Piłkarze Podbeskidzia rozegrają jutro wyjazdowy mecz I ligi z Pogonią Szczecin. W konfrontacji z przeciwnikiem, który w tym sezonie nie został jeszcze pokonany na własnym boisku, będą chcieli przedłużyć znakomitą serię szesnastu spotkań bez porażki.

W przedsezonowych opiniach fachowców Pogoń była zdecydowanym kandydatem do awansu na piłkarskie salony. W przerwie letniej żaden z kluczowych zawodników nie opuścił Szczecina, a działacze zatroszczyli się o ściągnięcie kilku piłkarzy znanych na krajowym podwórku. Skład „Portowców” zasilili: obrońca Marcin Dymkowski i pomocnik Robert Kolendowicz (obaj przybyli z Odry Wodzisław), a także powracający na „stare śmieci” Bartosz Ława z Arki Gdynia. Tak wzmocniona drużyna - która w minionym sezonie była już bliska awansu - miała dominować na zapleczu ekstraklasy. Pierwsze kolejki bieżącego sezonu brutalnie zweryfikowały jednak mocarstwowe zapędy szczecinian.
 
Po czterech ligowych meczach, podopieczni Piotra Mandrysza legitymowali się jednym zwycięstwem i trzema porażkami. W tej sytuacji pracę stracił Mandrysz, a zastąpił go Maciej Stolarczyk. Byłemu piłkarzowi Wisły debiut też wyszedł kiepsko, bo Pogoń przegrała na wyjeździe z Sandecją Nowy Sącz 1:2. Przełomowym momentem był dla granatowo-bordowych mecz Pucharu Polski z Unią Swarzędz, który wygrali 4:0. Później zespół Stolarczyka gładko rozprawił się w lidze z Dolcanem Ząbki (3:0), zremisował bezbramkowo na wyjeździe z Piastem Gliwice, wygrał z Wartą Poznań 4:3, a przed tygodniem zwyciężył w Łęcznej miejscowy Górnik 3:1. Dobra passa „Portowców” zakończyła się w ostatnią środę, gdy w 1/16 finału Pucharu Polski szczecinianie musieli uznać wyższość Legii Warszawa (0:1).
 
Dzięki dobrej serii Pogoń wydostała się z dolnych rejonów tabeli i z trzynastoma punktami na koncie zajmuje obecnie siódmą lokatę w I lidze. Warto dodać, że gospodarz stadionu im. Floriana Krygiera wygrał dotychczas wszystkie trzy spotkania na własnym boisku.
 
Dużą pewność daje defensorom Pogoni obecność za ich plecami Radosława Janukiewicza, który uważany jest za najlepszego bramkarza na zapleczu ekstraklasy. Pewniakami w linii obrony są Dymkowski i Marcin Nowak. Etatowymi pomocnikami są Ława i Maksymilian Rogalski. W ataku dzieli i rządzi nestor w szeregach Pogoni Olgierd Moskalewicz, który w dziesięciu spotkaniach bieżącego sezonu aż sześciokrotnie wpisywał się na listę strzelców. U jego boku występują Marcinowie Klatt i Bojarski oraz Piotr Prędota.
 
Ale bielszczanie nie powinni obawiać się najbliższego starcia. „Górale” są niepokonani już od 16 spotkań i nie zamierzają na tym poprzestać. Podopieczni Roberta Kasperczyka przewodzą pierwszoligowej stawce, a ich gra nie dość, że jest efektywna, to jeszcze widowiskowa. Podbeskidzie znakomicie spisuje się na wyjazdach. Spośród czterech spotkań na obcych boiskach nasi piłkarze wygrali trzy i jeden zremisowali, legitymując się przy tym znakomitym bilansem bramkowym 14:3.
 
Jedynym zmartwieniem szkoleniowca bielszczan mogą być urazy Dariusza Kołodzieja i Bartłomieja Koniecznego. Mocno poobijany po meczu z Flotą Świnoujście był najlepszy snajper „Górali” Adam Cieśliński, ale na mecz z Pogonią powinien być w pełni sił. Ostatni mecz z Piatem Gliwice pokazał, że w Podbeskidziu drzemie ogromny potencjał i nawet absencja trzech graczy z podstawowej jedenastki nie musi być osłabieniem zespołu.
 
Niedzielny mecz Pogoń - Podbeskidzie rozpocznie się o godz.17.00.
 
pH