Piłkarze Podbeskidzia staną jutro przed szansą gry w ćwierćfinale Pucharu Polski. Aby awansować, bielszczanie muszą pokonać czołową ekipę ekstraklasy, GKS Bełchatów.
 
Jutrzejszy przeciwnik bielszczan zajmuje obecnie szóste miejsce w ekstraklasie. W 10. meczach bełchatowianie zgromadzili 16 punktów. Na dorobek ten złożyło się pięć zwycięstw, jeden remis oraz cztery porażki. Wszystkie miały miejsce na obcych stadionach. W tym fakcie Podbeskidzie powinno upatrywać swojej szansy na wyeliminowanie wyżej notowanego rywala.

W bieżącym sezonie GKS wygrał na wyjeździe tylko raz, ale nie byle gdzie, bo na nowym stadionie Legii przy Łazienkowskiej (2:0). Ostatnie mecze ekstraklasy przyniosły bełchatowianom dwie porażki: z Koroną Kielce 1:3 i Arką Gdynia 0:1. W poprzedniej rundzie Pucharu Polski zespół trenera Macieja Bartoszka wyeliminował Concordię Piotrków Trybunalski 1:0.
 
Zespół z Bełchatowa, to dobrze dobrana mieszanka rutyny i młodości. W bramce GKS pewne miejsce ma 28-letni Łukasz Sapela. Blok defensywny tworzą niezwykle doświadczeni zawodnicy: Marcin Drzymont, Grzegorz Fonfara, Jacek Popek, Mate Lacić i Zlatko Tanevski. Z kolei w drugiej linii pierwsze skrzypce grają głodni sukcesu młodzieńcy: Janusz Gol (w Bielsku-Białej nie zagra z powodu kontuzji), Kamil Poźniak i Maciej Małkowski. W ataku trener Bartoszek zmaga się z problemem bogactwa. Do łask niedawno powrócił reprezentant Polski, Dawid Nowak. Znakomicie rozpoczął sezon Marcin Żewłakow, który w dziesięciu meczach strzelił cztery gole.
 
Dla zespołu Podbeskidzia będzie to już trzeci występ w Pucharze Polski na tym etapie rozgrywek. W sezonie 2004/2005 „Góralom” udało się nawet awansować do ćwierćfinału krajowego pucharu, ale z dalszej rywalizacji wyeliminowała ich wtedy Pogoń Szczecin. Sezon później bielszczanie musieli w 1/8 finału uznać wyższość Wisły Płock, późniejszego tryumfatora tych rozgrywek. Rundę wcześniej bielszczanie wyeliminowali swojego jutrzejszego rywala, a więc GKS Bełchatów. Podbeskidzie odnotowało wówczas dwa zwycięstwa po 1:0.
 
Podopieczni Roberta Kasperczyka nie są z pewnością faworytem tego pojedynku, ale też nie stoją na straconej pozycji. Na korzyść bielszczan przemawia pięć ligowych zwycięstw przed własną publicznością i niefortunny remis z ŁKS Łódź, a do tego pewne zwycięstwo w 1/16 finału pucharu z Piastem Gliwice.
 
Mimo porażki w ostatniej kolejce pierwszoligowych zmagań, bielszczanie nadal są wiceliderem rozgrywek. Nie da się jednak ukryć, że w ostatnich meczach u „Górali” widać małą obniżkę formy. Zmartwieniem szkoleniowca Podbeskidzia może być uraz, jakiego doznał Piotr Koman. Środkowy pomocnik Podbeskidzia został mocno poturbowany w Łęcznej i wątpliwe, by wystąpił jutro w starciu z GKS. Być może w jego miejsce - choćby na ławce rezerwowych - pojawi się powracający do pełni sił Dariusz Kołodziej.
 
Początek jutrzejszego meczu na stadionie przy ul. Rychlińskiego - godz.18.
 
pH