Cała prawda o dopalaczach
W Zespole Szkół Samochodowych i Ogólnokształcących w Bielsku-Białej odbyło się wczoraj szkolenie dla dyrektorów bielskich szkół na temat dopalaczy. Zajęcia prowadzili m.in. przedstawiciele policji oraz Ośrodka Leczenia Uzależnień.
Szkolenie było odpowiedzią na monitoring, który przeprowadzono w każdej szkole gimnazjalnej i ponadgimnazjalnej województwa śląskiego, w tym w placówkach bielskich. Z badania wynika, że 8 proc. dyrektorów szkół nie posiada informacji na temat zagrożeń wynikających z używania przez uczniów środków psychomanipulacyjnych. Prawie 700 dyrektorów (co stanowi ponad połowę ogółu dyrektorów monitorowanych szkół) stwierdziło, że w szkołach nie przeprowadzono szkoleń rad pedagogicznych lub nauczycieli dotyczących profilaktyki uzależnień.
- Jako źródło informacji na temat zagrożeń badani wskazywali media, internet, placówki doskonalenia nauczycieli, poradnie psychologiczno-pedagogiczne oraz instytucje zajmujące się problematyką uzależnień - powiedziała naszemu portalowi rzeczniczka Kuratorium Oświaty w Katowicach, Anna Wietrzyk.
83 dyrektorów przyznało, że na terenie ich szkoły stwierdzono przypadki używania przez uczniów dopalaczy, lecz co dziesiąty dyrektor nic o nich nie wiedział. - W jednym z monitorowanych gimnazjów znaleziono opakowanie po dopalaczu, a w szkole ponadgimnazjalnej uczeń stracił przytomność w wyniku użycia dopalacza - podkreśla rzeczniczka KO.
Ponad 160 dyrektorów uczestniczących w badaniu potwierdziło, że w pobliżu szkół znajdują się sklepy, które prowadzą sprzedaż dopalaczy. Co gorsze, informacje dotyczące tych sklepów są łatwo dostępne. Np. stwierdzono umieszczanie reklam dopalaczy na ogrodzeniu jednej ze szkół. Podczas monitoringu zapytano dyrektorów, co robią, żeby zapewnić uczniom bezpieczeństwo? W odpowiedzi wskazywano wzmożone dyżury nauczycieli, zatrudnienie firmy ochroniarskiej, powołanie koordynatora ds. bezpieczeństwa, prowadzenie w szkole rejestru wejść i wyjść, zatrudnienie strażnika szkolnego, podjęcie współpracy szkoły z policją oraz monitorowanie terenu szkoły.
Podczas wczorajszego spotkania w Zespole Szkół Samochodowych i Ogólnokształcących w Bielsku-Białej obecni byli przedstawiciele policji, Ośrodka Leczenia Uzależnień oraz Regionalnego Ośrodka Metodyczno - Edukacyjnego METIS w Katowicach. - W trakcie szkolenia skupiono się na najnowszych "trendach", tzn. co się bierze, jak, gdzie się to kupuje - poinformowała nas Katarzyna Przybył, pedagog z Gimnazjum Nr 15 w Bielsku-Białej. - Mówiono też o objawach zażycia i zatrucia środkami odurzającymi.
mad
Szkolenie było odpowiedzią na monitoring, który przeprowadzono w każdej szkole gimnazjalnej i ponadgimnazjalnej województwa śląskiego, w tym w placówkach bielskich. Z badania wynika, że 8 proc. dyrektorów szkół nie posiada informacji na temat zagrożeń wynikających z używania przez uczniów środków psychomanipulacyjnych. Prawie 700 dyrektorów (co stanowi ponad połowę ogółu dyrektorów monitorowanych szkół) stwierdziło, że w szkołach nie przeprowadzono szkoleń rad pedagogicznych lub nauczycieli dotyczących profilaktyki uzależnień.
- Jako źródło informacji na temat zagrożeń badani wskazywali media, internet, placówki doskonalenia nauczycieli, poradnie psychologiczno-pedagogiczne oraz instytucje zajmujące się problematyką uzależnień - powiedziała naszemu portalowi rzeczniczka Kuratorium Oświaty w Katowicach, Anna Wietrzyk.
83 dyrektorów przyznało, że na terenie ich szkoły stwierdzono przypadki używania przez uczniów dopalaczy, lecz co dziesiąty dyrektor nic o nich nie wiedział. - W jednym z monitorowanych gimnazjów znaleziono opakowanie po dopalaczu, a w szkole ponadgimnazjalnej uczeń stracił przytomność w wyniku użycia dopalacza - podkreśla rzeczniczka KO.
Ponad 160 dyrektorów uczestniczących w badaniu potwierdziło, że w pobliżu szkół znajdują się sklepy, które prowadzą sprzedaż dopalaczy. Co gorsze, informacje dotyczące tych sklepów są łatwo dostępne. Np. stwierdzono umieszczanie reklam dopalaczy na ogrodzeniu jednej ze szkół. Podczas monitoringu zapytano dyrektorów, co robią, żeby zapewnić uczniom bezpieczeństwo? W odpowiedzi wskazywano wzmożone dyżury nauczycieli, zatrudnienie firmy ochroniarskiej, powołanie koordynatora ds. bezpieczeństwa, prowadzenie w szkole rejestru wejść i wyjść, zatrudnienie strażnika szkolnego, podjęcie współpracy szkoły z policją oraz monitorowanie terenu szkoły.
Podczas wczorajszego spotkania w Zespole Szkół Samochodowych i Ogólnokształcących w Bielsku-Białej obecni byli przedstawiciele policji, Ośrodka Leczenia Uzależnień oraz Regionalnego Ośrodka Metodyczno - Edukacyjnego METIS w Katowicach. - W trakcie szkolenia skupiono się na najnowszych "trendach", tzn. co się bierze, jak, gdzie się to kupuje - poinformowała nas Katarzyna Przybył, pedagog z Gimnazjum Nr 15 w Bielsku-Białej. - Mówiono też o objawach zażycia i zatrucia środkami odurzającymi.
mad
Artykuł wyświetlono 1412 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 2
Frank
W sumie racja. Zezwolić na sprzedaż tego syfu ale pod karą na przykład 500zł. Rząd by sie wzbogacił i będzie kasa na budowe autostrad.
bruzda
Zebrania , narady , plakaty i ulotki , miliony ida na ta propagandę pt , : dopalacze sa szkodliwe , a produkcja idzie pełną parą , zamiast zabronić sprzedaż pod karą wysokiej grzwyny , albo np: matka daje młokosowi kieszonkowe , a on woli nie żryć , chodzic głodny , wtedy kupuje dopalacz albo spray aby malowac po murach .

Klauzula informacyjna ›