny udział w misji afgańskiej. - Mnóstwo doświadczeń, realizowanych zadań bojowych i cecha dla niego charakterystyczna - spokój i opanowanie. Idealny dowódca dla młodego rocznika - mówi rzeczniczka 18. bpd.

Na ścianie korytarza w internacie, gdzie zostali zakwaterowani kandydaci, wisi szczegółowo rozpisany plan szkolenia. Każdy wie, co i kiedy ma robić - o świcie pobudka, później zaprawa i szkolenie od podstaw, w tym zajęcia ogniowe, wychowanie fizyczne, trochę taktyki i inne szkolenia specjalistyczne.

 - Wszyscy chętnie biorą udział w zajęciach - zapewnia Skowron. - Nauka idzie płynnie i bez marudzenia, a po programowym szkoleniu nikt nie każe im sprzątać rejonów legendarną szczoteczką do zębów. Oczywiście, sprzątać trzeba, bo porządek to nieodłączna część wojskowego życia. Teraz już nikt na nikogo nie krzyczy, o „fali” wszyscy zapomnieli. Zupełnie inne czasy, zupełnie inne sposoby szkolenia. Tylko wojsko… wciąż to samo.

mad
 
Zdjęcia: Mariusz Barabasz