Zamieszanie z naturą
Wielką plamę dało Ministerstwo Ochrony Środowiska w sprawie wpisania Szyndzielni do sieci Natura 2000. Najpierw do bielskiego ratusza trafiło pismo z tego ministerstwa, zgodnie z którym Szyndzielnia została z Natury wyłączona. A wkrótce potem nadeszło nowe pismo, w którym stwierdzono, że... wcześniejszy list to pomyłka i Szyndzielnia jednak w Naturze 2000 będzie.
Zamieszanie związane z wpisaniem lub wyłączeniem Szyndzielni i Dębowca z europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000 trwa już od dłuższego czasu. Najpierw bielski ratusz zabiegał o to, aby obszar tych gór wyłączyć z ekologicznej sieci, gdyż miasto planuje tam inwestycje dla narciarzy. I z Warszawy docierały zapewnienia, że prośba ratusza będzie uwzględniona. Potem okazało się jednak, iż Ministerstwo Ochrony Środowiska zmieniło zdanie i Szyndzielnia oraz Dębowiec do Natury 2000 trafią. Wyjaśnijmy, że ta kwestia ma dla bielskiego samorządu dużą wagę, gdyż na terenach objętych tą ekologiczną siecią dużo trudniej realizować sportowo-turystyczne inwestycje niż tam, gdzie jej nie ma.
Niedawno sprawa ta znowu odżyła i to w sposób, który nie przynosi chluby Ministerstwu Ochrony Środowiska. Ponieważ - jak informują w bielskim ratuszu - rząd ma czas do końca roku, aby wytyczyć krajowe granice Natury 2000, więc do Bielska-Białej Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska wysłał pismo z prośbą o zaopiniowanie proponowanego przez rząd obszaru objętego tą formą ochrony na terenie Beskidu Śląskiego.
Samorządowcy bardzo się ucieszyli, bo z pisma wynikało, że planowane przez nich do turystycznego zagospodarowania tereny Szyndzielni i Dębowca zostały z Natury 2000 wyłączone. Zaczęli więc przygotowywać pozytywną opinię na temat ministerialnych planów. Już ją kończyli, gdy z Warszawy od generalnego dyrektora ochrony środowiska przyszło nowe pismo, w którym przeprasza on bielskie władze za swoją pomyłkę i informuje, że planowane pod inwestycje tereny Szyndzielni i Dębowca jednak znajdą się w Naturze 2000.
Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji ratusz zmienił zdanie i negatywnie zaopiniował ten pomysł centralnych władz. Uchwałę w tej sprawie Rada Miejska Bielska-Białej przyjęła 2 czerwca. Z jej uzasadnienia wynika, że szata roślinna w wielu innych miejscach masywu Szyndzielni i pobliskiego Klimczoka jest dużo bogatsza niż tam, gdzie miasto chce realizować swoje inwestycje. Nie ma więc przesłanek, aby poddawać ten obszar specjalnej ochronie. Podobnie jest w przypadku świata zwierzęcego. Występowanie na tym obszarze kumaka górskiego i traszki karpackiej nie jest żadnym ewenementem przyrodniczym, a sporadyczne obserwacje przechodnich dużych drapieżników nie dają podstawy włączenia tego obszaru w obręb ostoi Natura 2000 Beskid Śląski. Proponowany do włączenia do sieci Natura 2000 fragment Beskidu Śląskiego jest od około 150 lat zagospodarowany obiektami turystycznymi i rekreacyjnymi, między innymi funkcjonuje tu kolej linowa na Szyndzielnię - czytamy w uzasadnieniu uchwały bielskich radnych negatywnie opiniującej włączenie Szyndzielni i Dębowca do sieci Natura 2000.
Jednocześnie samorządowcy z Bielska-Białej nie kryją, że nie mają większych nadziei na zmianę granic ekologicznej sieci. Ich zdanie jest wszak jedynie opinią, której ministerstwo uwzględniać nie musi i jest wielce prawdopodobne, że tak się stanie. Nadzieję w ratuszu budzą za to opinie ekspertów z dziedziny ochrony środowiska, którzy uważają, że walory przyrodnicze tego rejonu gór, gdzie miasto chce realizować swoje inwestycje, nie są powalające, co daje szanse na budowę turystycznej infrastruktury, mimo włączenia gór do Natury 2000. (hos)
.jpg)
Komentarze 8

Klauzula informacyjna ›