Nowe władze Bielska-Białej powinny zwrócić większą uwagę na drogi osiedlowe. Dziś odbyła się konwencja wyborcza komitetu b. europosłanki Grażyny Staniszewskiej, na której zaprezentowano kandydatów na radnych z tego ugrupowania.

Podczas konwencji wyborczej, która odbyła się dziś w kinie Studio zaprezentowani zostali wszyscy kandydaci na radnych Komitetu Wyborczego Wyborców Grażyny Staniszewskiej (pełna lista). Jak podkreśla była europosłanka, nie są to ludzie, których łączy przynależność partyjna, lecz działalnoścć społeczna na rzecz miasta. Na listach są członkowie lub przewodniczący rad osiedli, organizatorzy akcji charytatywnych, członkowie stowarzyszeń i fundacji, GOPR-owcy i wolontariusze PCK. Wszystkich łączyć ma jedno - taka sama wizja rozwoju miasta.
 
Ta natomiast polega na zwróceniu miasta jego mieszkańcom. Za sprawą debat z mieszkańcami czy referendów rządy jednej osoby miałyby się przeistoczyć w rządy ludu. Do tego celu miałoby służyć m.in. przesunięcie inwestycji na osiedla - osiedlowe ulice, chodniki, parki, skwery. Potrzebne są także nowe parkingi, ale oczywiście nie kosztem zieleni, terenów dla pieszych czy rowerzystów.
 
- Jeśli tego nie zrobimy, Bielsko-Biała stanie się martwą betonową pustynią, miastem tranzytowym, przez które szybko i bez zatrzymania przejeżdżać będą obwodnicami setki samochodów, pozostawiając za sobą tylko smród spalin - mówiła Staniszewska.
 
Jednym z głównych postulatów KWW Grażyny Staniszewskiej jest powołanie Metropolii Beskidzkiej. Subregion ze stolicą w Bielsku-Białej miałby łączyć we wspólnym działaniu sąsiednie gminy i powiaty. W ramach tego projektu Staniszewska proponuje uruchomienie m.in. cichego tramwaju do Szczyrku oraz kolei linowej do Cieszyna.
 
Podczas konwentu głos zabrało pięciu kandydatów na radnych zajmujących pierwsze miejsca na listach w poszczególnych okręgach. Jan Chmiel (okręg V) mówił o stworzeniu inkubatorów przedsiębiorczości społecznej, które pomagałyby w znalezieniu pracy osobom bezrobotnym. Paweł Pajor (okręg IV), wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w latach 2002-2004, chciałby pochylić się nad problemami osób niepełnosprawnych i przystosować dla nich miasto. - Jeśli stać nas na boisko za 120 mln zł, to stać chyba także, żeby dostosować urzędy i szkoły do korzystania z nich przez osoby niepełnosprawne.
 
Ewa Beńko (okręg III), była rzeczniczka bielskiej straży pożarnej, obiecywała natomiast zająć się bezpieczeństwem bielszczan: doposażyć straż oraz policję w niezbędny sprzęt oraz mieć do dyspozycji… helikopter. Roman Nehrebecki, który także ma już za sobą przygodę z Radą Miejską (2002-2006), skupił sie na kwestii bezpieczeństwa na osiedlach oraz stworzenia miejsc, w których ich mieszkańcy mogliby spędzać wolny czas.
 
W gronie 50 kandydatów (po 10 w pięciu okręgach), znalazły się 23 kobiety. Staniszewska nie ukrywa, że jest to działanie celowe. - W pewnym momencie na listach było po równo pań i panów, ale potem trzy panie zrezygnowały. Niestety, kobietom dużo trudniej podjąć decyzję o kandydowaniu.

mad