W miniony weekend swoje mecze rozgrywały bielskie drużyny piłkarskie występujące na niższych szczeblach rozgrywkowych. Wśród trzech zespołów tylko rezerwy Podbeskidzia zdobyły komplet punktów. Rywal oddał im wygraną walkowerem.
 
Niedzielna potyczka rezerw Podbeskidzia z drugą drużyną Odry Wodzisław miała odbyć się w Marklowicach. Na dziesięć minut przed rozpoczęciem meczu na stadionie pojawił się kierownik wodzisławian i zakomunikował, że jego drużyna ma tylko sześciu piłkarzy zdolnych do gry. Spotkanie, rzecz jasna, nie mogło się odbyć, dzięki czemu bielszczanie zainkasowali komplet punktów bez wychodzenia na murawę. Ta łatwa zdobycz pozwoliła „Góralom” awansować na trzecie miejsce w tabeli IV ligi.
 
Mniej szczęścia miał występujący w tej samej klasie rozgrywkowej Rekord. Podopieczni Mirosława Szymury przegrali wyjazdową potyczkę z Przyszłością Rogów. Piłkarze z Cygańskiego Lasu stracili gola już w 8. minucie i przez niemal całą pierwsza połowę byli zespołem słabszym. Na domiar złego kontuzji doznał lider Rekordu, Bartosz Woźniak. Jego miejsce zajął Andrzej Maślorz.
 
Obraz gry uległ zmianie w 55. minucie, gdy za faul na Maślorzu arbiter podyktował rzut karny dla gości. Dodatkową karą dla rogowian była czerwona kartka dla Dawida Sandera. Jedenastkę pewnie wykorzystał Krystian Papatanasiu i wydawało się, że bielszczanie mogą ograć osłabionego rywala. Niestety, w przeciwieństwie do gospodarzy, Rekordowi tego dnia zabrakło skuteczności. Na minutę przed końcem spotkania sędzia podyktował rzut karny dla Przyszłości, a skutecznym egzekutorem tego stałego fragmentu gry był Grzegorz Kolisz.
 
Przyszłośc Rogów - Rekord Bielsko-Biała 2:1 (1:0)
Bramki:
1:0 Żbikowski (8 min.)
1:1 Papatanasiu (56 min.)
2:1 Kolisz (89 min., z rzutu karnego)
 
Rekord: Jacak - Profic, Kania, Suchowski, Bogdan, Kasprzycki (72. Zieliński), Papatanasiu, (90. Jędrzejko) Woźniak (46. Maślorz), Jaroś, Ogrocki (80. Lech), Koczur.
 
Więcej powodów do zadowolenia mieli po swoim meczu piłkarze BKS, choć remis na własnym boisku z Energetykiem ROW Rybnik z pewnością nie był przedmiotem ich marzeń. Mecz na szczycie trzecioligowych rozgrywek długo nie dostarczał kibicom przy Rychlińskiego większych emocji. Na dwie minuty przed zakończeniem pierwszej odsłony goście z Rybnika objęli prowadzenie za sprawą Kamila Kosteckiego.
 
Piłkarze Stali przez dłuższy czas nie mogli sforsować zasieków obronnych Energetyka. Udało im się to dopiero na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem arbitra. Bramkę na wagę remisu zdobył Damian Zdolski.
 
BKS Bielsko-Biała - Energetyk ROW Rybnik 1:1 (0:1)
Bramki:
0:1 Kostecki (43 min.)
1:1 Zdolski (75 min.)
Żółte kartki: Antczak - Kasprzak
 
BKS: Zieliński - Mrozek, Baron, Boczek, Gęsikowski (63. Skorupski), Zdolski, Antczak, Musiał, Wawrzyniak (85. Jurczak), Rejmanowski, Wojtków (90. Bydliński).
 
pH